Okres, w którym nie można swobodnie zwalniać opiekunów, może zostać wydłużony maksymalnie o siedem miesięcy. Zatrudnieni zyskają też nowy sposób na unikanie redukcji etatów
Jeśli pracujący rodzice odpowiednio wykorzystają swoje przywileje, będą chronieni przed zwolnieniem przez 40, a nie jak obecnie 33 miesiące (i to bez wliczania urlopu wychowawczego). Z kolei ci pracownicy, którzy nie wybiorą od razu wszystkich rodzicielskich uprawnień, będą mogli skorzystać z ochrony w wybranym momencie (maksymalnie przez 16 tygodni) aż do momentu, gdy dziecko ukończy 6. rok życia. Stanie się tak, jeśli w życie wejdzie prezydencki projekt ustawy prorodzinnej, który trafił już do konsultacji społecznych.
Reklama
– Zapewnienie większej stabilności zatrudnienia to pozytywna zmiana. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak istotne znaczenie dla podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka ma brak obaw o to, że straci się etat po zakończeniu urlopów na opiekę nad dzieckiem – podkreśla dr Dorota Głogosz z Zakładu Problemów Rodziny Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Reklama
Taka zmiana byłaby korzystna dla zatrudnionych, ale może sprawiać problemy pracodawcom. Ci ostatni nie są jednak bezbronni. Na niektóre przywileje podwładnych nie muszą się godzić.
Są skutki
Faktyczne wydłużenie ochrony przed zwolnieniem byłoby skutkiem proponowanej w prezydenckim projekcie zmiany w urlopach przysługujących świeżo upieczonym rodzicom. Przewiduje on, że jeśli zatrudniony łączy wykorzystanie urlopu rodzicielskiego (ma on trwać po zmianach 32 tygodnie) z pracą na część etatu (maksymalnie na 1/2) , to proporcjonalnie wydłuża się czas, w jakim może przebywać na płatnej opiece. Zatem np. jeśli zdecyduje się na łączenie opieki z pracą na pół etatu, będzie korzystał z urlopu przez 64, a nie 32 tygodnie.
Obecnie w takich sytuacjach urlop nie jest proporcjonalnie wydłużany (tzn. bez względu na to, czy zatrudniony łączy urlop z pracą czy też nie, przysługuje mu maksymalnie 26 tygodni rodzicielskiego).
Jeśli więc po ewentualnych zmianach wydłuży się w omawianych przypadkach czas korzystania z rodzicielskiego, dłuższy będzie też czas ochrony przysługującej rodzicom. W trakcie rodzicielskiego nie można im bowiem wypowiedzieć umowy (z wyjątkiem upadłości lub likwidacji firmy).
– W okresie opieki nad dzieckiem rodzice często obawiają się nie tylko zwolnienia, ale także utraty kwalifikacji czy wręcz wypadnięcia z rynku pracy. Takie rozwiązanie nie tylko chroni ich etat, ale także zachęca do stopniowego, ale w miarę szybkiego powrotu do wykonywania obowiązków – podkreśla dr Dorota Głogosz.
Dodaje, że na obawy rodziców wpływa też niska kultura ochrony pracy w Polsce (czyli skłonność zatrudniających do szybkiego rozstawania się z podwładnymi). Z danych Państwowej Inspekcji Pracy, która w ubiegłym roku przeprowadziła 581 kontroli dotyczących uprawnień rodziców, wynika że w ciągu 6 miesięcy od powrotu do firmy po urlopie macierzyńskim etat straciło 10,3 proc. mężczyzn wykorzystujących jego część (w 2012 r. – 12,6 proc.) i 4,3 proc. kobiet (5,7 proc. w 2012 r.). Skala zwolnień wydaje się nieduża, ale nie można zapominać, że znaczna część rodziców po powrocie z macierzyńskiego lub rodzicielskiego obniża swój wymiar czasu pracy, aby zyskać roczną ochronę przed zwolnieniem. Gdyby nie to rozwiązanie, przypadków zwolnień byłoby pewnie więcej.
Pod górę
Z punktu widzenia pracownika omawiana zmiana byłaby zatem niewątpliwie korzystna, ale stracić mogą na niej przedsiębiorcy. Nowe rozwiązanie na pewno usztywniłoby politykę kadrową w firmach.
– Polityka prorodzinna jest istotna, ale nie powinna uzasadniać coraz większych obciążeń po stronie pracodawców. Jeśli proponuje się tego typu zmiany, przedstawiane powinny być jednocześnie ułatwienia dla firm, np. podatkowe. Przecież to one zatrudniają rodziców – tłumaczy dr Monika Gładoch, ekspert Pracodawców RP.
Podkreśla, że jeśli ustawodawca nie dostrzega problemów związanych z zatrudnieniem na etacie, to przedsiębiorcy szukają innych rozwiązań, nie zawsze korzystnych dla zatrudnionych, w tym przede wszystkim stosują umowy cywilnoprawne.
W omawianym przykładzie pracodawcy nie będą jednak zupełnie bezsilni. Już teraz mogą nie uwzględniać wniosku pracownika o możliwość łączenia urlopu z pracą, jeśli wskażą, że nie jest to możliwe ze względu na organizację pracy lub rodzaj obowiązków wykonywanych przez rodzica. Nie ucina to jednak ewentualnego sporu. O przyczynie odmowy uwzględnienia wniosku pracodawca informuje bowiem zatrudnionego na piśmie.
– Firma musi liczyć się z pozwem do sądu, jeśli podwładny po zapoznaniu się z jej twierdzeniami uzna, że niezasadnie odmówiła mu zgody na łączenie opieki i obowiązków zawodowych – wyjaśnia dr Dorota Głogosz.
Uciec przed cięciem
Pochodną innych zmian zaproponowanych w prezydenckim projekcie będzie ochrona przed zwolnieniem przez maksymalnie 16 tygodni, z której w praktyce rodzic będzie mógł skorzystać w wybranym przez siebie momencie, ale nie później niż do ukończenia przez dziecko 6. roku życia. To z kolei skutek ewentualnej modyfikacji zasad udzielania urlopu rodzicielskiego. Zgodnie z projektem 16 tygodni takiego wolnego na opiekę będzie można wybrać w późniejszym terminie (w praktyce aż do momentu gdy dziecko pójdzie do I klasy szkoły podstawowej), maksymalnie w dwóch odrębnych od siebie częściach po 8 tygodni każda. W tym przypadku zgoda pracodawcy nie jest konieczna – musi on udzielić przerwy na opiekę.
Dla rodziców to bardzo dobra wiadomość – jeśli zmiany wejdą w życie, będą mogli skorzystać nawet z kilkunastotygodniowej płatnej przerwy np. w razie nagłych problemów z zapewnieniem opieki dziecku lub gdy pojawią się problemy wychowawcze. Rodzic będzie mógł jednak także skorzystać z takiej przerwy w wykonywaniu obowiązków, np. w razie podejrzenia, że pracodawca chce go zwolnić. W trakcie urlopu rodzicielskiego jest przecież chroniony przed wypowiedzeniem.
– Zawsze zdarzą się przypadki, gdy ktoś, nie tylko rodzice, nadużywa swoich uprawnień. Nie można jednak z tego powodu zaniechać zmian poprawiających sytuację pozostałych osób, które w większości przestrzegają prawa – uważa dr Dorota Głogosz.
Z kolei dr Monika Gładoch zwraca uwagę na to, że proponowane rozwiązania będą problematyczne przede wszystkim dla małych firm.
– Korporacje sobie poradzą, bo łatwiej im np. zorganizować zastępstwo w razie nieobecności niektórych pracowników. Ale dla przykładu np. mały zakład fryzjerski, który zatrudnia kobiety, będzie miał kłopoty wynikające właśnie z rozszerzania uprawnień związanych z rodzicielstwem – podkreśla dr Monika Gładoch.
Pracodawcy, chcąc uniknąć nowych obciążeń, mogą się wystrzegać zatrudniania na umowę o pracę
Etap legislacyjny
Projekt w trakcie konsultacji
Ile kosztuje pozwanie pracodawcy do sądu GazetaPrawna.pl