Ponad 80 mld zł zabraknie w latach 2013 – 2017 na wypłatę rent w samym tylko ZUS. Tę kwotę będzie musiał uzupełnić budżet – czyli my wszyscy. Dlatego powinniśmy się interesować, czy pieniądze z naszych podatków są wypłacane rzeczywiście potrzebującym.
Zanim oburzymy się, że pracodawcy czy rząd chcą ograniczać liczbę rencistów, powtórzmy sobie: to my finansujemy te świadczenia. Zanim na sztandary trafi hasło, że ktoś chce zabierać pieniądze biednym ludziom, niech zabrzmi w naszych uszach refren: jeśli nie ograniczymy zbędnych wydatków, zapłacimy wyższe podatki i składki.
Często prowadzę rozmowy na temat skutecznej pomocy osobom potrzebującym i podziale naszego bogactwa, którego dokonuje państwo. Poraża mnie schizofrenia prezentowanych wtedy przez rozmówców poglądów. Z jednej strony mówią, że płacą wysokie podatki i składki, że państwo bierze od nich coraz więcej, że nie wiedzą, jak żyć. Z drugiej nie są oburzeni tym, że wokół nich żyją fikcyjni renciści, że państwo wydaje 400 mln zł na bezsensowne becikowe, że na emerytury i renty odchodzą młode osoby. Dowodzi to, że w naszych głowach wciąż nie dokonała się mentalna operacja połączenia tego, co wydaje państwo, z tym, co sami wpłacamy do publicznej kasy.