Do 2 sierpnia 2022 r. rząd musi wprowadzić przepisy, które każdemu z rodziców zagwarantują co najmniej dwa miesiące rodzicielskiego. Jeśli nie wykorzysta ich np. ojciec dziecka, to przepadną (nie będzie mogła ich wybrać matka). Takie zmiany wymusza unijna dyrektywa, ale wiele wskazuje na to, że nie będą one dotyczyć zatrudnionych, których rodziny powiększą się w najbliższym czasie. Najprawdopodobniej wciąż będzie im przysługiwać roczny urlop po porodzie, którym można dowolnie się dzielić (z wyjątkiem pierwszych 14 tygodni macierzyńskiego zagwarantowanych matce). Rząd, który nie przedstawił jeszcze projektu nowelizacji k.p. w omawianym zakresie, nie chce zaskakiwać rodziców nagłymi modyfikacjami.
- Przepisy dyrektywy należy implementować do sierpnia 2022 r, ale można wdrożyć odpowiednio długie vacatio legis, które ułatwi przystosowanie się do zmian - podkreśla Stanisław Szwed, wiceminister rodziny i polityki społecznej.
Możliwe więc, że zmodyfikowane zasady zaczną obowiązywać np. od 1 stycznia 2023 r. (co rzeczywiście służyłoby większej przejrzystości przepisów i byłoby bardziej zrozumiałe dla samych rodziców). Wciąż nie jest też przesądzone, w jaki sposób ustawodawca dostosuje krajowe zasady do regulacji UE, tzn. czy wydzieli dwa miesiące dla każdego rodzica z obecnego wymiaru urlopu (co w praktyce oznacza skrócenie urlopów kobiet z 12 do 10 miesięcy), czy też wydłuży płatną opiekę o kolejne dwa miesiące (z 12 do 14 miesięcy; matki wciąż mogłyby wtedy korzystać z rocznych urlopów po porodzie).
Do rozstrzygnięcia
Decydujące znaczenie w sprawie implementacji będą mieć pieniądze. Ewentualne wydłużenie rodzicielskiego o dwa miesiące wiązałoby się z dodatkowymi kosztami zasiłków macierzyńskich (w przyszłorocznym budżecie nie są zagwarantowane środki na ten cel, co też sugeruje, że w 2022 r. urlopy na dzieci będą udzielane jeszcze na dotychczasowych zasadach). Trudno jednoznacznie oszacować, jakie byłyby to wydatki, ale na pewno nie byłaby to niska kwota. W ubiegłym roku na wypłaty zasiłków macierzyńskich z tytułu urlopów rodzicielskich wydano 4,8 mld zł (w obowiązującym modelu, zgodnie z którym urlop taki trwa 32 tygodnie, czyli ok. 7,5 miesiąca). Oczywiście wydłużenie w praktyce dotyczyłoby mężczyzn, którzy obecnie stanowią tylko nikły ułamek korzystających z rodzicielskiego (ok. 1-2 proc. w poprzednich latach). Możliwe, że nie od razu wszyscy uprawnieni korzystaliby z dwóch miesięcy wolnego na opiekę, podobnie jak początkowo niewielu pracowników decydowało się na wybieranie urlopu ojcowskiego.
- Perspektywa utraty tak długiego okresu płatnego urlopu może jednak działać motywująco - wskazuje prof. Irena Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Rząd musiałby się więc liczyć z kosztami, ale jednocześnie wydłużenie rodzicielskiego przyniosłoby ewidentne korzyści. - Większy udział mężczyzn w opiece pozytywnie wpływa na rozwój dziecka i ułatwia powrót na rynek pracy kobietom. Jednocześnie pozostawienie matkom możliwości skorzystania z rocznych urlopów ułatwia utrzymanie więzi z dzieckiem, w tym np. karmienie piersią, co jest trudniejsze w sytuacji wcześniejszego powrotu do pracy - wskazuje Joanna Kruk, pełnomocniczka ds. kobiet NSZZ „Solidarność”. Podkreśla, że rodzice przyzwyczaili się już do obecnych wymiarów urlopów. - Dla kobiet to ważne, aby móc spędzić z dzieckiem pierwszy rok jego życia. Nie powinniśmy odbierać im takiej możliwości, skracać czasu ich opieki - dodaje.
Co do zasady eksperci podkreślają, że najistotniejsze znaczenie powinna mieć swoboda rodziców (w ustalaniu, który z nich ma korzystać np. z urlopów na dzieci).
- Wydłużenie urlopu o dwa kolejne miesiące wydaje się najbardziej racjonalnym rozwiązaniem. Przy czym pamiętajmy, że ma to większe znaczenie w kontekście lepszej organizacji opieki nad dzieckiem, niż dla wskaźników dzietności, bo wrażliwość potencjalnych rodziców na zachęty do posiadania dzieci jest coraz mniejsza. Trudno jest dyskutować o wpływie poszczególnych rozwiązań na dzietność w obecnych okolicznościach, gdy tak istotne znaczenie ma sytuacja psychologiczna i emocje dotyczące kwestii prokreacji - wskazuje prof. Kotowska.
Podkreśla, że dzięki zwiększeniu wymiaru urlopu wydłużyłby się okres, w którym opiekunowie spędzają czas z dzieckiem w pierwszym okresie jego rozwoju. - Uregulowanie tej kwestii jest ważne i resort rodziny nie powinien dłużej zwlekać - dodaje.
Jaka decyzja?
Rządzący dostrzegają czynniki przemawiające za wydłużeniem urlopu rodzicielskiego. - Osobiście jestem zwolennikiem takiego rozwiązania - wskazuje Stanisław Szwed. Podkreśla, że przygotowanie projektu nie jest jednak łatwe, bo zmiana w zasadach korzystania z urlopu rodzicielskiego wymusza też inne, szersze modyfikacje. Chodzi m.in. o zasady odpłatności za cały pierwszy rok opieki nad dzieckiem. Obecnie w Polsce obowiązuje elastyczny system, w którym rodzic decyduje, czy chce pobierać zasiłek w wysokości 80 proc. podstawy wymiaru przez cały okres macierzyńskiego i rodzicielskiego, czy też przez pierwsze pół roku ma być to 100 proc., a przez kolejne pół - 60 proc. Po zmianach jeden opiekun nie będzie mógł już wykorzystać całego urlopu rodzicielskiego.
Zmiany w tym zakresie wymagają konsultacji międzyresortowych i publicznych, nawet o charakterze wstępnym, nieformalnym, bo swoje stanowiska, w tym w kwestii zasiłków, będą musiały przedstawić wszystkie zainteresowane strony (czyli np. resort finansów i Zakład Ubezpieczeń Społecznych). Wszystko wskazuje na to, że to właśnie takie rozmowy zdecydują o ostatecznym kształcie projektu nowelizacji k.p.
Korzystanie z uprawnień rodzicielskich / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe