Większość krajów Unii Europejskiej poszła po linii najmniejszego oporu i aby tylko załatać dziury budżetowe, podnosi podatki od dochodów pracowników oraz składki, które muszą płacić oni sami oraz ich pracodawcy.
Jak wynika z najnowszego raportu OECD, w wielu krajach Unii Europejskiej suma tych obciążeń (fachowo nazywana klinem podatkowym) jest już bliska 50 proc. kosztów zatrudnienia, a w przypadku Belgii nawet ten wskaźnik przekracza. Inaczej mówiąc, drugie tyle tego, co na rękę dostaje przeciętny Niemiec, Francuz, Włoch czy Węgier, jest odprowadzane do urzędów skarbowych i systemów ubezpieczeń społecznych wspomnianych państw.
Helen Fisher, ekspertka OECD ds. podatków, nie ma wątpliwości, że to jeden z powodów, przez które w Unii bezrobocie jest rekordowo wysokie (ponad 10 proc. osób w wieku produkcyjnym). Zatrudnienie pracownika jest po prostu bardzo drogie. – Jeśli już trzeba łatać dziurę w budżecie poprzez podnoszenie podatków, to lepiej likwidować ulgi podatkowe na spłatę kredytów hipotecznych czy inwestowanie w fundusze emerytalne albo zwiększać podatek od sprzedaży towarów i usług, niż podnosić koszty pracy – mówi DGP.