Alfred Bujar przewodniczący sekcji krajowej pracowników handlu NSZZ „Solidarność” / Dziennik Gazeta Prawna
Od połowy marca na Węgrzech obowiązują nowe zasady handlu w niedzielę. Czy Solidarność obserwuje skutki tych ograniczeń. Podobno tamtejsze załogi nie są zadowolone ze zmian.
Tak, śledzimy to, co się dzieje na Węgrzech. To nieprawda, że tamtejsze związki zawodowe nie są zadowolone z ograniczeń możliwości prowadzenia handlu w niedzielę. Rozmawiałem na ten temat ze swoim odpowiednikiem w strukturze węgierskich związków. Należy pamiętać, że ustawa reguluje dwa obszary funkcjonowania handlu. Pierwszy dotyczy ograniczeń działalności tego sektora w niedziele i święta, drugi uzależnia funkcjonowanie sieci handlowych na węgierskim rynku od wykazywania przez nie zysków. Właśnie ten drugi wątek budzi wątpliwości i obawy strony związkowej. Po prostu ludzie boją się, że sieci, które zamierzają dalej działać na tamtejszym rynku, będą próbować osiągnąć zakładany wynik finansowy kosztem pracowników.
Skutkiem ograniczenia handlu mają być zwolnienia grupowe?
Takie argumenty padają także na naszym podwórku, gdy tylko wraca temat ograniczenia handlu w niedzielę. Sieci handlowe straszą zwolnieniami, stratami dla współpracujących z nimi branż itp. Te argumenty nie są poparte żadnymi wyliczeniami. Przecież jeśli ludzie nie zrobią zakupów w niedzielę, to będą więcej kupować w inne dni tygodnia. Tymczasem ten zwiększony napływ klientów trzeba będzie obsłużyć bez pogarszania jakości. To wymaga ludzi. Zresztą węgierskie ograniczenia nie są bezwzględne. Zakaz otwierania sklepów w niedziele został złagodzony licznymi wyjątkami. Nie obejmie on m.in. aptek, stacji benzynowych, sklepów na dworcach i lotniskach oraz niewielkich placówek handlowych prowadzonych przez właścicieli lub członków ich rodzin. Ponadto sieci handlowe będą mogły handlować w kilka niedziel przypadających w okresie przedświątecznym.
Rozumiem więc, że NSZZ „Solidarność” nadal będzie walczyć o wolne niedziele?
Tak. I nasza determinacja jest duża. W okresie wyborczym będziemy pytać kandydatów na urząd prezydenta i kandydatów do parlamentu o ich stanowisko w tej kwestii. Będziemy też sami działać, aby doprowadzić do realizacji naszych postulatów. Obecnie prowadzone są ankiety wśród pracowników supermarketów, które mają odpowiedzieć, na jakie poparcie i w jakiej formie możemy liczyć. Przypominam, że my także nie domagamy się całkowitego zamknięcia marketów w niedzielę. Jesteśmy gotowi na kompromis. Dopuszczamy np. możliwość ograniczenia pracy w tym dniu do godz. 13 albo wprowadzenie dwóch wolnych niedziel w miesiącu. Na razie jednak nie znajdują one poparcia.