Część pracodawców, w tym m.in. z sektora oświaty i usług (gastronomia), domaga się od zatrudnionych informacji, czy przyjęli preparat przeciwko COVID-19. Niektórzy ograniczają niezaszczepionym wstęp na teren siedziby, inni domagają się testów lub wyznaczają termin na przyjęcie szczepionki (pod groźbą zwolnienia; takie przypadki zgłaszano do inspekcji pracy m.in. w woj. małopolskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim). Firmy decydują się na to bez jednoznacznej podstawy prawnej, która umożliwiałaby im wspomnianą weryfikację. Inspekcja poprzestaje w takich sytuacjach na pouczeniach i nie kwestionuje zachęt do szczepień (np. bonusów finansowych od pracodawcy).
Z większym ryzykiem trzeba liczyć się w razie skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO). W odpowiedzi na pytania DGP podtrzymał on swoje wcześniejsze stanowisko w sprawie przetwarzania informacji o szczepieniach. Przypomniał, że nie ma podstawy do żądania takich danych od pracownika. – W sytuacji gdy dana osoba uważa, że jej dane są przetwarzane np. bez podstawy prawnej bądź z naruszaniem przepisów o ochronie danych osobowych, ma prawo do złożenia skargi do prezesa UODO, jak i do skierowania sprawy na drogę sądową – wskazał Adam Sanocki, rzecznik prasowy UODO.