system emerytalny sprawi, że w przyszłości instytucje opieki społecznej będą pękać w szwach - ostrzega Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych.

Wiceprzewodnicząca związku Wiesława Taranowska zaznaczyła w rozmowie z IAR, że wprowadzona w 1999 roku reforma emerytalna przyniosła więcej szkód niż pożytku. Zdaniem Wiesławy Taranowskiej uzależnienie wysokości wypłaty świadczenia emerytalnego od zgromadzonego kapitału sprawi, że wiele osób, nawet przy wystarczającym stażu pracy nie uskłada nawet minimalnej kwoty. Takie osoby będą potrzebowały pomocy od państwa - uważa rozmówczyni Informacyjnej Agencji Radiowej.

Wyjaśnia, że od nowego roku przy wypłacie emerytur będzie się liczył wyłącznie kapitał początkowy i składki nazbierane od momentu wprowadzenia reformy. To będzie podzielone przez średnią dożycia. Dodała, że te nowe zasady przeliczania emerytur wymyślone w 1998 roku są bardzo krzywdzące dla ludzi, którzy zarabiając niewiele często nie z własnej winy mogą uskładać na przykład 200 złotych. Jeśli zaś tak niewiele wezmą z systemu emerytalnego, państwo musi do nich dopłacić. Opieka społeczna będzie więc oblegana przez emerytów

Wiesława Taranowska zwróciła uwagę, że w obecnych warunkach przy wysokim bezrobociu i licznych umowach "śmieciowych" trudno będzie też o wypracowanie stażu ubezpieczeniowego.

OPZZ apeluje również do rządzących, by Polacy sami decydowali czy chcą, by część ich składki na przyszłe świadczenia trafiała do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Wyjaśniła, że zarobione przez ludzi pieniądze nie powinny bez ich zgody trafiać do prywatnego systemu.

Swoje obawy i postulaty OPZZ chce przekazać w najbliższy poniedziałek ekspertom, twórcom reformy oraz ministrowi pracy i polityki społecznej Władysławowi Kosiniakowi Kamyszowi na zorganizowanym przez siebie spotkaniu. Hasło spotkania to" "Emerytury kapitałowe-dobrodziejstwo czy krzywda ubezpieczonych".