Polityka prorodzinna po francusku: Dzieci nie są finansową katastrofa i nie trzeba im się całkowicie poświęcać

autor: Klara Klinger16.11.2014, 19:00
Rodzajów zasiłków we Francji jest kilkanaście.

Rodzajów zasiłków we Francji jest kilkanaście.źródło: ShutterStock

Francuska polityka prorodzinna odnosi sukces, bo tworzy spójny i elastyczny system. A rodzicielstwo nie jest finansową katastrofą i nie musi oznaczać całkowitego poświęcenia się dzieciom.

Krótki urlop macierzyński, praktycznie brak zwolnień na chore dzieci oraz symboliczne urlopy ojcowskie – to niektóre z elementów francuskiego systemu polityki prorodzinnej. Wydawałoby się, że takie podejście do kwestii demografii będzie działać zniechęcająco, a jednak jest odwrotnie. Francuzi, jako nieliczni w Europie, nie mają problemów z dzietnością: najbardziej popularny model rodzinny w społeczeństwie – „2 plus 2” – gwarantuje zastępowalność pokoleń. I nie jest prawdą – wbrew utartym opiniom – że tak wysokie wskaźniki zawdzięczają imigrantom. Tajemnica sukcesu tkwi w tym, że prorodzinne działania państwa tworzą spójny i stabilny system: ograniczony wymiar urlopu rekompensuje świetne zaplecze instytucjonalne, które zapewnia opiekę nad dziećmi niezależnie od ich wieku, a także hojne wsparcie finansowe. Francuski cud demograficzny nie byłby jednak możliwy, gdyby nie obowiązujący nad Sekwaną model kulturowy, w którym posiadanie dzieci jest po prostu rzeczą normalną.

Modelowa para

Marie i Jerome mieszkają w Paryżu. Mają trzydzieści pięć i trzydzieści sześć lat, on jest lekarzem, ona skończyła doktorat z socjologii i pracuje na uczelni. Wychowują dwójkę dzieci. Kiedy córka, obecnie 6-letnia Camille, miała 2 miesiące, jej mama wróciła do pracy. Przy drugim dziecku odczekała, aż dwuletni dziś Pierre skończy 3,5 miesiąca. Za każdym razem maluchy trafiały do żłobka. Marie, pytana, czy nie miała dylematu: wrócić do pracy albo zostać z dziećmi trochę dłużej w domu, zaprzecza. Jak tłumaczy, wiedziała, że chce kontynuować karierę naukową, a kiedy była w ciąży z synem, kończyła pisanie doktoratu, musiała więc szybko wracać na uczelnię, żeby go obronić. – Poza tym tyle trwa urlop macierzyński, 16 tygodni, z czego część trzeba obowiązkowo wykorzystać przed porodem – dziwi się pytaniom Marie.

Oprócz korzystania ze żłobka i szkoły, do której chodzi już starsza córka, zatrudniają opiekunkę, która odbiera dzieci koło 16.30 z placówek edukacyjnych i zajmuje się nimi do godziny 18.30–19, kiedy rodzice wracają do domu. Czym ten model różni się od polskiego? Oprócz tego, że dzieci już w wieku kilku miesięcy chodzą do żłobka, w jednej kluczowej kwestii: w tym, że rodzinę stać na normalne życie, a pojawienie się dzieci nie obniżyło specjalnie standardu, do którego byli przyzwyczajeni, ani nie przeszkodziło w realizacji dotychczasowych planów.


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane