Od przyszłego roku ZUS ma od samorządów przejąć obsługę rządowego programu 500+. To oznacza utratę dotychczasowego zajęcia dla prawie 12 tys. osób, bo gminy, aby zapewnić jego sprawną i szybką realizację, musiały zatrudnić dodatkowych pracowników. Teraz część z nich straci zatrudnienie, choć samorządy starają się w miarę możliwości znajdować im inne zajęcia.

Działania wyprzedzające

Zgodnie z przepisami nowelizacji ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci oraz niektórych innych ustaw (dziś będzie się nią zajmować senacka komisja rodziny, polityki senioralnej i społecznej) ZUS zacznie od 1 stycznia 2022 r. przyjmować i rozpatrywać wnioski o przyznanie 500+ zarówno na obecny, jak i na zaczynający się 1 czerwca przyszłego roku okres świadczeniowy. Gminy będą zaś wypłacać pieniądze tylko do końca bieżącego okresu i zajmować się ewentualnie tymi sprawami, w których prawo do wsparcia powstanie lub powstało do końca br. W efekcie już za trzy miesiące nie będą potrzebowały tylu pracowników do obsługi 500+, co do tej pory, zwłaszcza że będzie im trudno pokryć koszty ich zatrudnienia w sytuacji obniżenia budżetowej dotacji do 0,33 proc. kwoty przewidzianej na wypłatę świadczeń. Dlatego niektóre gminy zaczęły przygotowywać się do nieuchronnej zmiany i podjęły działania wyprzedzające. Tak jest np. w Białymstoku, gdzie program 500+ realizuje tamtejszy Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie (MOPR).
- MOPR nie będzie przedłużać umów okresowych na kolejny rok 10 osobom, a siedem planuje przesunąć do wykonywania innych zadań, zgodnie z posiadanymi przez nie kwalifikacjami lub uprawnieniami. Ponadto w przyszłym roku na emeryturę odejdzie sześć osób i na ich miejsce nie będą zatrudniani nowi pracownicy - mówi Kamila Bogacewicz z tamtejszego magistratu. Dodaje, że w związku z informacją o pracach nad nowelizacją ustawy, w ostatnim czasie trzy osoby z własnej inicjatywy rozwiązały swoje umowy o pracę.
Są i takie samorządy, które proces stopniowego redukowania zatrudnienia przy świadczeniach wychowawczych już rozpoczęły. Należy do nich m.in. Bydgoszcz, gdzie programem 500+ zajmuje się 106 osób, a w przeliczeniu na etaty 40,20 (bowiem w wielu urzędach pracownicy poza 500+ obsługują też inne świadczenia). - Do tej pory 17 pracowników wydziału świadczeń rodzinnych uzyskało zatrudnienie w innych wydziałach urzędu miasta lub innych zakładach pracy - informuje Marta Stachowiak, rzeczniczka UM w Bydgoszczy.
Podobnie jest w Gdańsku, w którym 12 pracowników Gdańskiego Centrum Świadczeń przeszło do innych miejskich jednostek, a kilka kolejnych osób znalazło pracę na własną rękę.

Niepewna przyszłość

Nie wszędzie jednak wiadomo już, ilu osobom uda się zachować zatrudnienie w macierzystej lub innej jednostce, a z iloma umowy nie zostaną przedłużone lub zostaną rozwiązane.
- Programem 500+ zajmuje się 50 pracowników Krakowskiego Centrum Świadczeń i do końca br. jego obsługa będzie realizowana w takiej właśnie obsadzie. Od 1 stycznia do 31 maja 2022 r. będzie to robić mniej osób, ale z uwagi na trwające prace legislacyjne nad nowelizacją ustawy ostateczne decyzje kadrowe nie są jeszcze podejmowane - wyjaśnia Emilia Król z krakowskiego magistratu.
Analogicznie wygląda sytuacja w MOPS we Wrocławiu, gdzie do obsługi programu zaangażowanych jest 50 etatów, oraz w MOPS w Katowicach, gdzie jest ich 20. - Przejęcie tego zadania przez ZUS będzie wiązać się z koniecznością likwidacji etatów lub przenoszeniem pracowników na inne stanowiska w MOPS lub do innych jednostek miejskich na podstawie art. 22 ustawy o pracownikach samorządowych, w miarę pojawiających się potrzeb i istniejących w nich wakatów. Na dzisiaj konkretne liczby nie są znane - wskazuje Dariusz Czapla z wydziału komunikacji społecznej UM w Katowicach.
Z drugiej strony są samorządy, które zapewniają, że mimo odebrania programu 500+ nie będą zwalniać pracowników. Wśród nich są Zielona Góra i Lublin. - W związku z wprowadzeniem świadczenia wychowawczego w naszym ośrodku zatrudniono 20 osób. Z uwagi na planowaną zmianę realizatora programu - w trosce o los pracowników - wystąpiliśmy do ZUS z pytaniem, czy będzie to wiązało się z ewentualnym przeniesieniem części wykwalifikowanej i doświadczonej w tym zakresie kadry. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi, dlatego podjęliśmy działania w kierunku zagospodarowania tych pracowników przy innych zadaniach wykonywanych przez MOPR lub w UM Lublin. Zatem nie planujemy żadnych zwolnień, tym bardziej że jest to kadra w pełni przygotowana do pracy na stanowiskach urzędniczych i do prowadzenia postępowań administracyjnych - podkreśla Magdalena Suduł, rzeczniczka MOPR w Lublinie.
Paweł Maczyński, przewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej, zwraca uwagę, że trudno jest oszacować, jaka część z 11,9 tys. osób zajmujących się 500+ faktycznie straci pracę, bo Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej nie przedstawiło żadnych informacji na temat potencjalnej skali zwolnień, choć ma możliwości, aby ją zbadać przy wykorzystaniu centralnej aplikacji statystycznej (CAS). Organizacja postanowiła więc sama sprawdzić, jaki los czeka pracowników zaangażowanych w obsługę świadczeń wychowawczych. W tym celu wysłała ankiety do gmin z trzech województw: podlaskiego, lubuskiego i śląskiego. - Dostaliśmy odpowiedzi z 155 jednostek i tylko w 35, czyli 22 proc. z nich, nie przewiduje się żadnych zwolnień - podkreśla Paweł Maczyński. ©℗
Realizacja programu 500+ / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Współpraca: Tomasz Żółciak
Etap legislacyjny
Ustawa czeka na rozpatrzenie przez Senat