Polska przedstawi swoje zastrzeżenia do projektu nowego rozporządzenia regulującego udzielanie pomocy publicznej podczas roboczego spotkania, które odbędzie się 1 lipca w Brukseli.

Taką informację przekazał Jarosław Duda, wiceminister pracy i polityki społecznej oraz pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, który w sprawie przedstawionych przez Komisję Europejską propozycji wyłączeń blokowych (GBER) spotkał się m.in. z organizacjami pracodawców. Zaniepokojenie wszystkich środowisk związanych z zatrudnianiem niepełnosprawnych pracowników budzi bowiem wprowadzenie restrykcyjnych limitów kwotowych pomocy publicznej, które kraje UE mogłyby przeznaczać w ciągu roku na realizację jednego programu.

Projekt, który ma zastąpić od 1 stycznia 2014 r. obecnie obowiązujące przepisy, przewiduje, że nie może to być więcej niż 0,01 proc. PKB danego państwa lub równowartość 100 mln euro. Przyjęcie któregokolwiek z tych limitów, które wyniosłyby dla Polski odpowiednio 159 mln zł lub 420 mln zł, będzie oznaczać rewolucję dla systemu dofinansowań do pensji, przysługujących firmom zatrudniającym niepełnosprawnych pracowników. Są one bowiem traktowane jako pomoc publiczna. PFRON przeznacza na ten cel ponad 3 mld zł rocznie, czyli ok. 750 mln euro. Jak wyliczyło Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych (BON), zaproponowany przez KE limit wystarczyłby na 3 tygodnie wypłat dofinansowań.

Dlatego Jarosław Duda w stanowisku przekazanym Małgorzacie Krasnodębskiej-Tomkiel, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (to ta instytucja będzie reprezentować Polskę podczas spotkania w Brukseli), wskazuje, że takie kwoty limitów miałyby negatywny wpływ na sytuację niepełnosprawnych pracowników. Argumentuje też, że pomoc w postaci subsydiów płacowych stanowi najbardziej atrakcyjny dla pracodawców instrument zachęcający do zatrudniania takich osób. Przyniosła zresztą oczekiwane pozytywne efekty, ponieważ od 2009 r. wskaźnik zatrudnienia pracowników z dysfunkcjami nieprzerwanie rośnie.

Swoje uwagi przygotował też PFRON, który podkreśla, że zawarte w projekcie rozporządzenia kwoty mogą stanowić realne zagrożenie dla dalszego zatrudniania niepełnosprawnych pracowników. Dlatego proponuje, aby do treści kontrowersyjnego przepisu dodać zdanie, które wskazywałoby, że nie miałby on zastosowania do pomocy w rekrutacji i zatrudnianiu osób z dysfunkcjami, lub określić wyższe limity jej ograniczeń. Na przykład w wysokości 0,3 proc. PKB i 1,15 mld euro.

– Cieszy nas, że strona rządowa również dostrzega zagrożenia wynikające z projektu rozporządzenia i podejmie interwencję w tej sprawie – stwierdza Edyta Sieradzka, wiceprezes Ogólnopolskiej Bazy Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (OBPON).

Monika Tykarska, wiceprezes Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON), zwraca z kolei uwagę, że zaniepokojenie firm jest uzasadnione, bo wcześniej minister Duda wielokrotnie zapewniał, że znaczących zmian w zakresie udzielania pomocy publicznej nie będzie. Prac nad nowym projektem nie monitorowali też europosłowie.

Zarówno obydwie organizacje pracodawców, jak i same firmy planują też przesyłać do dyrekcji generalnej KE swoje uwagi i zastrzeżenia dotyczące projektu rozporządzenia.