W przyszłym roku właściciele firm będą musieli wpłacić na ubezpieczenia o 45,34 zł więcej. Danina płacona przez rolników zwiększy się zaledwie o 4 zł
Od stycznia przyszłego roku wysokość podstawowych składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez prowadzących firmy wzrośnie (bez składek na zdrowie) do 817,40 zł, czyli o 45,34 zł.
Reklama
– Powodem takiej podwyżki jest to, że w Polsce mamy absurdalny system liczenia podstawy wymiaru składek dla osób z własnymi firmami – tłumaczy Dorota Wolicka, dyrektor biura interwencji i organizacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Reklama
Osoby prowadzące działalność gospodarczą mogą opłacać składki ryczałtem, ale wówczas najniższa podstawa wymiaru składek nie może być mniejsza niż 60 proc. poprognozowanego wynagrodzenia na kolejny rok. Kwota ta w przyszłym roku – ogłoszona w projekcie budżetu – będzie wynosić 3966 zł. W tym roku wynosiła ona 3746 zł.
– Ta metoda liczenia podstawy nie ma nic wspólnego z rzeczywistością gospodarczą, a przecież dotyczy osób prowadzących przedsiębiorstwa – przekonuje Dorota Wolicka.
Przypomina, że podstawą do ustalenia wysokości obowiązkowych danin do ZUS jest średnie wynagrodzenie liczone od zarobków w przedsiębiorstwach zatrudniających ponad dziesięć osób. Natomiast mali i średni przedsiębiorcy w ogóle nie są brani pod uwagę przy ustalaniu tego wynagrodzenia, choć stanowią aż 95 proc. wszystkich firm działających w Polsce.
Rolnik też firma
Przedsiębiorców ubezpieczonych w ZUS wyjątkowo denerwuje sposób liczenia składek na ubezpieczenie społeczne w KRUS. Miesięczna wysokość składki emerytalno-rentowej wynosi 10 proc. podstawowej emerytury (obecnie 84 zł). Stawka ta jest płacona przez osoby posiadające do 50 ha. Dodatkowo rolnicy opłacają 42 zł miesięcznie na ubezpieczenie wypadkowe, chorobowe, macierzyńskie. Przy czym osoby posiadające gospodarstwa do 6 ha nie płacą składek zdrowotnych.
– Różnica obciążeń między prowadzącymi firmy a rolnikami jest ogromna, bo przepisy zostały oparte na niezrozumiałych podstawach prawnych. Nie może być tak, że jedna grupa płaci gigantyczne składki, popadając z tego tytułu w długi, druga zaś ma tylko symboliczne opłaty ustalane od najniższej emerytury – oburza się Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego.
Rzemiosło z tego też powodu będzie się domagać debaty w komisji trójstronnej nad reformą systemu emerytalnego. Zdaniem tej organizacji, skoro rząd przez tyle lat nie rozwiązał problemu rolniczych ubezpieczeń społecznych, sprawą powinni się zająć partnerzy społeczni.
Eksperci zwracają też uwagę, że obowiązujące przepisy wręcz zachęcają rolników przedsiębiorców do ukrywania dochodów. Otóż mogą oni należeć do KRUS, jeżeli wysokość podatku dochodowego za dany rok nie przekracza tzw. kwoty granicznej. W tym roku wynosi ona 3166 zł.
– Rozwiązanie jest proste. Rolnicy powinni być traktowani przez system podatkowy i ubezpieczeniowy tak jak osoby prowadzące działalność gospodarczą – twierdzi prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz ze Szkoły Głównej Handlowej, była wiceminister rolnictwa.
Konieczne zmiany
Komisja Europejska, przy okazji opiniowania Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020, zwróciła uwagę, że polski rząd nic nie robi w sprawie reformy KRUS, choć obecny system generuje deficyt budżetowy. Eksperci stawiają sprawę jasno – konieczne są zmiany.
– Policzyliśmy, że rolnik w 2011 r. po 45 latach otrzymuje emeryturę w wysokości 945 zł. Gdyby jego świadczenie miało zależeć od aktuarialnej wartości zgromadzonych składek, to powinno ono wynosić 280 zł. Natomiast gdyby płacił składki jak przedsiębiorca, to jego świadczenie wynosiłoby 1992 zł – wylicza Marek Zagórski, prezes Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej, która opracowała specjalne modele nowego systemu podatkowego i ubezpieczeniowego. Ten drugi zakłada podział rolników na trzy grupy. Osoby uzyskujące najwyższe dochody z gospodarstwa nadal byłyby ubezpieczone w KRUS, ale płaciłyby składki na takich zasadach jak przedsiębiorcy. Natomiast osoby najbiedniejsze, które w skali roku nie osiągną dochodu 4 tys. euro, nadal korzystałyby z uprzywilejowanego systemu ubezpieczeń. Przy średniakach stosowane byłyby specjalne wskaźniki.
– Polska nie jest przygotowana na zmiany, więc przez najbliższe pięć lat żaden model sporządzony na zamówienie Platformy Obywatelskiej nie ma szans na wdrożenie. Na wsi nie ma na to przyzwolenia – podsumowuje Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Kółek Rolniczych i Organizacji Rolniczych.
Tymczasem środowiska związane z rolnictwem nie proponują swoich rozwiązań, chcą bowiem, by obecny system trwał jak najdłużej.