Do służby wojskowej będzie można zaciągnąć się bez zbędnych formalności, będą dodatkowe ułatwienia dla pracujących i studiujących. Zachęty mają sprawić, że armia zawodowa wzrośnie z obecnych 111,5 tys. do 250 tys. żołnierzy zawodowych. Liczba służących w Wojskach Obrony Terytorialnej ma wzrosnąć z 32 tys. do 50 tys. Przy pomocy specjalnego dodatku w kwocie ok. 2,5 tys. zł brutto resort obrony będzie mógł próbować zatrzymać w armii wojskowych z doświadczeniem, którzy będą chcieli odejść do cywila lub przejść na emeryturę. Co więcej, osoby wstępujące do korpusu szeregowego na wstępie będą mogły liczyć na 4 tys. zł brutto. Takie m.in. rozwiązania zakłada przyjęta przez Sejm ustawa o obronie ojczyzny, skierowana teraz do prac w Senacie.
Podczas prac sejmowych posłowie PiS poparli część poprawek opozycji, dzięki czemu za ustawą zagłosowało 450 z 460 posłów, pięciu nie głosowało, a pięciu się wstrzymało. Ci ostatni reprezentowali Konfederację, której poprawka o możliwości posiadania przez każdego obywatela broni przepadła w głosowaniu.
Rok służby zasadniczej
Reklama
Nowa ustawa nadal stawia w głównej mierze na armię zawodową (która została wprowadzona w 2010 r.) i nie przewiduje przywrócenia zasadniczej służby wojskowej. Jeśli jednak zagrożenie bezpieczeństwa naszego kraju będzie poważne, to prezydent na wniosek Rady Ministrów będzie mógł odwiesić obowiązkową służbę zasadniczą, która ma trwać dziewięć miesięcy. Jednak w normalnych warunkach jej miejsce ma zająć nowa forma obrony kraju w postaci ochotniczej służby zasadniczej. Osoby, które np. ukończą naukę w szkołach ponadpodstawowych, mogą się do niej zaciągnąć na 12 miesięcy, a po tym czasie zdecydować, czy wrócić do cywila, pójść na studia czy też wstąpić do armii zawodowej, bo tu będzie największe zapotrzebowanie.
– Dobrze, że ta ustawa się pojawiła. Z pewnością zagrożenie ze strony Rosji sprawiło, że prace nad nią przyspieszyły. Do armii powinni być przyjmowani wszyscy, którzy o tym marzą, ale wymagania powinny w dalszym ciągu być na odpowiednim poziomie, w tym sprawność fizyczna – mówi Roman Polko, generał w stanie spoczynku i były dowódca GROM.

Reklama
Więcej pieniędzy
Jeszcze pod koniec ubiegłego roku projekt ustawy zakładał, że w 2023 r. na modernizację armii przeznaczone zostanie 2,3 proc. PKB. Jarosław Kaczyński, wicepremier i prezes PiS, zaproponował jednak poprawkę, aby nie do 2030 r., ale już w przyszłym roku poziom nakładów na ten cel wynosił 3 proc. PKB. Sejm przyjął też poprawkę, zgodnie z którą MON przy rozdysponowywaniu pieniędzy będzie brał pod uwagę możliwości polskiej zbrojeniówki.
– Wzrost wydatków na wojsko z 2 proc. do 3 proc. PKB od 2023 r. w sytuacji wojny w Ukrainie jest właściwym kierunkiem – komentuje Roman Polko.
Poprawka komisji, którą forsował m.in. PSL, że 50 proc. tych środków ma pochodzić z naszych zakładów zbrojeniowych, ostatecznie przepadła. Opozycja przywróciła natomiast rozwiązanie, że Program Rozwoju Sił Zbrojnych RP w dalszym ciągu będzie wymagał opinii sejmowej komisji obrony narodowej (miało ono zostać usunięte nową ustawą).
– Chciano ograniczyć w ten sposób kompetencje kontrolne parlamentu, ale udało nam się to zablokować. Ostatecznie w dalszym ciągu opinia publiczna będzie miała informację, jakie i na co wydatki będą realizowane przez armię – mówi Czesław Mroczek, poseł Koalicji Obywatelskiej i były wiceminister obrony narodowej. Wskazuje też, że takie samo uprawnienie będzie miała komisja przy finansowaniu armii ze środków pozabudżetowych, z papierów dłużnych, w tym obligacji z udziałem Banku Gospodarstwa Krajowego. Takie rozwiązanie nie podlega regułom wydatkowym i tym bardziej opozycja musi mieć wiedzę o skali rzeczywistego zadłużenia państwa.
Wśród poprawek opozycji wprowadzonych do ustawy znalazł się przepis, zgodnie z którym po trzech miesiącach od jej wejścia w życie rząd będzie musiał przygotować i przedstawić sejmowej komisji najważniejsze zadania modernizacyjne na lata 2023–2025.
Nie będzie zwolnień
Opozycja chciała też, aby w obecnej sytuacji nie zmieniać instytucji zajmujących się m.in. mobilizacją i rekrutacją do armii. Ustawa przewiduje bowiem, że wojskowe komendy uzupełnień i wojewódzkie sztaby wojskowe zostaną zlikwidowane, bo – jak podkreśla Wojciech Skurkiewicz, wiceminister obrony narodowej – obecnie ich rola ogranicza się tylko do przyjmowania interesantów pytających o służbę w armii. W ich miejsce mają powstać instytucje, które będą aktywnie pozyskiwać kandydatów do służby zarówno zawodowej, jak i niezawodowej. Zakłada się powołanie jednej jednostki centralnej – Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji (CWCR) oraz 16 wojewódzkich centrów. Kwestie związane z zarządzaniem kryzysowym podporządkowane mają zostać Wojskom Obrony Terytorialnej, a sprawy dotyczące rezerwy i mobilizacji – CWCR.
– Udało nam się doprowadzić do tego, że nie będą zwalniane osoby, które są zatrudnione w obecnych instytucjach, które ulegną przekształceniu. Usunięto przepis, który zakłada, że pracę zachowają tylko te osoby, którym zaproponowane zostaną nowe warunki zatrudnienia, a pozostali mieliby być zwolnieni z mocy prawa – mówi Czesław Mroczek.
Wprowadzono też poprawkę, zgodnie z którą pracownicy, w tym ci, którzy przed wejściem w życie ustawy byli pracownikami służby cywilnej albo urzędnikami służby cywilnej, mają po przekształceniu tych instytucji nie tylko zachować pracę, lecz także wynagrodzenie na dotychczasowych zasadach. ©℗
Kwalifikacja i rekrutacja
Ustawa zakłada też inne zmiany organizacyjne w celu zwiększenia liczebności armii. Oto niektóre z nich.
■ Od wprowadzenia armii zawodowej zawieszony został pobór. W jego miejsce pojawiła się kwalifikacja wojskowa. Zgodnie z nową ustawą zarządzaniem nią ma się zająć resort obrony. Podczas jej trwania wzywani 19-latkowie będą zachęcani do wstępowania do armii. Będzie im przedstawiana oferta służby zawodowej, a także niezawodowej.
■ Jeśli osoba, której w ramach kwalifikacji nadano kategorię zdolności do czynnej służby wojskowej, zgłosi chęć jej pełnienia w ciągu trzech lat, nie będzie kierowana na badania lekarskie oraz psychologiczne (ta zasada nie będzie mieć zastosowania do osób, które ubiegają się o przyjęcie do służby na stanowiskach wymagających szczególnych predyspozycji, np. w Wojskach Specjalnych).
■ Już na etapie kwalifikacji będzie możliwość udziału w czynnościach rekrutacyjnych, w tym złożenie wniosku o powołanie do służby wojskowej.
■ Osoba zainteresowana powołaniem do armii będzie mogła zgłosić się do dowolnie wybranego wojskowego centrum rekrutacji i tam złożyć wniosek o przyjęcie do wojska. A to oznacza, że nie będzie musiała tego robić w miejscu swego zamieszkania albo ze względu na właściwość wspomnianego urzędu. Co więcej, wniosek będzie można złożyć również za pośrednictwem strony internetowej albo drogą e-mailową.
■ We wniosku rekrut wskazywać będzie rodzaj służby, której pełnieniem jest zainteresowany, może też wskazać inne okoliczności, np. preferowane miejsce odbywania dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, uprawnienia i kwalifikacje, które chciałby nabyć, zgłaszając się do niej, a także uczelnię wojskową, na której chce podjąć kształcenie.
■ Wojsko ma też kusić sfinansowaniem żołnierzowi uprawnień i kwalifikacji. Tu jednak będzie konieczna umowa, z której będzie wynikało, że wcześniejsze zakończenie służby będzie się wiązało ze zwrotem pieniędzy wydanych przez armię na kształcenie. ©℗