Bezpłatne studia dla wszystkich chętnych. Uczelnie walczą o kandydatów

autor: Urszula Mirowska-Łoskot27.04.2015, 07:39; Aktualizacja: 27.04.2015, 08:31
Na razie nie wiadomo, ile szkół wyższych otrzyma zgodę resortu nauki na podwyższenie limitów

Na razie nie wiadomo, ile szkół wyższych otrzyma zgodę resortu nauki na podwyższenie limitówźródło: ShutterStock

Co czwarta uczelnia publiczna zabiega o zwiększenie limitu przyjęć. Dzieje się tak, mimo że mamy niż demograficzny, a liczba kandydatów będzie spadać

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (8)

  • k(2015-04-28 06:52) Zgłoś naruszenie 20

    W biednym kraju dla większości biednych dzieci (młodzieży) bezpłatne kształcenie to może jakaś szansa, jeszcze x lat wstecz ubodzy ludzie płacili sporo za studia, zdawali ciężkie egzaminy , były limity, tam byli traktowani w różny sposób od kultury do „ch” , czasy się zmieniają, ale nadal wszędzie i tak decydują pieniądze i stołki a pieniedzy, jak nie było tak nie ma, bo nieudolni i chciwi decydenci zagarniaja wszystko dla siebe albo zubozenie dla nich ‘ludu” im pasuje, wiedząc że nie odpowiadają za nic tworzac sami dla siebie marne, nieżyciowe w 99% przepisy, propagując ekonomie 3-go świata , obiecując =kłamiac majacych nadzieje i „d” wyborców itp.!

    Odpowiedz
  • robert.jordan(2015-04-27 09:39) Zgłoś naruszenie 00

    "Zwiększanie liczby miejsc w szkołach wyższych nie służy jakości nauczania." Jasne, ale dlaczego w takim razie uczelnia dostaje pieniądze za liczbę studentów [im więcej przyjmie "głów", tym więcej otrzyma kasy], a nie za jakość kształcenia? System wymusza takie zachowanie, zwiększając limity i przyjmując każdego, władze uczelni zachowują się racjonalnie.

    Odpowiedz
  • Zbigniew(2015-04-27 12:50) Zgłoś naruszenie 00

    Chcę zwrócić uwagę, że wciąż nie rozwiązany pozostaje problem finansowego wsparcia z pieniędzy publicznych dla uczelni niepublicznych. A to właśnie takie szkoły jako pierwsze zreformowały swoje programy i zgodnie z wytycznymi ministerstwa przygotowują studentów pod kątem rynku pracy. Ja ukończyłem w ubiegłym roku studia inżynierskie w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie na kierunki informatyka. Pracę w zawodzie znalazłem już na pierwszym roku, a teraz w wieku 25 lat kieruję dużym, kilkunastoosobowym zespołem programistów. W tym samym czasie moi koledzy z politechniki czy z UMCS uczęszczali na kolejne teoretyczne zajęcia, uczyli nie zamierzchłych języków programowania i zdawali kolejne testy egzaminacyjne. Tylko że pracodawcom do niczego nie jest to potrzebne. Dla nich liczą się praktyczne umiejętności zawodowe, zdolność do pracy w grupie, punktualność, pracowitość. Pytam więc, jak długo jeszcze państwo będzie płacić za bylejakość.

    Odpowiedz
  • Mam(2015-04-27 15:40) Zgłoś naruszenie 00

    do Zbigniew
    czy ty jesteś w tej Wyższej Szkole Gotowania na Gazie kanclerzem?

    Odpowiedz
  • Jan Cieśliński(2015-04-28 23:48) Zgłoś naruszenie 00

    Oczywiście winny jest sposób finansowania uczelni. Dotacja zależy aż w 50% od studentów (12% - od studentów aktualnych, ale dalsze procenty od studentów sprzed roku, sprzed 2 lat itd., w sumie 35%, plus Erasmusy 5%, no i jest składnik dla zmylenia nazywany inaczej: "proporcjonalny czy zrównoważony rozwój", "dostępność kadry" - ale działa jak studencki). Najgorzej, że nie ma do tego przeciwwagi: składnik kadrowy to niby 35%, ale na każdego nauczyciela akademickiego składnik ten generuje tylko ułamek jego pensji. Zatem zatrudnianie kadry jest absolutnie nieopłacalne, a zwolnienia - jak najbardziej opłacalne. Chcąc większego kawałka tortu dotacyjnego uczelnie walczą o studentów stacjonarnych. No i podcinają w ten sposób gałąź na której siedzą, bo tracą dochody ze studiów płatnych.

    Odpowiedz
  • analityk ds bezpieczenstwa (2017-05-31 17:44) Zgłoś naruszenie 00

    logowanie na tej stronie moze byc niebezpieczne , a oni pisza o studiach ... a moze najpierw zabezpieczcie swoja strone domowa .....

    Odpowiedz
  • Stosunkowiec :)(2015-04-30 22:11) Zgłoś naruszenie 01

    Ludzie zawsze będą chętni na bezpłatne studia. Prawdziwą rewolucją byłoby wprowadzenie tylko i wyłącznie płatnych studiów w Polsce. Pojawiłoby się oburzenie, że to niekonstytucyjne, bo przecież edukację mamy teoretycznie w Polsce darmową... a niestety na żadnym szczeblu edukacji tak nie jest.
    Mam 40 lat, studia licencjackie podjąłem w wieku 35 lat, bo zmotywowała mnie do nich żona i córka, której było żal, że rodzice większości jej znajomych ze szkoły mają wyższe wykształcenia. Cóż nie było łatwo pogodzić pracy, domu i zajęć w weekendy, ale czuję się zupełnie innym człowiekiem od kiedy udało mi się obronić licencjat ze stosunków międzynarodowych na Wyspie. Od zawsze interesowałem się światem, ale zawsze brakowało mi czasu na zdobycie wyższego wykształcenia. Dzięki studiom poszerzyłem horyzonty i poznałem ludzi, którzy mają podobne zainteresowania. Na licencjacie na razie poprzestałem, bo wyspa nie oferuje magisterki z SM, a na UMCS brakuje studentów, żeby uruchomić specjalizację na której najbardziej by mi zależało, więc na 2 lata zawiesiłem swoją studencką edukację, ale mam nadzieję, że uda mi się uzupełnić wykształcenie o wyższy stopień - córka pisze za kilka dni maturę i nie wyobraża sobie nie iść na studia :)

    Odpowiedz
  • inia(2015-04-27 09:51) Zgłoś naruszenie 01

    nie powinno się zwiekszac limitów UKW w Bydgoszczy i tak kształci tabuny pedagogów i humanistów bez perspektyw na pracę w zawodzie, powiększając grono bezrobotnych. Do tego należałoby ograniczyć trend "wyższego wykształcenia" za wszelką cenę - to już po prostu moda kosztem jakości kształcenia. Polska produkuje tysiące bezrobotnych magistrów

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane