ZUS zakończył przyjmowanie wniosków w konkursie na 2022 r. Dofinansowanie otrzymają te rozwiązania, które poprawią bezpieczeństwo, zmniejszą zagrożenie wypadkami przy pracy lub chorobami zawodowymi i zredukują niekorzystne oddziaływanie szkodliwych czynników (patrz infografika).
Ważny jest cel
– W poprzednich konkursach najwięcej umów o dofinansowanie ZUS zawarł z płatnikami prowadzącymi działalność w ramach przetwórstwa przemysłowego, budownictwa i handlu hurtowego oraz detalicznego, opieki zdrowotnej i pomocy społecznej – wymienia Grzegorz Dyjak z biura prasowego ZUS.
Reklama
Zwraca uwagę, że o przyznaniu pieniędzy decyduje nie rodzaj prowadzonej działalności, ale spełnienie warunków formalnych oraz ocena merytoryczna wniosku. – Badamy przede wszystkim, czy dany projekt przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa i warunków pracy – wskazuje.
W tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych, wysokość dofinansowania zależy od liczby osób, za które płatnik opłaca składki na ubezpieczenia społeczne. W przypadku mikro- i małych przedsiębiorstw procentowa wartość dopłaty jest największa (można otrzymać nawet 90 proc. wartości projektu), ale najwyższe nominalnie wsparcie mogą otrzymać duże zakłady, zatrudniające powyżej 250 osób (nawet 0,5 mln zł).

Reklama
Organ rentowy deklaruje, że do 31 grudnia 2021 r. wybierze projekty, które otrzymają dofinansowanie. – Na stronie www.zus.pl oraz w BIP opublikujemy listę rankingową – zapewnia Grzegorz Dyjak.
Mniej wniosków
Z danych, które otrzymał DGP, wynika, że do ZUS wpłynęło 3405 wniosków. W zeszłym roku (w wersji elektronicznej) złożono ich 4486, a w 2019 r. – 2627. I właśnie w formie składania podań zaszła pierwsza zmiana. Do tej pory, aby wniosek był skuteczny, należało go przesłać w dwóch wersjach: elektronicznej i papierowej.
Teraz to się zmieniło. – Płatnicy mogli w tym roku składać wnioski o dofinansowanie wyłącznie w formie elektronicznej – wskazuje Grzegorz Dyjak.
Większa niż w poprzednich latach jest też kwota do podziału. ZUS przeznaczył na ten cel 75 mln zł. Dla porównania przed rokiem firmy walczyły o 50 mln zł.
– Zwiększenie puli pieniędzy powinno stanowić dla przedsiębiorców większą zachętę do aplikowania o dofinansowanie – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Dane pokazują jednak co innego. Powód? – W ubiegłym roku epidemia mogła mieć wpływ na większą liczbę wniosków o dofinansowanie. Dopłaty otrzymują bowiem projekty, które mają poprawić bezpieczeństwo zatrudnienia, a do takich można zaliczyć np. inwestycje związane z uzdatnianiem powietrza i lepszą wentylacją pomieszczeń – wskazuje ekspert.
W pandemii kwestie te były priorytetem dla firm, które dostosowywały się do funkcjonowania w reżimie sanitarnym. – Obecnie większość z nich tego rodzaju wyzwania ma za sobą albo jest w trakcie ich realizacji. Teraz jesteśmy na nieco innym etapie walki z epidemią. Skupiamy się m.in. na wyszczepieniu jak największej liczby osób, w tym pracowników. Stąd być może mniejsza liczba wniosków – wyjaśnia Łukasz Kozłowski.
– W poprzednim roku epidemia zaczęła się na początku II kw. Firmy mogły więc spokojnie przygotować się do składania wniosków w konkursie ZUS. W tym roku już takiego komfortu nie miały. Wiele z nich skupiło się więc na pozyskiwaniu środków z tarczy antykryzysowej i walce o przetrwanie, a nie na inwestycjach w bhp. Szczególnie widoczne było to w branżach, w których pracownicy mogli pracować w trybie zdalnym – wskazuje z kolei Rafał Jędruchniewicz, dyrektor działu składek ZUS w Inventage Sp. z o.o.
Grzegorz Kuliś, ekspert ds. rynku pracy z BCC, zwraca z kolei uwagę na jeszcze inny aspekt. – Jest spora niechęć przedsiębiorców do pozyskiwania różnego rodzaju pomocy publicznej ze względu na kwestie związane z biurokracją – wyjaśnia. Według niego problemem są też kwoty wsparcia. – W przypadku dużych firm dopłata obejmuje maksymalnie 20 proc. wartości projektu. To może zniechęcać. Warto byłoby podnieść ten próg, tak aby procentowy udział był taki sam dla każdej firmy, bez względu na jej wielkość – wyjaśnia Kuliś.
Jest lepiej, ale nie idealnie
Łukasz Kozłowski podkreśla, że na pewno nie można mówić o nasyceniu tego typu inwestycjami. – Firmy cały czas mają potencjał do wdrażania u siebie ulepszeń w tym zakresie – uważa.
Podobnie myśli Rafał Jędruchniewicz. – Na pewno świadomość pracodawców dotycząca bezpieczeństwa się zwiększa. Wpływ na to mają m.in. przedsięwzięcia ZUS. Nadal jednak daleko nam do ideału – ocenia.
Dlatego w ocenie Łukasza Kozłowskiego wyzwaniem na kolejne lata będzie jeszcze skuteczniejsze informowanie przedsiębiorców o takich możliwościach. Zwłaszcza małych firm.
Pieniądze na poprawę warunków pracy