Jak podkreśla rzecznik, zostało ono wniesione na wniosek Związku Zawodowego Filmowców, który w korespondencji z Biurem RPO wskazał realia pracy osób wykonujących ten zawód. Są one zatrudniane przy produkcji np. filmów wyłącznie na podstawie umów cywilnoprawnych (zlecenia, dzieła, umów o świadczenie usług czy samozatrudnienia), nawet jeśli z charakteru wykonywanych czynności wynika, że wykonują oni pracę. ZZF informuje również, że filmowcy z zasady nie próbują dochodzić swoich praw w powództwach o ustalenie istnienia stosunku pracy, choćby ze względu na to, że rozstrzygnięcie będzie miało znaczenie wyłącznie w sferze wynagrodzeń (np. możliwości ubiegania się o zapłatę nadgodzin), bo sama umowa do czasu wydania wyroku zostanie już zrealizowana. Co więcej, przedstawiciele zawodu podkreślają, że celem działalności związku nie jest zwalczanie bądź likwidacja zatrudnienia cywilnoprawnego. Głównym postulatem jest określenie minimalnych okresów odpoczynku w trakcie realizacji umowy cywilnej na poziomie zbliżonym do tego gwarantowanego pracownikom zgodnie z przepisami kodeksu pracy, czyli co najmniej 11 nieprzerwanych godzin odpoczynku na dobę. Co istotne, ZZF postuluje wprowadzenie takiej regulacji w odniesieniu do wszystkich osób wykonujących zatrudnienie cywilnoprawne.
O rozważenie takich zmian przedstawiciele filmowców postulowali w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej, jednak uzyskali odpowiedź, że obecnie podjęcie takich działań nie jest planowane. To zaś ich zdaniem oznacza, że mamy do czynienia z zaniechaniem ustawodawczym, ponieważ z przepisów konstytucji wynika, że pracownik (rozumiany bardzo szeroko) ma prawo do określonych w ustawie dni wolnych od pracy i corocznych płatnych urlopów. Natomiast maksymalne normy czasu pracy określa ustawa. Stąd, o ile w opinii ZZF wprowadzenie w ustawie regulacji dotyczących np. urlopów nie jest konieczne, o tyle wprowadzenie norm dotyczących odpoczynku (np. poprzez regulację maksymalnych norm pracy) już tak.