Rosyjska inwazja na Ukrainę będzie miała coraz istotniejszy wpływ także na świadczenie pracy w Polsce. W jednej z firm w woj. łódzkim zwolniono dyscyplinarnie kilku pracowników odmawiających załadunku towarów, które miały trafić do Białorusi i Rosji. Pojawiają się też pierwsze sygnały o przypadkach agresji fizycznej lub mobbingu w miejscu zatrudnienia między pracownikami z Rosji, Białorusi i Ukrainy (doszło do tego m.in. w jednej z firm w woj. mazowieckim). To wyzwanie dla zatrudniających, tym bardziej że w Polsce pracuje co najmniej kilkaset tysięcy osób zza wschodniej granicy.
Teoretycznie pracownik powinien wykonywać polecenia szefa, w tym te dotyczące np. przewozu, usług lub klientów z Rosji lub Białorusi. Ale w praktyce, jeśli firma chce uniknąć problemów - w tym także ewentualnych przegranych przed sądem pracy - powinna działać elastycznie i brać pod uwagę wiele czynników, w tym narodowość zatrudnionych odmawiających wykonania konkretnych poleceń.