Takie rozwiązania przewiduje nowelizacja specustawy covidowej, którą podpisał już prezydent. Wejdzie w życie dzień po ogłoszeniu (do zakończenia wydania nie opublikowano jej w Dzienniku Ustaw).
Teoretycznie nowe przepisy przypominają wiele innych regulacji uchwalanych w związku z pandemią, np. te wydłużające terminy na dokonanie badań lekarskich pracowników lub okresy ważności uprawnień do wykonywania danych zawodów. W praktyce rozwiązania te wywołają jednak znaczenie więcej konsekwencji. Członkom zarządu związków i społecznym inspektorom pracy (SIP) przysługuje bowiem szczególna ochrona przed zwolnieniem (tym pierwszym – jeśli są wskazani przez samą organizację zakładową). Skoro nowe przepisy wydłużają ich kadencję, to tym samym związkowi działacze i SIP-owcy będą też dłużej chronieni. Na dodatek przepisy sugerują, że należy je stosować do sytuacji przeszłych, co oznacza, że zabezpieczenie przed utratą etatu odzyskają osoby, których kadencje już upłynęły (w okresie stanu epidemii lub zagrożenia epidemicznego). Może to wywołać kadrowe zamieszanie w przedsiębiorstwach.

Dłuższe gwarancje

Nowelizacja przewiduje, że jeżeli kadencja organu statutowego związku zawodowego, zrzeszeń przedsiębiorców lub społecznego inspektora pracy upływa w okresie stanów zagrożenia epidemicznego albo epidemii (lub do 30 dni po ich odwołaniu), zostaje ona przedłużona do czasu wyboru osób na nową kadencję, ale nie dłużej niż do 90 dni od dnia odwołania wspomnianych stanów. Dotyczy to przypadków, gdy z powodu pandemii obecnie nie można przeprowadzić takich wyborów.
Ustawa wejdzie w życie najprawdopodobniej w najbliższych dniach, więc jeśli kadencja zarządu związku zawodowego lub SIP-owca upływa np. we wrześniu 2021 r., a nie da się wybrać nowych władz lub społecznego inspektora, to z mocy prawa zostanie ona wydłużona. Tym samym osoby pełniące wspomniane funkcje wciąż będą chronione. Przypomnijmy, że wskazanego przez związek działacza oraz SIP-owca co do zasady nie można zwolnić bez zgody organizacji zakładowej; nie można też zmieniać warunków pracy na ich niekorzyść, np. obniżać im wynagrodzenia.
Z literalnego brzmienia ustawy wynika, że w omawianym zakresie wydłużona zostanie też każda kadencja, która upłynęła w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub epidemii (ten pierwszy obowiązywał od 14 marca 2020 r., drugi obowiązuje od 20 marca 2020 r. do tej pory; dotyczy to oczywiście tylko przypadków, gdy nie przeprowadzono nowych wyborów).
Dla przykładu załóżmy, że kadencja SIP-owca upłynęła 31 marca 2020 r. W firmie nie wybrano nowej osoby na tę funkcję. Przez rok od wygaśnięcia jego mandatu przysługiwała mu jeszcze ochrona przed zwolnieniem (przewidują to przepisy). Od 1 kwietnia 2021 r. nie był już szczególnie chroniony, ale po wejściu w życie omawianej ustawy znów będzie zabezpieczony przed zwolnieniem (jako SIP-owiec). Lepsza gwarancja zatrudnienia będzie mu przysługiwać w okresie wydłużonej kadencji oraz – ponownie – przez rok od wygaśnięcia mandatu (czyli od wyboru nowego inspektora lub od 90. dnia od odwołania stanu epidemii lub zagrożenia epidemicznego). To samo dotyczy chronionego działacza związkowego, którego kadencja wygasła, a nie wybrano nowych władz organizacji zakładowej. Ten uboczny skutek nowelizacji jest ewidentnie korzystny dla zatrudnionych.
– Ustawa nie była uchwalona w ekspresowym tempie, przeszła zwykły tryb legislacyjny. Była konsultowana z partnerami społecznymi. To, że sprawowanie omawianych funkcji wiąże się ze szczególną ochroną, nie jest żadną tajemnicą. Zatrudniający nie mogą twierdzić, że zostali zaskoczeni – wskazuje Paweł Śmigielski, dyrektor wydziału prawno-interwencyjnego OPZZ.
Inicjatorami omawianych zmian byli związkowcy.
– Ustawodawca w pewnym sensie potraktował działaczy i SIP-owców jak funkcjonariuszy publicznych, których zadania – z powodu ważnej roli społecznej – powinny być kontynuowane. Tyle że w takiej sytuacji należało też wydłużyć kadencje np. rad pracowników lub europejskich rad zakładowych, a nie jedynie związków i powiązanych z nimi SIP-owców. Trudno oprzeć się wrażeniu, że uchwalono przepisy na zamówienie związkowców – wskazuje prof. Monika Gładoch, radca prawny z kancelarii M. Gładoch Specjaliści Prawa Pracy.

Więcej problemów

Wspomniane przepisy w praktyce mogą jednak wywołać jeszcze dalsze konsekwencje. Załóżmy, że kadencja SIP-owca lub działacza związkowego upłynęła 31 marca 2020 r., czyli szczególna ochrona przed zwolnieniem przysługiwała mu do 31 marca 2021 r. (tak jak we wcześniejszym przykładzie). Następnie pracodawca w kwietniu 2021 r. wypowiedział mu warunki pracy (np. obniżył pensję) lub wręczył mu wypowiedzenie umowy. Czy po zmianie przepisów należy odpowiednio przywrócić mu pensję lub etat? Przecież w omawianej nowelizacji ustawodawca przyjął fikcję, że kadencje inspektorów (a wraz z nimi szczególna ochrona) zostały wydłużone aż do czasu wyboru nowych SIP-owców/władz związku.
– Prawo nie może działać wstecz. Skoro ustawa nie zawiera przepisu, który nakazywałby jej stosowanie od dnia ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, to obowiązuje na przyszłość, czyli od wejścia w życie. W omawianym przykładzie pracodawca rozwiązał przecież umowę zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami – tłumaczy prof. Gładoch.
Jej zdaniem kwestię tę powinien ocenić Trybunał Konstytucyjny.
– Związki zawodowe mają swój statut i autonomię. W razie zbliżającego się upływu kadencji powinny one np. przyjąć uchwałę władz związkowych i przekazać pracodawcy, że w związku z niemożliwością przeprowadzenia wyborów funkcję kontynuują dotychczasowi działacze – dodaje ekspertka.

Podobne stanowisko przedstawiają pracodawcy.

– Analizujemy te rozwiązania. Skoro nie ma przepisów przejściowych, nowe regulacje obejmują stany faktyczne od momentu wejścia w życie ustawy. Dodatkowo pamiętajmy, że dotyczą one sytuacji, gdy nie wybrano organów na kolejne, nowe kadencje, więc regulacje te będą mieć ograniczone zastosowanie – tłumaczy Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan.
Z drugiej strony trudno pominąć intencje ustawodawcy. Wydaje się, że celem nowelizacji było wydłużenie wszystkich kadencji upływających w okresie stanów epidemii lub zagrożenia epidemicznego (w tym tych, które już upłynęły).
– Nie mamy wątpliwości, że tak należy interpretować te przepisy. Są jasno skonstruowane i jakiekolwiek twórcze wykładnie są niepotrzebne i byłyby niezgodne z przyjętymi regulacjami. Jeśli dojdzie do sporów w szczególnych przypadkach, gdy np. doszło już do zwolnienia zatrudnionego po upływie kadencji, to będą decydować o tym sądy – uważa Paweł Śmigielski.

Jak działać?

Co ma zatem robić pracodawca, gdy zgłosi się do niego np. były SIP-owiec, którego kadencja upłynęła już w okresie pandemii (a nie wybrano nikogo innego w jego miejsce)?
– Moim zdaniem należy uznać, że taki zatrudniony wraca do pełnienia swojej funkcji, wydać mu księgę zaleceń i uwag itp. W ten sposób zatrudniający unika też ewentualnych zarzutów o dyskryminację. Z drugiej strony jeśli taki zatrudniony nie będzie przejawiał chęci powrotu do dawnej funkcji, to nie jest to problem firmy, tylko reprezentacji pracowników – wskazuje Piotr Wojciechowski, adwokat z Kancelarii Adwokackiej Piotr Wojciechowski.
Podobnie uważa prof. Gładoch. – Kadencja zostaje przywrócona od momentu wejścia w życie ustawy, ale nie z mocą wsteczną. Od tego dnia zatrudniony, który np. był SIP-owcem, kontynuuje swoją funkcję – dodaje.
Firmy obawiają się, czy nowe rozwiązania nie będą nadużywane przez działaczy dla własnego interesu (ci ostatni nie będą organizować wyborów, aby to im jak najdłużej przysługiwała ochrona).
– O to nie powinni się martwić. Związki są demokratyczną strukturą z komisjami rewizyjnymi. Jeśli sami członkowie będą chcieli zmienić zarząd, to doprowadzą do tego – podsumowuje Paweł Śmigielski. ©℗
Związkowcy: ustawa przeszła zwykły tryb legislacyjny. Pracodawcy nie mogą twierdzić, że są zaskoczeni
SIP-OWCY I DZIAŁACZE