Poszkodowani zniedołężniali staruszkowie. Ponad 30 wątków w śledztwie. Starosta, który ponoć trzęsie całym powiatem, i urzędnicze kontrole, które na kilka tygodni przed aresztowaniami pokazują, że wszystko jest w porządku. W mazowieckim Sochaczewie jak w soczewce skupiły się problemy małych miast, gdzie bezrobocie jest duże, każda praca nie do przecenienia, a o wielu posadach decydują lokalni włodarze
To było niczym grom z nieba. Pytanie, czy bardziej zaskoczone były te, które wyprowadzano w kajdankach, czy ci, często bezdomni i bez rodzin, zawsze starsi, którzy się temu przyglądali.
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu kontrolerki z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie stwierdziły m.in., że w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie (pow. sochaczewski) prowadzone są zajęcia „krawieckie, tkackie, garncarskie, gastronomiczne, plastyczno-techniczne, kulturalno-oświatowe”, terapeuci zaś stosują muzyko- i choreoterapię. Czytając protokół, możemy się dowiedzieć, że (pis. oryg.) „DPS jest w przytulnym miejscu otulonym lasem i nowoczesnym budynku spełniającym wymogi obowiązujących standardów, pozbawionym barier architektonicznych wewnątrz i na zewnątrz stwarzają możliwość godnego życia i poruszania się wszystkim mieszkańcom i ułatwiają pracę pracownikom DPS”.