Prezydent chce, by rząd zajął się reformą systemu emerytalnego. Chodzi m.in. o późniejsze odchodzenie kobiet z pracy.
Na inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu 8 listopada prezydent ma wygłosić orędzie na temat wyzwań, jakie stoją przed rządem w tej kadencji. To sytuacja niezwykła, świadczy o determinacji pałacu, aby namawiać rząd do reform. Jedną z najważniejszych spraw jest korekta w systemie emerytalnym. Składa się ona z 12 rekomendacji, które zebrała Irena Wóycicka, minister w Kancelarii Prezydenta.
Zmiany mają zapewnić, aby system emerytalny nie tylko nie zagrażał stabilności finansów publicznych, lecz także gwarantował świadczenia na odpowiednim poziomie. – Reforma sprawiła, że trzeba obsługiwać jednocześnie dwa systemy emerytalne. To dużo kosztuje i gdy zmiany były wdrażane, taki rachunek nie został porządnie zrobiony – mówi prof. Wiktor Osiatyński, doradca ekonomiczny prezydenta. Prezydenccy doradcy podkreślają, że bez dodatkowych działań przyszłe emerytury będą bardzo niskie, bez różnicy, w jakiej proporcji będą wypłacane z OFE czy ZUS. To znaczy, że dużej części emerytów trzeba będzie uzupełniać świadczenie pieniędzmi z systemu pomocy społecznej. Stąd właśnie wskazania w 12 dziedzinach.