Kobieta na podstawie ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1255) złożyła wniosek o potwierdzenie swojego statusu jako działacza opozycji w czasach PRL. Opisała w nim swoją współpracę ze zorganizowanymi strukturami antykomunistycznego podziemia, m.in. Solidarnością Walczącą.
Jednak szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych odmówił potwierdzenia statusu. Wskazał, że Wojewódzka Rada Konsultacyjna ds. Działaczy Opozycji Antykomunistycznej negatywnie zaopiniowała wniosek, zaś dwie wskazane przez kobietę osoby, które miały potwierdzić jej działalność opozycyjną, nie uczyniły tego. Jedynie mąż wnioskującej i dwie inne kobiety potwierdziły jej wersję, jednak ich oświadczenia organ uznał za wątpliwe.
Kobieta wniosła skargę do WSA, który uchylił decyzję. Zdaniem sądu decyzja o odmowie potwierdzenia statusu była przedwczesna, bo z oczywistych względów działalność konspiracyjna opozycji antykomunistycznej nie była transparentna. Stąd uzyskanie dowodów potwierdzających status jest zazwyczaj utrudnione. Nie każdy działacz był osobą szerzej znaną wśród członków opozycji, nie każdy został również w związku z tą działalnością zdekonspirowany, np. przez SB. Stąd brak dokumentów o niczym nie przesądza.
WSA wyraźnie wskazał, że organ nie może dopuścić do sytuacji, w której osoba mająca faktyczne zasługi na rzecz odzyskania niepodległości zostanie pozbawiona należnego jej statusu tylko dlatego, że nie zebrano wystarczających dowodów czy nieprawidłowo je oceniono.
A w razie rozbieżności zeznań wnioskującej i świadków organ powinien przeprowadzić konfrontację, podczas której kobieta mogłaby zadawać świadkom pytania czy przypomnieć niektóre zdarzenia. ©℗
orzecznictwo
Wyrok WSA we Wrocławiu z 26 sierpnia 2021 r., sygn. akt IV SA/Wr 290/21 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia