Płaca minimalna, kłamstwo maksymalne

20.04.2012, 15:00

Wyśmiewanie naiwności finansowego neoliberalizmu budzi do życia upiory pogrzebane, jak się wydawało, raz a dobrze w latach stagflacji. Nawet Komisja Europejska znalazła nowy sposób na pobudzenie rynku pracy w tych ciężkich czasach.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (41)

  • Luka(2012-04-21 16:12) Zgłoś naruszenie 00

    To mity, że pracodawca tak wiele musi łożyć na pracownika! Łączny koszt pracownika dla pracodawcy w Polsce to wg Eurostatu zaledwie niecałe 8 Euro, wobec ponad 30 w Niemczech i 38 w Norwegii( liczone dla firm od 10 pracowników, których w kraju jest niewiele, bo ok. 96% firm w Polsce to mikroprzedsiębiorstwa (1,6 mln - 2. pozycja w EU 27), wśród których aż 70 % to samozatrudnieni! Dane PARP z 2011r.) W tych mikrofirmach do 9 pracowników koszt pracownika jest znacznie niższy niż 8 Euro. Radzę też zapoznać się ze strukturą obciążeń kosztów pracowniczych w porównaniu z innymi krajami Unii. System obciążeń podatkowych nie jest też wysoki na tle innych krajów (PIT, CIT, VAT razem to 14 miejsce w UE27). Zachodnim pracodawcom opłaca się więc zatrudniać wykształconych Polaków (koszty społeczne po naszej stronie), także w swoich spółkach w Polsce, a zyski transferować zagranicę. Zresztą to te spółki tworzą większość eksportu (65 504 spółek z kapitałem zagranicznym- zaledwie 1,7% ogółu podmiotów gospodarczych- miało udział w aż 71,3% sprzedaży eksportowej, dane z Raportu Polska-2011, druk sejmowy nr 59/2011 ), a były to głównie nie innowacje i wynalazki polskie, ale myśl zastosowana z krajów pochodzenia kapitału, zresztą nie ta najwyższa. W strukturze eksportu zaledwie 5,7 % stanowi tzw. „wysoka technika”, średnia w UE to 15,4% w 2008r. W innowacjach jesteśmy na szarym końcu Europy ( firmy innowacyjne u nas stanowią 27,9% -na końcu UE przed Łotwą, wobec 80% w Niemczech), bowiem ta struktura przedsiębiorstw (słabe finasowo firmy, pracujące głównie dla rynku lokalnego i różnych tzw. sieciówek finansowych i usługowych zainteresowanych jak najniższymi wypłatami dla zleceniobiorców- samozatrudnionych, a z drugiej strony spółki kapitału zagranicznego forsujące własne modele i swój interes) w dużym stopniu decyduje o wynikach. Właśnie puszczenie wszystkiego na żywioł bez strategii zrównoważonego rozwoju, doprowadziło nas do trzecioligowej gospodarki z niewykorzystanym kapitałem ludzkim i z nieustannie niskim poziomem kapitału społecznego ( „ jesteśmy w fazie rozwoju molekularnego, charakterystycznego dla krajów słabo rozwiniętych — w opozycji do rozwoju wspólnotowego, charakterystycznego dla krajów wysoko rozwiniętych” (prof. Czapiński).
    Jesteśmy konkurencyjni głównie z uwagi na wielkość rynku, na którym można lokować produkty, i mamy dobrze wykształcone kadry, ale beznadziejnie opłacane, z rynkiem już niektórych wysokich cen europejskich, co przekłada się na jakość naszego życia.
    To wszystko trzeba widzieć szerzej, a nie pleść bzdur o dobrodziejstwie globalnego wolnego rynku i jego „autoregulacji”, który „płaci zatrudnionemu tyle, ile jest wart” – co twierdzi Autor, bo zawsze tak jest, że na takim rynku wygrywają najwięksi, najsilniejsi i to oni dyktują warunki, a nie najlepsi i najmądrzejsi.
    Można odnieść wrażenie, że politycy bezsilnie i bez pomysłu nadal tylko przyglądają się tym zmianom.

    Odpowiedz
  • mi(2012-04-23 19:02) Zgłoś naruszenie 00

    Podwyżka płacy wpływa, ale nie tylko minimalnej.

    Odpowiedz
  • zły(2012-04-22 17:41) Zgłoś naruszenie 00

    sam wróbel poskubaj trochę ziarna za 1500 zł bo ja twojej pracy na więcej nie wyceniam!

    Odpowiedz
  • humanoida(2012-04-22 20:02) Zgłoś naruszenie 00

    Pracodawca jest debilem.

    Gdyby nie wydawał swoje pieniądze, to by nie miał pracowników.

    Chciałbym mieć pracowników, to musi im płacić godziwą płacę.

    Śmiejcie się, ale kraj w którym człowiek po studiach prawniczych czy ekonomicznych zarabia tyle samo co sprzątaczka jest godne pożałowania.

    Prawnikowi i ekonomiści powinno się płacić 2 razy średnią krajową a nie 40% płacy średniej. Gość wkłada 5 lat swojego czasu na studia, a głupek bez matury dostaje 4.000 do ręki za robotę bylejaką?

    Odkąd prawnik, inżynier, ekonomista, technik jest pracownikiem gorszym?
    Czemu technik budownictwa zarabia mniej niż ciotek ze szkoła podstawową?
    Czemu absolwent klasy humanistycznej pracuje jako technik komputerowy, gdy są bezrobotni technicy informatyczni?

    Głupota, gość z wykształceniem technicznym na poziomie technikum 1,5-2,5 średnia krajowa, studia wyższe 1,90-3,00 średnia krajowa, a nie 1.500 sprzątaczka, 1.500 radca prawny.

    Odpowiedz
  • pracodawczyni(2012-04-23 10:53) Zgłoś naruszenie 00

    Zgadzam się z lbn z IP: 89.69.54.* Prowadzę działalnośćod niedawna. Jeżeli będę musiała zwiększać płacę minimalną, to w końcu zwolnię któregoś pracownika. Przy dużych kosztach typu ZUS i US (zależnych od wielkości pensji) rośnie po prostu koszt zatrudnienia. W końcu może się okazać, że trzeba będzie zamknąć biznes. Zwiększenie płac pracownikom nie przyciągnie do mnie więcej klientów, nie ziekszy ilości zleceń. Przy tych samych przychodach które mam będę musiała zapłacić więcej.
    Czyli zamiast zapłacić minimalne kilku można któregoś zwolnić zwiększając płacę pozostałym. Stąd to bezrobocie.

    A co do komentarza humanoida z IP: 79.185.89.*
    Sama skończyłam prawo /11 lat temu/. Pracowałam za minimalną /to wówczas było chyba 750 lub 850,-zł do ręki/. Nie żądałam kokosów po studiach, ponieważ wiedziałam ile jeszcze nie umiem, ile się muszę nauczyć. Praktycznej strony zawodu nauczyłam się w pracy i na aplikacji. Sama teoria to duuuużo za mało. Wiem to już także jako pracodawca, bo widzę jaką wiedzę i umiejętności reprezentują najmłodsi adepci zawodu (oczywiście nie wszyscy). Nic dziwnego, że trzeba obniżać kryteria naboru na aplikacje i poziiom aplikacji... Nasz system kształcenia nie jest dopasowanych do nowej rzeczywistości, za dużo w nim teorii, nieraz niepotrzebnej, a za mało praktyki. Piszę tylko o zwoim zawodzie, ale prawdopodobnie w innych jest podobnie.
    Od czegoś trzeba zacząć. Takie warunki uczą odpowiedzialności, oszczędności (!), bardzo dobrej organizacji. Ja nauczyłam się żyć za takie minimum, gospodarować tym co miałam i jeszcze z każdej pensji odkładałam po 10,-zł (!). Tak więc, gdy dostałam do ręki 1.000,-zł umiałam zarządzać swoimi finansami tak, że z każdej pensji odkładałam więcej. I tak to się zaczyna.

    Odpowiedz
  • on(2012-04-21 13:25) Zgłoś naruszenie 00

    Następny krok to ustalanie przez aparat biurokratyczny cen minimalnych. Przecież jak się ma funkcję w "politbiurze" wspólnotowym to trzeba się wykazać, że coś się robi. Inaczej może sie okazać, że cały aparat biurokratyczny tak naprawdę nic nie robi i pasożytuje na społeczeństwie.

    Odpowiedz
  • tss(2012-04-20 22:24) Zgłoś naruszenie 00

    Jeszcze coś: W Polsce spośrod osób urodzonych w 1946 roku, w 2010 40 % już nie żyło. Powód? - http://www.stachurska.eu/?p=2712 , w uzupełnieniu - http://www.stachurska.eu/?p=5849 .

    Odpowiedz
  • tak i siak(2012-04-23 17:04) Zgłoś naruszenie 00

    humanoida: idź do łopaty, albo jedź na zmywak do Unii (UNI) a zarobisz tyle, co normalny robol - podejście i mentalność Kalego z czasów komuny.

    Odpowiedz
  • wiktoria(2012-04-23 17:56) Zgłoś naruszenie 00

    Nie umie nic.Nie ma zawodu.Jest lekko upośledzony.Jest zonaty.Ma dwoje dzieci, w tym jedno upośledzone umysłowo.Dojazd do pracy ma fatalny.Jest skierowany z urzędu pracy.To trwa już pół roku.W tym czasie jest już drugi miesiąc na zwolnieniu, opieka nad dziećmi.Zona jest w szpitalu psychiatrycznym.Ma płacę minimalną.Za co ma mieć więcej?Ja mam wszystkie możliwe ciężary do poniesienia.Pracownik ma umowę terminową,która nie ma klauzuli o wcześniejszym rozwiązaniu.To ja jestem tutaj idiotą, który zatrudnił tą sierotę.Rynek nie ma sumienia.

    Odpowiedz
  • Monikkka(2012-04-24 07:57) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Janie, polecam - jako historykowi - sprawdzenie jakie są FAKTY. Czy zna pan kraj, w którym po ustaleniu płacy minimalnej sytuacja się pogorszyła?

    Odpowiedz
  • Druid(2012-04-22 11:00) Zgłoś naruszenie 00

    Upraszczając: odwoływanie się do krajów takich jak Niemcy czy USA uważam za chybione. Tam pracownik tracąc pracę ma poważną pomoc socjalną, finansową i merytoryczną. W przypadku wydłużonego czasu bezrobocia łatwo może zmienić miejsce zamieszkania, skorzystać z różnych form zmiany kwalifikacji. Dlaczego? Bo nie musi podejmować się każdej psiej roboty aby nie umierać z głodu. Jeżeli to nie łachudra czy menel - wyjdzie z biedy. W Polsce zaś brakuje pomocy państwa dla absolwentów oraz tracących pracę. Piszę o realnej pomocy, a nie o udawanej - o czym się przekonało wiele osób piszących o doświadczeniach w necie. Gdyby absolwenci i tracący pracę mogli powiedzieć NIE na upokarzajacą propozycję pracy, to propozycje byłyby poważne i nie upodlałaby. A jak jest? Jest "byksmesmenn" w białych skarpetach co to "fura, skora i komóra" i śmieciowe formy zatrudnienia.
    Szykuje się powoli wp...l. Albo wyjadą następni głodni.

    Odpowiedz
  • Henryk Lewandowski(2012-04-24 10:22) Zgłoś naruszenie 00

    Sprowokowany kilkoma komentarzami muszę zwrócić uwagę na istotne nieporozumienie. Wynagrodzenie minimalne nie jest ani kategorią ekonomiczną, ani polityczną. Pożądany poziom wynagrodzenia minimalnego zależy od obiektywnych faktów oraz naukowo uzasadnionych parametrów, na które nikt nie ma wpływu. Zarówno warunki biologiczne, jak i cywilizacyjne, w których żyjemy nie zależą od decyzji politycznych, czy ekonomicznych. Rozpoznanie, opisanie i normalizacja elementarnych potrzeb każdego człowieka, było przedmiotem badań naukowych już w XVIII wieku. Obecnie dokładnie wiadomo, jakie warunki powinny być spełnione, aby rodzina człowiecza mogła normalnie funkcjonować. Dlatego minimalne wynagrodzenie – zamiast przedmiotem przetargów politycznych – powinno być funkcją kosztów utrzymania rodziny. Przestrzeganie tej zasady jest nie tylko mia­rą racjonalnego humanitaryzmu, ale także gwarantem spokoju społecznego, nakazem dzisiejszych czasów, kiedy rozwój wymaga nieustannego twórczego wysiłku, a nie destrukcyjnej walki …o przeżycie (która zresztą jest zwykle traktowana, jak awantura o prymitywnym, politycznym podłożu). Zupełnie inną kwestią jest sposób takiej organizacji pracy (z wykorzystaniem stosownej technologii i oprzyrządowania), aby pracodawca do płacy minimalnej nie dokładał...

    Odpowiedz
  • Henryk Lewandowski(2012-04-24 10:42) Zgłoś naruszenie 00

    Komentatorowi HITACZI wyjaśniam, że ani 1500, ani 5000 złotych... Jej poziom zależy od faktów, czyli od cen (głównie żywności) oraz od norm spożycia. Jeśli np 2550 kcal (przeciętna dzienna norma wartości energetycznej pożywienia dla jednej osoby) kosztuje średnio np. 10 zł., a w UE przyjmuje się, że rodzina pracownicza jest czteroosobowa, to miesięcznie NA SAMO WYŻYWIENIE taka rodzina musi dysponować kwotą 1200 zł. (miesiąc "obliczeniowy" ma 30 dni). Poziom płacy minimalnej nie może być określany w sposób dowolny, nie może być też ustalany jako część płacy średniej w oderwaniu od KOSZTÓW UTRZYMANIA RODZINY (więcej na ten temat można znaleźć na moim blogu w Onet).

    Odpowiedz
  • benedykt1(2012-04-24 02:01) Zgłoś naruszenie 00

    Do "hitachi". W mojej koncepcji płaca minimalna to standardowe koszty jej świadczenia przez drugiego, wolnego człowieka, plus (ew.) zysk pracownika. Wysokość tej płacy zależy od tych-że kosztów (1500 lub 5000). Ponieważ pojęcie "zysk pracownika" nie funkcjonuje w naszym systemie cywilizacyjnym, to całkowicie go pominę. Pracodawca dostaje powszechny standard płac do ręki i kalkuluje sobie czy uda mu się wyjść na swoje (przy znanych mu kosztach pracy). Jeżeli nie, to rezygnuje, nie zatrudnia siły najemnej. Czy to wystarczy?

    Odpowiedz
  • benedykt1(2012-04-24 01:46) Zgłoś naruszenie 00

    Ad 9. Miło jest przeczytać kwalifikowany komentarz wolny od rażących dysonansów (różnej natury). Przewiduję istotny sens dla płacy minimalnej, a chodzi przede wszystkim o to, aby utrudnić podbieranie nam tej pracy przez osoby mniej wymagające. (Nie wyrażam się jasno, ale nietrudno to rozszyfrować.) O potrzebie utrzymania się pracownika oraz jego rodziny nie rozpisuję się, bo Autor to zauważył. Wyczyszczenie świadczeń dla pracowników z haraczy obciążających pracodawcę jest bardzo potrzebne, ale wiąże się z przemianami systemowymi, których ludzie boją się bardziej niż elektrowni atomowych. Krótko mówiąc: zawsze trzeba zbić jajko, żeby mieć jajecznicę. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Emigrant(2012-04-24 16:14) Zgłoś naruszenie 00

    Nieublagane prawa rynku kapitalowego... Liczy sie kapital, on dyktuje warunki. Jestesmy krajem zglobalizowanym do glebi. Z calego globu splyneli kapitalisci, i ulokowali swoj kapitalik w sprezentowanych przedsiebiorstwach, ktore ''upadaly'' albo byly ''nierentowne''. Tanie prywatyzacje! Oddane przedsiebiorstwa za 1 zloty zagranicznym inwestorom a wykwalifikowana sila robocza i rynek zbytu jako gratis w prezencie. Taka byla polityka. Pamietam polskie PGRy, rolnikow za Gierka, ziemia dawala plony i mial je kto kupic. Otwarcie rynku spowodowalo zalew produktow spozywczych zagranicznego pochodzenia, a polskie rolnictwo padlo z dnia na dzien a polami zajela sie matka natura. Okragly stolik byl poczatkiem budowy polskiego niewolnictwa. Dopoki ktos daje sie wykorzystywac bedzie wykorzystywany. A najlepszym sposobem jest pozbawienie go sily obronnej a srodkiem do takiego stanu jest bezrobocie im wieksze tym latwiej sterowac, bo slabi nie moga sie bronic. Taka jest taktyka kapitalizmu. I nie ma co sie ludzic, ze bedzie lepiej. Bo zawsze naszemu polskiemu kapitaliscie bedzie za malo, zeby konkurowac z kapitalista zachodnim a bedzie musial bo na polskim rynku nie ma juz czego szukac albo w krotkiej perspektywie nie bedzie mial czego szukac. Wiec Polaku zaciskaj pasa bo Twoj pracodawca musi sie zmierzyc z kolega, ktory ma wiecej a bardzo chcialby mu dorownac sila konkurencyjnosci. Polaku masz do wyboru dorabiac naszego biednego kapitaliste albo bogatego zagranicznego, ktory daje troszke wiecej, ale spiesz sie z decyzja bo zagraniczny tez patrzy na polski rynek pracy i daje coraz mniej, albo ...

    Odpowiedz
  • Ewa(2012-04-24 22:24) Zgłoś naruszenie 00

    Pan Wróbel nie uważa, że za pracę należy się godna płaca. Pan Wróbel chciałby, żeby pracodawca nie płacił pracownikom i sam korzystał z owoców ich pracy, bo Pan Wróbel nie zauważył, że słówko "pracodawca" jest mylące, bo to jest ktoś, kto bierze cudzą pracę i pożytki z niej płynące. a pracę daje w rzeczywistości ten kto ją wykonuje- on daje pracę swoją pracę temu kto uzyskuje z niej pożytki. Teraz mamy tak, że "pracodawca" żyje w luksusie kosztem pracowników, którym nie płaci nawet tyle, żeby ich dzieci nie były niedożywione. UE wysoki odsetek biedy wśród dzieci w Polsce wiąże na 1 miejscu z niskimi płacami. Pan Wróbel woli, żeby dzieci były głodne, niż żeby "pracodawca" nie pojechał na urlop do Ameryki Południowej lub Afryki, a uczciwie zapłacił za pracę tyle ile się należy. jak ja w knajpie powiem komuś, że mu zapłacę mniej niż to ile warta jest usługa, to ktoś zadzwoni po Policję, a jak pracownikowi wypłaca się znacznie mniej niż to co mu się należy, to różni redaktorzy jeszcze mówią, że to dobrze. Na co nam taki kraj. Przecież my stanowimy większość, więc może jakoś w końcu, to nie wy, a my będziemy decydowali. W końcu w demokracji musi nastąpić taka chwila. Może najpierw w Hiszpanii, albo w Grecji. Na razie częściowo nastąpiło to w
    Islandii. A wsteczny, to jest właśnie neoliberalizm, to jest powrót do XIX w - a na drogę postępu to świat już wraca niezależnie od życzeń redaktora Wróbla.

    Odpowiedz
  • Złym(2012-05-07 09:35) Zgłoś naruszenie 00

    No faktycznie,przez podniesienie PM pracodawca poniesie straty! Mój to akurat w formie co najwyżej niemożności kupienia nowego jeepa w przyszłym roku, jak co roku ma w zwyczaju.

    Odpowiedz
  • Andrzej(2012-05-07 23:53) Zgłoś naruszenie 00

    Pytanie - dlaczego niektore komentarze sa kasowane? Czyzby cenzura?

    Bardzo dobre propozycje Komisji Europejskiej. Albo w ogolnie nie powinno byc czegos takiego jak placa minimalna, albo przynajmniej w czasach krysyzow powinno sie OBNIZAC place minimalne, aby zahamowac wzrost bezrobocia, ktory przeciez skutkuje wieksza iloscia zasilkow dla bezrobotnych, a ich finansowanie to jeszcze wieksza presja na budzet czyli na dochody ludzi i firm, ktore w czasach kryzysu maja mniej pieniedzy. Ogolnie rzecz biorac obnizenie placy minimalnej to MNIEJ ZLE rozwiazanie dla ludzi niz utrata pracy, brak mozliwosci znalezienia nowej pracy, czy bankructwo firmy. Zapewne znacie wiele osob ktore bardzo malo zarabiaja, zyja z miesiaca na miesiac. A wiecie ile osob otrzymuje pense minimalna w Polsce? Okolo 4% ogolu pracujacych. Dlaczego? Dlatego bo placa minimalna - w szczegolnosci w czasie kryzysu, czyli kiedy firma ma mniej zamowien, zatem mniejsze przychody - jest bariera dla zatrudnienia, stad wykorzystuje sie umowy nieslusznie zwane "smieciowe" czyli umowy o dzielo, lub praca na czarno. A taki pracownik (z umowa o dzielo / czasem zlecenie, lub w szarej strefie ) nie ma ZADNYCH zabezpieczn socjalnych bo nie odklada zadnych skladek. Lepiej aby wlasnie tak pracowal, czy aby poprostu obnizono pensje minimalna i nadal byl na etacie?

    Odpowiedz
  • Renata(2012-04-22 15:51) Zgłoś naruszenie 00

    Jesteśmy biednym państwem, które nie ma specjalnie co zaoferować na globalnym rynku światowym. Jeśli pracownicy montujący urządzenia na liniach montażowych będą zbyt drodzy, to firmy ulokują produkcję w innym państwie. Podwyższenie płacy minimalnej nie ograniczy skali ubóstwa, a jedynie zmieni wielkość szarej strefy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane