W styczniu 2021 r. pracodawcy zgłosili zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych obejmujących 2,5 tys. osób. W lutym było to ponad 3 tys., a w marcu aż 5,7 tys. Oznacza to, że dwa pierwsze miesiące roku, pomimo że zima zwykle jest trudniejsza na rynku pracy, były pod tym względem nawet lepsze od czerwcowych (3,9 tys.) czy wrześniowych (3,5 tys.).
Trzecia fala pandemii sprawiła jednak, że najwięksi pracodawcy szykowali się do dużych ruchów na rynku. W marcu zadeklarowali możliwość zwolnienia aż 5,7 tys. osób. Choć procentowo skok w zgłoszeniach był duży, to patrząc na liczby bezwzględne, trudno mówić o nagłym załamaniu rynku pracy i trwałym trendzie. Same deklaracje nie są wszak wiążące i zostały zrealizowane w niespełna 40 proc. Bezrobocie ogółem spadło w poprzednim miesiącu o 0,1 pkt proc. w relacji do lutego i według szacunków Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii osiągnęło 6,4 proc.