Zróżnicowanie zarobków naukowców i dotacji dla instytucji, tak, aby najlepsi dostawali najwięcej pieniędzy, inwestycje w młodych i poprawa przepisów - to recepta na wzmacnianie jakości polskiej nauki i pobudzenie innowacyjności - mówi PAP Barbara Kudrycka.

PAP: Od czego Pani zaczyna nową kadencję? Jakie są plany na najbliższe miesiące?

Prof. Barbara Kudrycka: Przed nami cztery lata nowych wyzwań, więc jak każdy minister chcę zadbać o to, by w tej pracy towarzyszyli mi - tak jak do tej pory - znakomici wiceministrowie. Jestem więc w trakcie kompletowania składu ścisłego kierownictwa. Nowa kadencja wymaga nowej energii. Podsekretarze Stanu, z którymi do tej pory miałam przyjemność współpracować, dziś stanęli wobec nowych wyzwań, ci niezwykle aktywni naukowo chcą wrócić na uczelnie, do badań naukowych. Tak to bowiem jest, że dla naukowca to nauka pozostaje największa pasją, a praca w rządzie sprawia, że ta pasja musi niejednokrotnie zejść na dalszy plan.

PAP: Jest jeden temat, stale obecny w różnych debatach na temat przyszłości i rozwoju nie tylko Polski - innowacyjność. Jakie są pomysły, żeby ją realnie pobudzić?

Reklama

BK: Bardzo wiele zmian w prawie związanych z tą dziedziną już udało nam się wprowadzić. Niewątpliwie nadal musimy intensywnie pracować nad tym, by uczelnie, instytuty badawcze i naukowe z jednej strony, a podmioty gospodarcze z drugiej przełamywały bariery we wzajemnej współpracy. Polska i Europa w obliczu trudnej sytuacji finansowej potrzebują bardziej niż kiedykolwiek dodatkowych pomostów między nauką i gospodarką, zapewniających efektywniejszy transfer nowych technologii. Rozwijamy kulturę innowacyjnej przedsiębiorczości nie tylko wśród istniejących firm, ale też wśród osób, które dopiero planują rozpoczęcie działalności biznesowej. Liczymy tu na uczestników programu "Top 500 Innovators" - przypomnę, ze w ramach tego rządowego programu 500 polskich naukowców i pracowników centrów transferu technologii wyjedzie na staże do najlepszych naukowych ośrodków w USA, by tam poznawać nowoczesne systemy wdrażania efektów prac badawczych. Pierwsza grupa naukowców już trafiła na staże w Stanford University w USA.

Ponadto chcemy utworzyć z pracującego majątku skarbu państwa Polski Fundusz Innowacyjności, który będzie wspierał tworzenie innowacyjnych mikro- i małych firm przez naukowców i studentów. Zależy nam na rozwoju innowacyjnych inkubatorów przedsiębiorczości.

Reklama

Uczelnie zobowiązane są do opracowania regulaminów korzystania z praw autorskich. Ponadto planujemy zamrożenie podatku od praw autorskich dla naukowców, którzy chcą się włączyć do innowacyjnej działalności gospodarczej razem z przedsiębiorcami. Chcemy, aby ten podatek był zamrożony aż do momentu uzyskania przychodów ze sprzedaży produktów, opracowanych na bazie tej nowej technologii.

Zależy nam również na tym, aby uczelnie nie naliczały wysokich kosztów pośrednich od naukowców i studentów zakładających spółki odpryskowe przy uczelni. Nastąpiły już pewne zmiany w prawie, ułatwiające inwestowanie w innowacyjne przedsięwzięcia. Przedsiębiorcy razem z naukowcami mogą ubiegać się o fundusze na ten cel z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

PAP: Czy wystarczająco uregulowane są sprawy prawne, dotyczące przekazywania własności intelektualnej i własności przemysłowej między instytucjami naukowymi, autorami publikacji i firmami? Czy właśnie stopień komplikacji takich procedur nie zniechęca ludzi do podejmowania współpracy?

BK: Będziemy się przyglądać temu, w jaki sposób regulaminy zarządzania prawami autorskimi są wdrażane tak, by motywować naukowców do wchodzenia w spółki z firmami. Oczywiście przyjrzymy się wszystkim procedurom, aby podczas generalnej deregulacji, o której mówił premier w expos, - maksymalnie je uprościć. Jeszcze jeden problem stoi przed nami. To włączanie partnerstwa publiczno - prywatnego w krwioobieg uczelni i instytutów.

Zachęcaliśmy już wcześniej rektorów do tego, aby w czasach kryzysu realizowali inwestycje we współpracy z prywatnymi przedsiębiorstwami. Na razie nie jest to szczególnie powszechne. Dlatego będziemy pracować nad przepisami, dotyczącymi partnerstwa publiczno-prywatnego, aby stało się ono bardziej powszechną praktyką szczególnie przy realizacji inwestycji w akademiki lub obiekty sportowe.

PAP: Czy obowiązujące od roku nowe przepisy dotyczące m.in. finansowania nauki są skuteczne? Co jeszcze można zrobić, żeby podnieść poziom badań naukowych prowadzonych w Polsce?

BK: Największym wyzwaniem jest ograniczanie środków dla słabych instytucji, co do których finansowanie z budżetu państwa nie ma dziś racjonalnego uzasadnienia.

Problemem polskiej nauki było rozdrabnianie środków tak, aby na równych zasadach obdzielać bardzo dobre instytucje i naukowców, i takie których efektywność naukowa była słaba. Reforma przebudowała system finansowania, teraz jest on zaprojektowany tak, by najszerszy strumień pieniędzy płynął do tych najlepszych. Słabsze instytucje naukowe muszą szukać rozwiązań restrukturyzacyjnych i pracować nad poprawą jakości swojej pracy. Nowa koncepcja oceny parametrycznej jednostek naukowych została już wypracowana i jest na etapie konsultacji. Nadchodzący rok będzie poświęcony na przeprowadzenie tej oceny, a w 2013 r. nastąpią zmiany w finansowaniu, oparte o tę ocenę.

PAP: Naukowcy nie będą pracować dobrze, jeśli nie będą dobrze zarabiać. Ale nie będą dobrze zarabiać, jeśli nie będą dobrzy. W którym miejscu trzeba dołożyć pieniędzy?

BK: Warto inwestować w młodych. I warto inwestować w najlepszych. My robimy i jedno, i drugie. Zarówno utalentowani młodzi naukowcy, jak i naukowcy doświadczeni, ze znaczącymi osiągnięciami, znajdują w nowym systemie specjalnie zaprojektowane ścieżki grantowe, to są granty z NCN i NCBiR, a także liczne stypendia.

Chcemy, żeby młodzi mieli jak najbardziej komfortową sytuację finansową, pozwalającą im na efektywną pracę w Polsce. I chyba jednym z ważniejszych zadań tego rządu jest zadbanie o to, aby rzeczywiście się tak działo w praktyce. Młodych naukowców nie obejmie więc zapowiedziana przez rząd, likwidacja ulg w postaci dotychczasowych 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu z tytułu umów o dzieło. Wyższy podatek zapłacą tylko ci, których dochód wynosi ponad 7 tys. zł miesięcznie.