Bezbronni studenci

Wprowadzenie katalogu opłat zakazanych miało pozwolić studentowi oszacować cały koszt studiów w momencie ich podejmowania, a także wyeliminować sytuacje, w których student skuszony ofertą bezpłatnego studiowania w ich trakcie dowiaduje się o konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów.

Niektóre uczelnie nadal zachęcają do wyboru tzw. studiów za złotówkę. Tak reklamuje się m.in. Szkoła Wyższa Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Warszawie, która pierwszy semestr prowadzi za darmo. Dopiero w trakcie nauki okazuje się, że studia tam wiążą się z dodatkowymi opłatami. W efekcie nauka jest droższa, niż spodziewał się tego student.

Studenci mają ograniczone możliwości, aby z tym walczyć.

– Jeśli kandydat nawet zauważy, że umowa zawiera niekorzystne dla niego zapisy, nie ma żadnej możliwości jej negocjacji – mówi Tomasz Lewiński.

W trudnej sytuacji stawia to studentów, którzy dostali się na studia dzienne na uczelni publicznej. Jeśli będą chcieli uczyć się na bezpłatnych studiach, muszą zgodzić się na warunki zawarte w umowie.

Od nowego roku akademickiego podpiszą ją bowiem wszyscy studenci (również ci, którzy studiują bezpłatnie). Jej niezawarcie grozi skreśleniem z listy osób przyjętych na wybraną uczelnię.

Jeżeli więc okaże się, że umowa przewiduje zakazane opłaty, to kandydat powinien zgłosić to do rzecznika praw studenta lub do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.