Przy czym pracodawcy, którzy chcą podzielić załogę na zaszczepionych oraz niezaszczepionych i pracę w biurze umożliwić (albo nakazać) tylko tym, którzy szczepieniu się poddali, nie wykazują złej woli. Robią to w trosce o zdrowie. Problem jednak w tym, że zatrudnieni, którzy pracy zdalnej mają dość, ale szczepić się nie powinni (np. ozdrowieńcy przez jakiś czas po chorobie) lub tego nie chcą, mogą się czuć tym dyskryminowani, bo przecież szczepienie jest dobrowolne. Podobnie dyskryminowani mogą poczuć się ci, którzy pracę zdalną akurat cenią, a pracodawca nie wyraża na nią zgody, bo skoro są zaszczepieni, to nie stanowią zagrożenia dla współpracowników. Kto ma rację? Czy wolno różnicować pracowników, organizując powrót do pracy stacjonarnej?
Joanna Śliwińska