Pytanie, czy pracodawca jest uprawniony do żądania od pracownika informacji o miejscu spędzania czasu wolnego, wywołuje wiele kontrowersji. Nic dziwnego, skoro prawo do czasu wolnego postrzegane jest współcześnie nie tylko jako uprawnienie przysługujące pracownikom na mocy przepisów krajowych, ale jako jedno z podstawowych praw człowieka. Po raz pierwszy w ten sposób wyrażone zostało w art. 24 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, a następnie w art. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych.
Ochrona sposobu spędzania czasu wolnego i wyłączenie go spod ingerencji pracodawcy wynika przy tym z samej jego definicji. O ile bowiem czas pracy – zgodnie z art. 2 dyrektywy 2003/88/WE i art. 128 kodeksu pracy – jest czasem, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy, to czas wolny a contrario jest tym okresem, w którym pracownik pozostaje poza tą dyspozycją. Powinien mieć zatem pełną swobodę zarówno co do sposobu spożytkowania tego czasu, jak też miejsca, w którym to następuje. Jest to pozostająca pod ochroną sfera prywatna, a co za tym idzie, pracodawca nie powinien żądać od pracownika informacji o tym, gdzie on przebywa.