Wzrost zauważalny jest też rok do roku (patrz infografika).
– Jeżeli porównamy wrzesień do sierpnia, to tu zaskoczenia dużego nie ma. To raczej stały trend, że w okresie wakacyjnym, kiedy jest ciepło, ludzie chorują mniej. Wrzesień to z kolei czas, kiedy zaczynają się infekcje. Wpływ na to ma nie tylko pogoda, ale też np. powrót dzieci do szkoły, przez co ludzie częściej się ze sobą kontaktują – wyjaśnia lekarz rodzinny Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego. Jak jednak zauważa, przyczyna wzrostu liczby L4 rok do roku jest bardziej złożona. Wskazuje, że jedną z przyczyn może być COVID-19. – Obecnie panuje większe rozluźnienie. Ludzie słabiej przykładają się do przestrzegania zasad sanitarnych i dlatego częściej się zakażają – ocenia. A przy tym – jak podkreśla – wiele osób nie robi jednak testów. – Korzystają po prostu ze zwolnienia z powodu złego samopoczucia. Tym bardziej że obecnie osoby zaszczepione, które miały kontakt z chorym, nie są automatycznie kierowane na kwarantannę – wyjaśnia.