Sprawa dotyczyła lekarza obwinionego o przeprowadzenie – bez wymaganych kwalifikacji medycznych – badań dwóch pracowników zatrudnionych w warsztacie blacharskim. Był on internistą i praktykował jako lekarz rodzinny. Medycy tej specjalności mogą przeprowadzać badania profilaktyczne pracowników, ale tylko wtedy, gdy na stanowisku pracy nie ma czynników szkodliwych dla zdrowia lub warunków uciążliwych. Wynika to z par. 7 ust. 7 rozporządzenia ministra zdrowia i opieki społecznej z 30 maja 1996 r. w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w kodeksie pracy (Dz.U. nr 69, poz. 332).
Ponieważ w warsztacie czynniki szkodliwe ewidentnie występowały – co potwierdził przed sądem sam pracodawca, zapewniając, że wyposażał pracowników w środki ochronne, np. słuchawki chroniące przed hałasem – sposób przeprowadzania badań zakwestionował miejscowy ośrodek medycyny pracy. Sprawa trafiła do rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy, który wszczął postępowanie dyscyplinarne.
Okręgowy sąd lekarski ukarał lekarza upomnieniem. Medyk odwołał się, ale Naczelny Sąd Lekarski utrzymał orzeczenie o ukaraniu. Kasację złożył obrońca obwinionego, twierdząc, że w istocie źródłem problemu był konflikt między jego klientem a środowiskiem lekarzy medycyny pracy strzegących monopolu na badania profilaktyczne pracowników. Podnosił, że właściciel zakładu, kierując pracowników na badania profilaktyczne, nie wskazywał na przekroczenia czynników szkodliwych. Tym samym nie można mówić o zawinionym czynie lekarza naruszającym zasady etyki zawodowej, a co najwyżej o jego błędzie, i to niezawinionym, skoro w skierowaniu nie wskazano istnienia czynników szkodliwych.
Reklama
Te argumenty nie przekonały Sądu Najwyższego, który kasację oddalił jako oczywiście bezzasadną.
– Obrona i obwiniony twierdzą, że w sprawie powinno być zastosowane rozporządzenie z 2014 r. w sprawie najwyższych dopuszczalnych stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia w środowisku pracy w taki sposób, że dopiero osiągnięcie lub przekroczenie najwyższych dopuszczalnych poziomów czynników szkodliwych (NDS) powodowałoby niemożność przeprowadzenia badań profilaktycznych pracowników przez lekarza, mającego kompetencje zawodowe obwinionego. Idąc tym tokiem rozumowania, samo wystąpienie czynników szkodliwych nie wyklucza przeprowadzania badań pracowników przez lekarza rodzinnego. Tymczasem już z gramatycznej wykładni par. 7 ust. 7 rozporządzenia w sprawie badań wynika, że chodzi o samo występowanie czynników szkodliwych dla zdrowia lub warunków uciążliwych, nie ma tam mowy o przekraczaniu czy osiąganiu poziomów natężeń czynników szkodliwych – powiedziała sędzia Małgorzata Wąsek-Wiaderek.
Zwróciła uwagę, że w rozporządzeniu z 2014 r. (Dz.U. poz. 817) za najwyższy dopuszczalny poziom hałasu przyjęto 85 dB, a we wskazówkach metodycznych do badań lekarskich pracowników z załącznika do rozporządzenia z 1996 r. wynika, że specjalistycznym badaniom słuchu muszą być poddawani pracownicy, którzy wykonują zadania na stanowiskach, na których hałas osiąga poziom już 80 dB.
– Jest to więc argument ewidentnie obalający tezy obrony. Z przepisów jasno wynika, że już samo występowanie czynników szkodliwych, w tym hałasu, sprawia, że lekarz mający kompetencje obwinionego nie jest uprawniony do przeprowadzania badań profilaktycznych pracowników w myśl par. 7 ust. 7 rozporządzenia w sprawie badań – stwierdziła sędzia Wąsek-Wiaderek.
Medyk nieposiadający kwalifikacji lekarza medycyny pracy przeprowadzający badania pracowników zatrudnionych w warunkach szkodliwych (choćby nie osiągały one poziomu określonego jako NDS) może więc zostać pociągnięty do odpowiedzialności zawodowej. ©℗
ORZECZNICTWO
Postanowienie Sądu Najwyższego z 23 marca 2022 r., sygn. akt I KK 168/21 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia