Umowy-zlecenia z dodatkowymi składkami, firmy zakładane na rok, prowadzenie działalności na Słowacji. By przetrwać w świecie bez etatu, trzeba wykazać się kreatywnością
Etat? Spójrzmy na przywileje, które z niego wynikają i jak na nie patrzą pracujący na śmieciówkach. O urlopie nawet nie ma sensu się rozwodzić – dla ludzi bez stałego zatrudnienia to marzenia ściętej głowy. O emeryturach, na które odkładane są składki, i tak nikt z bezetatowców nie myśli: kto wie, co się zdarzy za 30 czy 40 lat, a system już teraz wydaje się niewydolny. Ci nieliczni, którzy chcą się zajmować tak odległą przyszłością, zawsze mogą odkładać pieniądze na własną rękę. Ale zdecydowanie najważniejsze jest ubezpieczenie zdrowotne. Gdy złamiesz nogę lub dostaniesz zapalenia wyrostka, a w szpitalu wyjdzie na jaw, że nie jesteś ubezpieczony, dopiero zrobi się nieprzyjemnie. Bo rachunek, jaki przyjdzie zapłacić ze leczenie, może wynieść nawet kilkanaście tysięcy złotych. Dlatego w świecie bez etatu należy tak kombinować, by ubezpieczenie zdrowotne mieć. Do celu wiedzie wiele ścieżek, niektóre są mniej, a inne bardziej wyboiste.
Rolnik lepszy od murarza