Drugi etat wykładowcy pod kontrolą

autor: Urszula Mirowska-Łoskot02.08.2011, 03:00

Szkoła wyższa, która zatrudni nauczyciela akademickiego, będzie miała pięć dni na wprowadzenie danych o nim do centralnego rejestru. Ma to zapobiegać przypadkom niekontrolowanego zatrudnienia.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (5)

  • Xenomorph(2013-02-21 13:44) Zgłoś naruszenie 00

    "PiNa" i "obserwator", wsrod kadry naukowej uprzywilejowani sa tylko ci ktorzy maja habilitacje - reszta jest traktowana jak plebs. Trik polega na tym, ze profesor jak chce pozwolenia na prace na innej uczelni to idzie do rektora i ja dostaje, pracuje mniej niz na rodzimej uczelni i zarabia krocie. Natomiast doktorant (student studiow trzeciego stopnia) nie dosc ze potrzebuje pozwolen, to na prywatnej uczelni zachrzania jak automat (zwykle brak tam jest kadry technicznej wiec wszystko trzeba robic samodzielnie) i dostaje za to w praktyce grosze, bo uczelnia placi za godzine na sali (nigdy etat - zawsze umowa-zlecenie lub dzielo) a do tego trzeba 2-3x tyle pracowac w domu (przygotowywanie i sprawdzanie kolokwiow).

    Przyklad - profesor pracujac w instytucie i na prywatnej uczelni zarabia w okolicach 10-20 tysiecy miesiecznie. Doktorant pracujacy na uczelni dostaje stypendium w wysokosci 1 tys zl a dorabiajac na prywatnej uczelni dolozy sobie do tego ok. 300zl.

    Odpowiedz
  • Gaudeamus(2011-09-02 13:55) Zgłoś naruszenie 00

    Kilka pytań do zwolenników "wyrżnięcia" krajowych kadr akademickich...
    Jeśli akademicy są tacy głupi i leniwi, to dlaczego chwalicie się swoimi "nic nie dającymi" dyplomami w staraniach o pracę?
    Dlaczego profesor nie może mieć drugiego etatu, skoro lekarz czy inny trep może mieć ich 50 i nikogo nie musi pytać o zdanie?
    Dlaczego trep wydający dresy w jednostce wojskowej czy górnik, który intelektualnie nap... kilofem idą na emeryturę po 15 latach a wcale, jak pokazują statystyki, nie żyją krócej od tej ciężkiej roboty niż te trutnie akademicy?
    Dlaczego geniuszom mundurowym nie odbiera się praw nabytych a akademikom jednak się odbiera?

    Proszę o odpowiedzi choćby na te pytania...

    Odpowiedz
  • "uczona"(2011-08-29 19:36) Zgłoś naruszenie 00

    Wkurza mnie, gdy ktoś pisze takie bzdury. będąc tą uprzywilejowaną kastą nie mam jednego dnia spokojnego w ciągu roku, mam obciążenie dydaktyczne takie, że nie mam w ciągu jednego semestru ani jednego wolnego weekendu, nie mówiąc o pozostałych dniach, A do tego seminaria, czytanie i poprawianie prac dyplomowych, i jeszcze muszę pisać "pseudonaukowe" teksty, na co przeznaczam noce. I nie mogę odpocząć w ciągu wakacji, bo trzeba napisać kolejny temat badawczy, przygotować się do nowego przedmiotu... A dziecko widzi mnie ciągle zapracowaną i przemęczoną. I jeszcze choroby, których nie można wyleżeć, bo zajęcia trzeba odrobić. Nawet mimo L$, więc lepiej nie brać... Ech, naprawdę szkoda słów...

    Odpowiedz
  • obserwator(2011-08-03 08:16) Zgłoś naruszenie 00

    Prawda wyjdzie na wierzch, że profesorowie, doktoranci są zatrudnieni jednocześnie w pełnych etatach na kilku różnych uczelniach.
    Prywatne uczelnie zatrudniają profesorów, doktorantów jako tzw. "słupy" aby mieć odpowiednią ilość wyższej kadry naukowej, co wymagają od prywatnych uczelni przepisy MEN.
    Ta kadra naukowa zatrudniona na tzw. "słupa", praktycznie nie jest w stanie wykonywać jednocześnie w kilku uczelniach pracy naukowej. Często uczelnie prywatne przypisują dokonania naukowe tych "słupów" za powstałe w ich uczelniach, a praktycznie są uzyskane w uczelniach państwowych.

    Odpowiedz
  • PiNa(2011-08-02 10:44) Zgłoś naruszenie 00

    JUż wyobrażam sobie lament, jaki podniosą różnej maści uczeni, że skonają z głodu, że głód nie pozwoli im wydajnie pracować itd. Polska kadra dydaktyczno-naukowa jest najbardziej uprzywilejowaną kastą w Polsce! Niektórzy przyjeżdżają do pracy raz na miesiąc, w ciągu jednego dnia odpracowując wszystkie godziny dydaktyczne. A potem pozostaje już tylko praca naukowa, tj. - bywa i tak - kilka stron tekstu pseudonaukowego w ciągu roku, albo w ciągu kilku lat. Mam, oczywiście na myśli nauki humanistyczne. Rektor, sam biedny jak mysz kościelna, bo co to za pieniądze kilkanaście tysięcy miesięcznie, wszystkim jak leci wyda zgodę na drugi etat, chroniąc tym samym swój własny interes.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane