W powszechnym odczuciu urzędnicy mają zapewnioną bardziej stabilną dniówkę niż osoby zatrudnione w prywatnych firmach. Zaczynają pracę o godzinie 8, kończą o 16 (co do minuty) i nie muszą liczyć się z ciągłą koniecznością dokończenia zadań „po godzinach”. To się jednak może zmienić. W praktyce już obecnie czas pracy w administracji jest wydłużany, głównie w związku z nakładaniem na jednostki dodatkowych obowiązków (w szczególności w przypadku podmiotów zaangażowanych w przeciwdziałanie skutkom pandemii). Zmiany mają być jednak bardziej gruntowne. Przewiduje je rządowa nowelizacja ustawy o służbie cywilnej, która została już skierowana do konsultacji. Zakłada ona m.in. możliwość stosowania zadaniowego czasu pracy w urzędach i wydłużenie okresów rozliczeniowych. Rząd i szef służby cywilnej uzasadniają takie modyfikacje koniecznością uelastycznienia pracy urzędów (pisaliśmy o tym w DGP nr 218/2021 „Przyszłoroczne podwyżki dla urzędników są całkiem przyzwoite”). Ale zmiany - przynajmniej dla części zatrudnionych - mogą oznaczać koniec ery stabilnych dniówek.
Mniej przejrzyście