Nauczyciele będą mogli potwierdzić, jak bardzo są zapracowani

autor: Artur Radwan16.11.2011, 06:12; Aktualizacja: 16.11.2011, 08:06
Nauczyciel

Nauczycielźródło: ShutterStock

Trwające badania czasu i warunków pracy w oświacie nie będą wiarygodne. Eksperci już przesądzają ich rezultat – pedagodzy pracują ponad 40 godzin tygodniowo, a gminy nie zapewniają im odpowiednich warunków pracy.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (72)

  • xyz(2011-11-16 07:57) Zgłoś naruszenie 00

    To kolejny absurd "światłych" reformatorów. Grupa zawodowa, której chce się (i powinno) odebrać bzdurne przywileje napiszą prawdę o swojej pracy. W zakładach, aby określić rzeczywisty czas pracy na danym stanowisku zatrudniano normatora. W szkole nauczyciel napisze o sobie, że mało pracuje.Akurat.

    Odpowiedz
  • Michał(2011-11-16 07:59) Zgłoś naruszenie 00

    Hehehe nie ma to jak "rzetelne" badanie. Śmiech na sali. Kto zdrowy umysłowo stwierdzi, ze pracuje mniej niż powinien?

    Odpowiedz
  • Karol(2011-11-16 08:12) Zgłoś naruszenie 00

    Nauczyciele powinni prace poza lekcjami wykonywać w szkole. Jednym słowem przebywać w szkole swoje "8" godzin. Wówczas będzie większe prawdopodobieństwo, że pracują na rzecz ucznów/szkoły. Takie ankiety nie wyłapią ilu pracuje na więcej niż jednym etacie a także nikt nie stwierdzi uczciwie ile czasu np. "sprawdzał zeszyty". A nie wszyscy nauczyciele muszą sprawdzać (np. nauczyciel wychowania fizycznego, muzyki, prace plastyczne, itp.). Do pracy ja też muszę się przygotować i nikt mi tego nie liczy do czasu pracy a nauczycielem nie jestem i do nikogo pretensji nie mam.

    Odpowiedz
  • Iga(2011-11-16 08:14) Zgłoś naruszenie 00

    Ciekawe kto za to bezsensowen badanie weźmie kasę. Przecież przed badaniem można określić jego wynik.

    Odpowiedz
  • Piotr(2011-11-16 08:31) Zgłoś naruszenie 00

    1) Skąd bierzecie przekonanie o "bzdurnych przywilejach"? Trudno nie odnieść wrażenia, że najwięcej mówią o sprawie (włącznie z politykami i dziennikarzami) osoby, które nie przeczytały Karty Nauczyciela (najlepiej ze zrozumieniem).

    2) Dlaczego zakładacie, że nauczyciele nie mają elementarnego poczucia etyki?

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • ebi(2011-11-16 08:54) Zgłoś naruszenie 00

    Co to za kłamliwy i prowokujący tytuł w sam raz na miarę niemieckiej gazety?

    Odpowiedz
  • xyz(2011-11-16 08:54) Zgłoś naruszenie 00

    SDo 5"
    Silne związki zawodowe oraz gro nauczycieli w sejmie, rządzie i senacie (utrzymywane przez państwo) sprawiły, że tam nie było rzetelnej reformy. Pokomunistyczne przywileje i bzdurna, niczym nieuzasadniona KN stanowi olbrzymi koszt utrzymania. Niż demograficzny, coraz niższa subwencja a koszt utrzymania tej grupy coraz większy. Zatrudniać mniej, przywileje dłączyć do podstawy i bieda zmieni się w raj. Gwarantuję.

    Odpowiedz
  • Mural(2011-11-16 09:07) Zgłoś naruszenie 00

    Taki brak zaufania można zastosować do wszystkich pracowników. Czy robi im się badania, z góry podważając ich wiarygodność? Nauczyciel ma 20-30 dzieci-świadków, że prowadził lekcje. Niestety nie ma takich świadków w domu, kiedy kosztem czasu prywatnego, prądu, komputera i drukarki pracuje do późnych godzin nocnych. bo szkoły już tego nie zapewniają. Sama praca i towarzysząca jej gromada papierologii nie robi się jednak sama. Płaci się za 18-30 godzin, a udaje się, że praca powyżej 40 godzin to sprawa nauczyciela. Przecież nie zrobi jej w zatłoczonym pokoju nauczycielskim, gdzie jeden zepsuty komp, nie ma toneru a drukarka w serwisie.

    Odpowiedz
  • nauczyciel(2011-11-16 09:11) Zgłoś naruszenie 00

    Edmund Wittbrodt już wie, że nauczyciele kłamią. Każdy sądzi według siebie panie Wittbrodt.

    Odpowiedz
  • Jacek(2011-11-16 09:11) Zgłoś naruszenie 00

    a po co w ogóle zatrudniać nauczycieli ? zwolnić wszystkich, szkoły pozamykać, dzieciaki przynajmniej się ucieszą. Po co mają się uczyć jak połowa z nich i tak pracy potem nie znajdzie.

    Odpowiedz
  • think!(2011-11-16 09:15) Zgłoś naruszenie 00

    Kto zazdrości nauczycielom ich "przywilejów" niech zdobędzie wymagane kwalifikacje pedagogiczne i zatrudni się w szkole. Już na starcie, na własnej skórze się przekona jaki to "raj". Powodzenia.

    Odpowiedz
  • T.(2011-11-16 09:34) Zgłoś naruszenie 00

    11: think!:
    Już was jest za dużo, a ty kolejnych zachęcasz do bycia nauczycielem ? Jest was o 200k za dużo biorąc pod uwagę demografię no ale cóż począć skoro ponad 70 nowych posłów to nauczyciele to żadnych zmian nie będzie.

    Odpowiedz
  • Michał(2011-11-16 09:34) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Piotrze, mało który nauczyciel przeczytał cała Karte Nauczyciela a co dopiero inne grupy zawodowe. Nie mówią już o tym ilu z tych nauczycieli Kartę zrozumiało. Sami macie z tym bowiem kłopoty a mimo to cały czas się upieracie przy jej utrzymywaniu zamiast zastąpić zwykłym Kodeksem pracy.
    Tu nie chodzi o etykę. Przy anonimowej ankiecie etyka nie gra roli. Kto wykaże, że zarabia za dużo, za mało pracuje albo nie ma kwalifikacji do swojej pracy? Nikt przy zdrowych zmysłach, bo nikt nie chce się pozbawiać przywileju, np. krótszej tygodniowej pracy.
    Mam nauczycieli w rodzinie i widzę jak to wygląda. Po zajęciach lecą do innej pracy żeby dorobić. A zarabiają i tak znacznie więcej niż ja. Od startu. Jeśli doliczyć drugą prace to faktycznie pracują tyle co ja albo i więcej. Ale mają za to płacone.

    Odpowiedz
  • Siupek(2011-11-16 09:48) Zgłoś naruszenie 00

    Moim zdaniem nie powinien być brany czas pracy nauczyciela pod uwagę.Jego zarobki nie powinny zależeć od czasu pracy ,stażu,czy jest dyplomowany czy nie ,ale od wyników uczniów.Przeprowadzić semestralne egzaminy dla uczniów zlecone przez odpowiedni organ i zweryfikować wtedy który nauczyciel pracuje i ma powołanie do zawodu ,a który się obija i tylko szkodzi uczniom.Ale zaraz może powstać problem ,że nauczyciele będą żyłować uczniów i dzieciak będzie siedział 24 godziny na dobę nad kajetami.W związku z tym powinna zawsze być zadawana systematycznie praca domowa celem przypomnienia i utrwalenia wykładu z lekcji oczywiście w normalnych proporcjach.Ale sukcesem powinien być profesjonalny wykład.Tyczy się to przede wszystkim nauczycieli przedmiotów ścisłych.Połowa z nich powinna zmienić zawód ,gdyż tylko krzywdzą uczniów.Nauczyciel mający wyniki powinien być wart grubych pieniędzy.I trzeba rozwiązać problem nieuków.Jeśli się nie chcesz uczyć to nie.Każdy jest kowalem swojego losu.Ale zaraz pojawia się problem systemu nauczania często zbędnego i nieprzydatnego w życiu.Młodzież powinna sama wybierać to czego chce się uczyć.Ale zaraz pojawi się problem ,że wszyscy będą chcieli się uczyć historii,plastyki albo w-fu he he he.Temat rzeka proszę Państwa.Widzę trybunał dla wszystkich ministrów edukacji narodowej.Ale pomysł mój nie jest głupi kwestią jak i sztuką jest dopracowanie tego pomysłu ,a żeby to zrealizować trzeba wszystko przekształcić o 360 stopni.Do tego nie dojdzie nigdy i naród w szczególności rodzice i uczniowie będą w dupę bici powszeczasy. ...AMEN!

    Odpowiedz
  • toja(2011-11-16 09:57) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli tak dużo pracują na etacie, to skąd biorą czas na prace w innych szkołach i nadgodzinach? Bez żadnych badań należy pozostawić ich na 8 obowiazkowych godzin w szkole, a zobaczycie, jak się będą nudzić.
    Dużo pracuje jedynie nauczyciel uczący 1-2 rok. On musi się wdrożyć i opracować schemat własnych lekcji. A potem to tylko rutyna znana na pamięć. Więc czas pracy nauczyciela to godziny lekcyjne + sprawdzanie klasówek. Trochę z tym roboty mają poloniści. Reszta - to średnio pare minut miesięcznie.

    Odpowiedz
  • były nauczyciel(2011-11-16 10:09) Zgłoś naruszenie 00

    czas pracy nauczyciela powinien być określony czasem pracy w szkole. Tylko wtedy można naprawdę określić ile pracują. Nikt mi nie wmówi, bo sama pracowałam jako nauczyciel, że po paru latach uczenia np polskiego, historii, czy matematyki, w domu nauczyciel musi przygotowywać się znacząco do lekcji, tym bardziej, że poziom nauczania z roku na rok jest coraz gorszy. Sprawdzanie klasówek i przygotowywanie się do lekcji może odbywać się w szkole, a dyrektor może wówczas ocenić rzeczywisty czas pracy. W każdym zakładzie pracy, jeżeli zbyt długo nad czymś będę myśleć i nie zdążę czegoś zrobić w godzinach pacy, zabieram pracę do domu i nie krzyczę, że pracuję w domu, a dodatkowo pracodawca nie płaci mi za czas pracy w domu. Dlaczego nie może tak być i z nauczycielami. Oczywiście należy w czasie pracy uwzględnić wolne przed świętami, ferie, wakacje- 2 miesiące, bo wtedy nauczyciel nie pracuje (ewentualnie ma parę godzin dyżuru), a przecież urlop nauczyciela to tylko 6 tygodni.

    Odpowiedz
  • szkolna woźna(2011-11-16 10:25) Zgłoś naruszenie 00

    Na wymioty mi się zbiera, gdy słyszę o tych "biednych i przęmęczonych" nauczycielach. Czyżby do 8-godz. czasu pracy wliczali czas poświęcony uczniom na prywatnych korepetycjach ?

    Odpowiedz
  • gogo44(2011-11-16 10:56) Zgłoś naruszenie 00

    Przykre jest to, że najczęściej wypowiadają się Ci, którzy nie przepracowali w szkole ani jednego tygodnia.Rozpoczynasz lekcje o 8.oo, ale już o 7.45 musisz być w szkole bo od 7.45 zaczynasz dyżur na korytarzu szkolnym - bacząc na bezpieczeństwo uczniów, którzy zaczynają przychodzić na zajęcia. Następnie przeprowadzasz przewidziane w Tygodniowym Planie Lekcji swoje lekcje. Starasz się aby były one ciekawe dla uczniów zainteresowanych przedmiotem i ambitnych, średnio zainteresowanych oraz tych, którzy może chcieliby być zainteresowani ale mają swoje pewne ograniczenia, na które mają oczywiście stosowny dokument najczęściej z poradni psychologiczno - pedagogicznej( w mojej klasie na 26 uczniów 14 opinii) a wiec prowadzisz lekcję tak aby każdy uczeń odniósł sukces i wyszedł z zajęć doceniony. Dyrektor w zależności od pomysłów ministerstwa edukacji "dopinguje "cię aby np lekcje przeprowadzane były z użyciem multimediów. Twoją sprawą jest abyś dopchał się do któregoś z 3 laptopów jakie są w szkole (na 10 klas), a jeżeli nie zarezerwujesz lub są zepsute to przynosisz swój prywatny laptop. Super jest jeżeli lekcje masz w jednej sali lekcyjnej, bo jeżeli nie to po każdej lekcji musisz sprzęt rozłączyć np. od rzutnika i przenieść do drugiej sali gdzie będziesz uczył. Robisz to wszystko w tzw "międzyczasie", bo tak naprawdę na przerwie powinieneś stać na dyżurze na korytarzu. W moim przypadku w ciągu całego tygodnia mam wolne 2 przerwy.W sumie dyżurów na przerwie mam 130 minut (2 godz. i 10 minut) - A NIE PRACUJĘ NA PEŁNYM ETACIE . Podczas przerw aby zapewnić bezpieczeństwo uczniom chodzisz cały czas po korytarzu a nawet masz obowiązek wchodzić do ubikacji - nie znoszę tego obowiązku!!! jak większość moich koleżanek i kolegów. Po lekcjach porządkujesz sale, ustawiasz ławki, jak nie zdążysz podczas lekcji to sam wystawiasz krzesełka - bo panie woźne jeśli tak przygotowanej klasy nie zastaną popędzą do dyrektora na skargę. Na zapleczu, które dzielisz np z 3 osobami (a czasami więcej) składasz pomoce dydaktyczne z minionego dnia, następnie przygotowujesz te, które będą ci potrzebne na następny dzień. Kserujesz w pokoju nauczycielskim materiały potrzebne na następne lekcje. Super jak kserokopiarka ma dobry dzień i niczego nie zatnie. Uzupełniasz wpisy w dzienniki. Jeżeli jest to dzień w którym wyrabiasz tzw. Karciane godziny - obowiązkowe 2 godziny w tygodniu dla nauczyciela na pełnym etacie, to czekasz w szkole na umówionych uczniów. Jeżeli to jest praca z uczniem mającym problemy edukacyjne to przerabiasz z nim sprawiające mu problem zagadnienia, jeżeli jest to praca z uczniem zainteresowanym musisz przygotować się konkretnie pod kątem zainteresowań tego ucznia - przygotowania do konkursów, doświadczenia itp. Czasami przychodzi do ciebie po lekcjach uczeń, żeby "pogadać"., a w zasadzie żeby pożalić się nad swoim uczniowskim losem. Również często pożalić się nad swoim losem jako dziecka, siostry czy kolegi.Nie są to miłe chwile. Problemy tych dzieci zabierasz ze sobą do domu. Myślisz o nich czy chcesz czy nie.Dobrze jeżeli twoi wychowankowie zachowywali się tego dni poprawnie, bo jeśli nie to o "wyczynach" na pewno na korytarzu lub w pokoju nauczycielski poinformują cię twoi koledzy i koleżanki zaczynają od słów "Czy ty wiesz co ten TWÓJ Iksiński dzisiaj narobił...?
    Nigdy nie udaje mi się wyjść ze szkoły o godzinie w której kończę lekce. Nie uważam się za osobę słabo zorganizowaną, ale te dodatkowe działania zajmują mi przeciętnie 1.5 - 2 godziny. Wracam do domu, w którmy czekają na mnie moje na dzieci, również czyiś uczniowie. Odrabiam pracę matki i sprzątaczki domowej a następnie siadam do dziennika elektronicznego aby uzupełnić w nim wpisy z dzisiejszego dnia. Dlaczego w domu? Bo w szkole mamy 1 dostępny po godzinie 15.00 komputer, którego prędkość jest iście ślimacza, więc tę część obowiązków zabieram do domu. Uzupełniam tematy lekcji, obecności i nieobecności, usprawiedliwienia, wpisuje oceny, poprawiam wyszczególnione przez dyrekcje błędy lub braki. Przeglądam pocztę od rodziców - czasami nie ma , więc nie muszę odpowiadać. Następnie sprawdzam pod kątem przydatności zapowiedziany na następny tydzień sprawdzian - trzeba go dopasować do opinii uczniów w br szkolnym. Posiłkuję się wtedy stronami internetowymi różnych wydawnictw. Składam pytania, drukuję (dobrze że mam drukarkę w domu bo inaczej musiała bym pracować na szkolnym"ślimaczku"). Uczę w szkole podstawowej, więc sprawdziany zawierają rysunki czy inne takie graficzne elementy, więc dorysowuje je. Potem robię dwie wersje tego sprawdzianu, bo dzieci w ławkach siedzą podwójnie i nie chcę ich uczyć możliwości oszukiwania poprzez ściąganie. Tak przygotowany sprawdzian skseruje dla 32 osobowej klasy 4 w mojej szkole jutro. Kilka zdań z rodziną jak minął dzień i jakie obowiązki są na jutro .Chwila odpoczynku przed TV, przed którym najczęściej zasypiam. Radośnie zbudzona na koniec filmu przez domowników pytaniem - Zmęczona jesteś? Nic nie odpowiadam, w końcu jestem NAUCZYCIELKĄ - NIEROBEM NR 1 W NASZYM KRAJU.

    Odpowiedz
  • Jędrek(2011-11-16 11:32) Zgłoś naruszenie 00

    Jestem mężem nauczycielki a sam pracuje w samorządzie. Krew mnie zalewa kiedy czytam wypociny osób, które nie mają bladego pojęcia o pracy nauczyciela. Ja odpracuje swoje i mam święty spokój, żona zapieprza do późnego wieczoru w domu albo siedzi w szkole do późna bo jest rada, kółko dla uczniów, szkolenie, zebranie zespołu wychowawczego itd. Spędźcie jeden dzień w szkole chodząc tylko za nauczycielem a gwarantuje, że zmienicie zdanie!

    Odpowiedz
  • mala mi(2011-11-16 12:12) Zgłoś naruszenie 00

    najpierw trzeba zapytac uczniow ilu nauczycieli jest tak naprawde godnych tego miana . bo wiekszosc z braku laku idzie na pedagogike. nie dosc ze wiedzy nie potrafia przekazac , kaza na lekcjach uczyc sie tematu z ksiazki i nie mozna sie odzywac i pytac bo im to przeszkadza itp... a moze tak sprawdzanie prac klasowych , zeszytow itp... odbywaloby sie w szkole ,bo wdomu to mecz , obiad, prasowanie, dzieci ... i sprawdziany leza przez miesiac nie sprawdzone a tak 4 godz. lekcji i 4 godz. sprawdzania

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane