Polska B oddala się od Polski A. Mniej zarabia, wolniej się rozwija

autor: Jerzy Kowalski04.08.2011, 03:00; Aktualizacja: 04.08.2011, 08:25

Mieszkańcy ośmiu województw mają zarobki niższe niż średnia krajowa. To jednak proces zupełnie normalny, obserwowany we wszystkich rozwiniętych gospodarczo krajach. Gorzej, że w przypadku Polski te dysproporcje się zwiększają, i to dynamicznie.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (17)

  • realista(2011-08-04 04:53) Zgłoś naruszenie 00

    wielikie mi odkrycie, ZŁODZIEJSKA "STOLYCA" - tam najwięcej kradną prezesi banków, ubezpieczalni i innych instytucji... zawyżają statystyki a 90% społeczeństwa zarabia poniżej średniej krajowej!!!

    Odpowiedz
  • lubelak(2011-08-04 09:03) Zgłoś naruszenie 00

    jakie głupoty, lubelskie jest najbiedniejsze ludzie tu zarabiają 1000 zł bezrobocie pewnie ze 20 % i ceny najwyższe nawet prądu a oni takie głupoty piszą ze gdzie bieda to i zycie tansze durnie

    Odpowiedz
  • a(2011-08-04 17:27) Zgłoś naruszenie 00

    Podział na Polskę A i B wywodzi się od 1918 r. Zachodnia część kraju to Wielkopolska, żyjąca skromnie i inwestująca we własne domy. Część południowa to Galicja bezlitosna szlachta i zawszeni i zagruźliczeni poddani. Wschód to były zabór rosyjski. Co zarobili to przepili, chałupy się rozlatywały, dróg nie było. Szlachta i w austriackim i rosyjskim dobrze się miała. W 1920 r. zaczęła się mozolna praca w jednoczeniu gospodarczym kraju, poszły inwestycje państwowe - wybudowano port Gdynia, COP i inne no i powstała PKP, to była kolej, punktualność i SOK. W 1939 zaczęła się dewastacja kraju. W latach 1948 rozpoczęła się odbudowa kraju. Wielki awans Galicji i Wschodu kraju. W 1989 r. zaczęła się prywatyzacja i reprywatyzacja, od przemysłowienie kraju, emigracja, bezrobocie, wysokie zarobki dla nielicznych i bieda dla wielu. Nastąpił powrót do Polski A, ale to już nie to - drogi są złe w całym kraju i Polski B. Jest też Polska C duże miasta no i Warszawka, ci to żyją na koszt wszystkich. Duże zarobki i życie tanie. Warszawa winna się nazywać Polska Super. Mój poprzedni wpis zaginął, a był lepszy od tego. Trudno wysyłam.

    Odpowiedz
  • Krzysztof(2011-08-04 15:48) Zgłoś naruszenie 00

    To wszystko z powodu zemsty Tuska za przegrane wybory w tych patriotycznych dzielnicach

    Odpowiedz
  • PZ(2011-08-04 10:50) Zgłoś naruszenie 00

    Dobrze, ze ten artykul rozprawia sie z lansowanym stereotypem ze Polska B to wschod, a Polska A to zachod. Jak widac Lubelskie i Swietokrzyskie maja dochod wiekszy o Kujawsko-Pomorskiego, Lubuskiego i Zachodniopomorskiego. Jak dla mnie to wyglada to bardziej, ze Polska A to duze aglomeracje (Warszawa, Krakow, Gdansk, Wroclaw, Poznan i Slask), cala reszta to niestety Polska B. Niestety tendencje na swiecie postepuja w kierunku aglomeryzacji, wiec nie ma sie co spodziewac, ze w Polsce bedzie inaczej.

    Odpowiedz
  • Olek(2011-08-04 10:50) Zgłoś naruszenie 00

    Bieda tam gdzie się modlą żeby Pan Bóg im dał,pieniądze a nie pracę.Ci co pracują ,najmniej narzekają.

    Odpowiedz
  • ???(2011-08-04 09:59) Zgłoś naruszenie 00

    Nie wierzę! Przecież ekipa Tuska juz wcześniej wyraźnie zaprzeczyła, że nie ma Polski B, więc jak to możliwe?

    Odpowiedz
  • laik myśliciel(2011-08-04 09:44) Zgłoś naruszenie 00

    o co chodzi? pozwoliliśmy wyjść z przemysłem wytwórczym do Chin, ogromna część produkcji wyszła z krajów rozwiniętych wypompowując masę pieniędzy, a teraz wszyscy lamentują, że jest kryzys... a co ma być jak nie praodukcji w kraju? na usługach może pociągnąć kraj wielkości Lichtensteinu ale nie Niemcy czy USA. Takie kraje potrzebują wewnętrznego balansu. Nas ratuje to, że jesteśmy, jak by na to nie patrzeć krajem rolniczym i zawirowania na rynkach usług (bankowości etc.) odbijają się od nas trochę. Z głodu nie pomrzemy, tylko czy na pewno o to chodzi? Jeżeli chcemy wyjść z kryzysu musimy przyciągać produkcję do krajów. Tylko ciekawe, czy Chiny, które zasmakowąły już ogromnych pieniędzy, tak łatwo zgodzą się na ewentualne zmiany?

    Odpowiedz
  • WM(2011-08-04 08:41) Zgłoś naruszenie 00

    najmniejsze zarobki w Warminsko-Mazurskim a tego akurat nikt nie analizuje...

    Odpowiedz
  • rewizor(2011-08-04 07:00) Zgłoś naruszenie 00

    bo dominują tam małe i średnie firmy wyposażone często w stare urządzenia??Strefa Kostrzyńsko-słubicka, powiat Nowa Sól nie należy do przestarzałych. Powstała dopiero parę lat a Funai,Voit,Kęty,AB Foods Polska to potentaci światowi.Zarobki-najniższa krajowa i następują zwolnienia.Gdzie zarobki mniejsze?ceny artykułów spożywczych nie są niższe a nawet większe,ceny prądu takie same.Co powoduje taką sytuację-takie opinie "ekspertów"-wicie,rozumicie,i rosące bezrobocie które ustawia pracodawców na pozycji dominującej.Dodać trzeba że mimo wyjazdów do pracy na zachód, z rejonów zachodniej Polski,sytuacja nie zmienia się od lat.Tak musi być bo to Polska B???

    Odpowiedz
  • Anna(2011-08-04 11:45) Zgłoś naruszenie 00

    Tuskolandia nic dobrego nie wniosła, wręcz przeciwnie. Zamrożone podwyżki płac hmm ciekawe, tylko szkoda, że swoich nie zamrozili. Złodziejstwo i tyle, a człowiek schodzi na skraj ubóstwa pomimo rzetelnej pracy. "Cudowne" PO.

    Odpowiedz
  • tak i siak(2011-08-04 08:09) Zgłoś naruszenie 00

    "– Ponadto nie jest tajemnicą, że w małych i średnich firmach dość często płaci się pracownikom pod stołem, aby zmniejszyć koszty i nie płacić podatków – ocenia Wiśniewski. To jego zdaniem niekorzystnie wpływa na oficjalny poziom płac w regionie. Są one także niskie, gdyż ich wysokość bywa przypadkowa, a zupełnie nie wynika z kompetencji pracownika"

    Kompletna bzdura. W małych firmach nie ma takiej potrzeby, zwłaszcza po podniesieniu progu podatku dochodowego. Małe firmy, przekraczające pierwszy próg można policzyć na palcach jednej nogi. Zdecydowanie podpisuję się pod a.a.

    Odpowiedz
  • eliza(2011-08-04 08:01) Zgłoś naruszenie 00

    Tak kto ma silne związki ten ma wyższe penscje. Takim przykładem jest związek ZNP, który skutecznie co roku walczy o podwyżki dla nauczycieli. Dochodziło nawet do podwyżek dla tej grupy 2 x w roku - styczeń, wrzesień. A obsługa i administracja w szkołach ma najniższą krajową 1386 brutto!!

    Odpowiedz
  • a.a(2011-08-04 07:36) Zgłoś naruszenie 00

    W jaki sposób przedsiębiorca ma się rozwijać, kiedy państwo nakłada na niego wysokie koszty utrzymania firmy, po to by utrzymywać biurokratów.

    Odpowiedz
  • marianna(2011-08-04 08:27) Zgłoś naruszenie 00

    Polska ma 16 województw, z czego połowa, czyli 8 jest poniżej średniej. To od czego sie liczy tę "średnią"? Od wyników najlepszych 8, żeby fałszować statystyki?

    Odpowiedz
  • pawlak(2011-08-04 07:02) Zgłoś naruszenie 00

    problem jest bardziej złożony i dotyczy rozwoju Polski. Kabaj ma rację o poziomie zarobków decyduje poziom bezrobocia. Ale w skali Polski niewiele jest regionów gdzie postawiono na rozwój wysoko przetworzonych technologii a to jest wyznacznikiem poziomu zarobków. Wiedzą o tym bogate państwa (np Francja) które rozwijają wywiad gospodarczy mimo że mają wysoki poziom rozwoju technologicznego. W gruncie rzeczy wysoko rozwinięte technologie nie są lokowane na terenach przemysłowych (zanieczyszczenia) ale rolniczych.
    Szkoda że decydenci podkarpackiego czy podlaskiego nie przekraczają bariery postępu technologicznego sprowadzając na swoje tereny firmy naprawdę nowoczesnych technologii.

    Odpowiedz
  • Andi(2011-08-11 08:10) Zgłoś naruszenie 00

    Do lubelaka- od 40 lat jeżdzę do (okolice Dubienki) jeżeli maja coś zrobić ( proste prace przydomowe)za wynagrodzeniem ,to po pierwsze ządają zaliczki, nastepnie idą sie napic taniego wina i przez kilka dni ich nie ma,
    po drugie, bieda jest ale sami nic nie robia aby swój stan ubustwa zmienić, nic sie im nie opłaca.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane