Najwięcej najmłodszych pracowników – dwudziesto- i trzydziestolatków – jest poszukiwanych w edukacji – wynika z raportu PARP. W innych branżach, takich jak górnictwo, gastronomia czy hotelarstwo, maksymalny wiek kandydatów wynosi zdecydowanie powyżej 40 lat.
To nie tylko próba zmiany struktury zatrudnienia, lecz także szukania oszczędności w samorządowych kasach, które nauczycielom muszą płacić coraz więcej. Od 1 września tego roku zgodnie z wytycznymi MEN nauczyciel stażysta (najniższy stopień awansu zawodowego) powinien średnio zarabiać 2,6 tys. zł, zaś nauczyciel dyplomowany (najwyższy stopień awansu) ponad 4,8 tys. zł. A z ostatnich danych MEN oraz GUS wynika, że średni wiek nauczycieli od lat systematycznie rośnie. W minionym roku szkolnym dla kobiet wynosił on 41 lat, dla mężczyzn pracujących w tym zawodzie 42,5 roku. Najstarszy pracujący nauczyciel miał 89 lat, najmłodszy 20.
Winne tej sytuacji są m.in. Karta nauczyciela, która gwarantuje im wiele przywilejów, oraz system awansu zawodowego, który de facto uzależniony jest jedynie od stażu w zawodzie. Efekt jest taki, że według danych z końca marca ponad połowa nauczycieli ma najwyższy stopień awansu zawodowego, zaś ponad 27 proc. prawie najwyższy. Nauczycieli wchodzących do zawodu, czyli stażystów, jest mniej niż 5 proc.