Kontrole w firmach to fikcja: "Przyjdzie NIK, stwierdzi to, co wszyscy wiedzą, napisze raport i odłoży na półkę"

autor: Karolina Topolska, Anna Laskowska21.03.2015, 07:00
Kontrola skarbowa

Dziś sami inicjatorzy zmian dostrzegają, że takie uprawnienia po stronie inspekcji mogą budzić kontrowersje, wystawiają też inspektorów na pokusy o charakterze korupcyjnym. PiS chce więc iść już w nieco innym kierunku.źródło: ShutterStock

„Przyjdzie NIK, stwierdzi to, co wszyscy wiedzą, potem wyrazi zaniepokojenie, wydrukuje raport i odłoży na półkę” – napisał jeden z internautów. I niestety ma rację.

Przez swoją dociekliwość i bezduszność potrafią puścić z torbami niejedną firmę. Nakładają mandaty, przesłuchują świadków, żądają dokumentów i z poczuciem wyższości wskazują naruszenia procedur. Zawsze na kogoś coś znajdą. Tak powszechnie widziane są w Polsce inspekcje kontrolujące przestrzeganie prawa.


Pozostało 97% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (4)

  • aron(2015-03-22 17:00) Zgłoś naruszenie 00

    Moja ciotka jest ksiegowa w znanej firmie i powiedziala mi ", ze prawo w Polsce skonstrulowali bogaci ludzie z mysla o sobie samych"tzn jak rozwinela to dalej ,-nomenklatura celowo zagmatwala prawo aby latwiej sie rzadziło.

    Odpowiedz
  • i(2015-03-22 13:26) Zgłoś naruszenie 00

    Nie tylko w firmach wszędzie tak jest ręka rękę myje nawet w kuchni gastronomi firmach z dotacij bo przerciez czekają zapłaty kontrolujący piszą co innego a biorą w kieszen przeciez nikt nie straci dotacje po znajomosci W PANSTWOWYCH ZAKŁADACH tez tak samo uprzedzi ze bedzie np sanepid i kazdy przygotuje tak aby było w porządku swe stanowisko Nigdzie porządku po doswiadczeniu mozna napisac i kazdy kto przezył i poobserwował moze przyznac ze tak jest

    Odpowiedz
  • ba(2015-03-21 18:37) Zgłoś naruszenie 00

    do 1- napisałeś prawdę, niestety...tylko co zrobić, żeby wielmożnie nam panujący też to zrozumieli? powiesić olbrzymi baner z w/w tekstem na wiejskiej?

    Odpowiedz
  • prawo - stan przymusowego bajzlu(2015-03-21 17:19) Zgłoś naruszenie 00

    Polski system prawny jest kompletnie do bani. Tworzyli go wszelkiej maści samozwańczy eksperci, którzy jak pokazało życie, nie potrafią pisać przepisów dla ludzi.
    Polskie prawo to bagno, w którym grzęzną już nawet prawnicy.
    Pierwszym warunkiem jest tworzenie przepisów - które rozumieją adresaci. Jaki ma sens pisanie przepisów, z których czytaniem mają problem nawet prawnicy. Jęli mam przepis ubezpieczeniowy (ZUS-owski) dla przykładu z kilkoma odniesieniami, to z pół godziny schodzi mi odtworzenie normy prawnej, a dysponuję profesjonalnym, aktualizowanym na bieżąco, programem prawniczym. Bez takiego programu, złożenie jednego przepisu mogłoby mi zająć nawet cały dzień. O ile w ogóle dałbym radę.
    No to sobie pomyślcie jak ktoś, do kogo adresowany jest jakiś przepis, kto nie zna się na prawie, nie ma profesjonalnego programu - jak taki ktoś może przestrzegać prawa, którego nawet nie może poznać?
    NO KURKA JAK?!?!?!
    Jak ludzie mają szanować prawo, które rzekomo jest tworzone w ich interesie, jeśli nie są w stanie go poznać lub zrozmieć?
    Na to nakłada się problem egzekwowania tego prawa przez urzędy albo sądy.
    Nagle tworzy się drugie prawo - sądowo, urzędnicze. Kwestie, które nijak nie wynikają z przepisów nagle okazuje się, są uregulowane przy pomocy gumowej interpretacji, naciągającej te przepisy do niemożliwości. A i mógłbym tu przytoczyć wyroki sądu i to tego HIGH, które są wydane contra legem.
    Obywatel w tym wszystkim traktowany jest jak chłop w XVIII w. - jako przymusowy sponsor tej chocholej zabawy.
    .
    p.s. Określenie obowiązków i uprawnień regulujących jakąś działalność, jest praktycznie niemożliwe. Przepisy są nieczytelne, interpretacje sprzeczne, interpretatorzy nie trzymają się dogmatyki przedmiotu (lansowany ostatnio przez UE model celowościowy - czyli tekst nieważny ważne, żeby wyszło na nasze). O istnieniu cześci przepisów kontrolowany dowiaduje się dopiero podczas kontroli.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane