Tak wynika z opinii związku do projektu ustawy o Centralnej Informacji Emerytalnej (CIE), którego konsultacje właśnie się zakończyły. Zadaniem tej platformy ma być gromadzenie i udostępnianie w jednym miejscu informacji związanych z oszczędzaniem na emeryturę. Chodzi o dane z systemu publicznego (ZUS, KRUS, służby mundurowe), prywatnego (PPK, PPE) oraz IKE, IKZE. Dzięki temu każdy będzie mieć możliwość sprawdzenia, ile pieniędzy uzbierał i na jaką wypłatę może liczyć.
Projektodawcy (KPRM Cyfryzacja) tłumaczą, że co prawda instytucje finansowe i ZUS dostarczają informacji o stanie kont, udostępniają także internetowo możliwość sprawdzania stanu rachunków, ale jest to wiedza rozproszona, trzeba pamiętać kilka loginów i haseł, by mieć tam wgląd, różna jest także forma prezentacji tych danych. Z kolei dzięki projektowanemu rozwiązaniu dostęp do nich ma być łatwiejszy. Ubezpieczeni będą mogli zobaczyć – w aplikacji mobilnej lub na stronie internetowej – wszystkie swoje oszczędności w jednym miejscu. Nastąpi także elektronizacja kontaktów pomiędzy instytucjami systemu emerytalnego a oszczędzającymi.
Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” podważa jednak sens wprowadzenia nowego narzędzia akurat teraz. – Tworzenie w tej chwili CIE jest zadaniem mało priorytetowym na tle absolutnej konieczności zmodernizowania PUE ZUS i uczynienia jej łatwiejszym oraz bardziej efektywnym narzędziem w odbiorze dla użytkowników – ocenia związek, wskazując, że pilniejsze jest m.in. ułatwienie osobom fizycznym rozliczania zobowiązań ubezpieczeniowych w sytuacji zawierania umów związanych z opieką, sprzątaniem lub innymi pracami w gospodarstwie domowym.
Reklama
Zdaniem Solidarności ułatwienie dostępu (w czasie rzeczywistym) do wyników finansowych może spowodować mało racjonalne decyzje o wycofaniu się z oszczędzania za pomocą IKE i IKZE czy PPK oraz PPE – zwłaszcza jeśli nowe narzędzie zostałoby uruchomione w obecnej sytuacji (w okresie wychodzenia z pandemii oraz borykania się ze skutkami agresji Rosji na Ukrainę), kiedy to rynki finansowe przechodzą liczne zawirowania, co przekłada się na stan kont osób korzystających ze wspomnianych instrumentów.
Całą operację związaną z Centralną Informacją Emerytalną ma zrealizować Polski Fundusz Rozwoju (PFR). I to z kolei budzi zastrzeżenia Rządowego Centrum Legislacji (RCL), które w opinii do projektu wskazuje, że propozycja powierzenia PFR odpowiedzialności za prowadzenie CIE wymaga pogłębionego uzasadnienia. Bo choć w ustawie o zasadach zarządzania mieniem państwowym (Dz.U. z 2021r. poz. 1933 ze zm.) uznano PFR za „spółkę realizującą misję publiczną”, to zakres jego zadań dotyczy obecnie zupełnie innych obszarów niż objęte projektowaną regulacją. Dalej RCL wskazuje, że PFR, prowadząc CIE, będzie miał dostęp do informacji emerytalnych. A są to specyficzne dane, które w większości pozostają w posiadaniu szczególnych podmiotów, takich jak ZUS i KRUS, czyli instytucji państwowych odpowiedzialnych za kwestie ubezpieczeń społecznych mających ustawowo określony katalog zadań w tym zakresie. W ocenie RCL, jeśli ma się na uwadze bardzo szeroki zakres danych zbieranych przez PFR, wyjaśnienia wymaga (w kontekście art. 51 ust. 2 Konstytucji RP), czy jest to zakres niezbędny. Jest bowiem zakaz pozyskiwania i gromadzenia przez władze publiczne informacji o obywatelach innych niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.
Wątpliwości RCL budzi też to, czy w systemie CIE będą przetwarzane wyłącznie dane osobowe zainteresowanych, a więc osób, które założyły w nim profil, czy też wszystkich osób objętych ubezpieczeniem emerytalnym lub mających produkty emerytalne. ©℗