Bez pracy jest aż 25 proc. osób, które nie ukończyły 25. roku życia. Ale rzesza młodych bezrobotnych to nie polski ewenement – tak jest niemal w całej Unii Europejskiej, bo pracodawcy zmuszeni przez kryzys do cięcia kosztów, w pierwszej kolejności zwalniali młodych. Teraz, choć zaczynają przyjmować, to wolą starszych, z doświadczeniem. – Młodzi zawsze pierwsi padają ofiarami spadku koniunktury gospodarczej i niestety jako ostatni doświadczają jej poprawy – podsumowuje Maciej Bukowski z Instytutu Badań Strukturalnych.

I choć regułą na rynku pracy jest to, że stopa bezrobocia wśród młodych jest zwykle dwa razy wyższa niż średnia w kraju, to teraz świeżo upieczonym absolwentom może być trudniej niż podczas osłabienia gospodarczego z początku poprzedniej dekady. To efekt zmienionej strategii zatrudnienia w firmach. Obecnie przedsiębiorcy w znacznie większym stopniu niż jeszcze kilka lat temu stawiają na wiedzę i doświadczenie. Wymusza to na nich rozwijająca się gospodarka światowa i rosnąca konkurencja. – Dzisiaj firmy coraz częściej zmuszone są walczyć o rynek nie tylko ceną, lecz przede wszystkim jakością produktów i usług. Dlatego wolą zatrudniać droższych i lepszych specjalistów niż młodych, bez doświadczenia – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekspert z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”.

Niektóre spółki przenoszą nawet produkcję z krajów azjatyckich, żeby nie stracić marki i klientów. Np. firma Steiff produkująca zabawki zamknęła fabrykę w Chinach i otworzyła z powrotem w Niemczech, choć wiązało się to ze wzrostem kosztów pracy o ponad 60 proc. Z ankiety przeprowadzonej przez Niemieckie Stowarzyszenie Inżynierów (VDI) wynika, że aż jedna piąta z 1,6 tys. przebadanych firm niemieckich chce ponownie przejąć zlecone za granicą usługi. Dla niemieckiej gospodarki powinno zaowocować to dalszym spadkiem bezrobocia. Ale sytuacja u naszych sąsiadów i tak jest komfortowa: bez pracy jest tam tylko 6 proc. aktywnych zawodowo, a stopa wśród młodych wynosi 7,9 proc.

Eksperci tłumaczą to jednym z najlepszych w Europie systemów kształcenia, którego siłą jest przede wszystkim ścisła współpraca szkolnictwa z biznesem. Dzięki temu statystyczny niemiecki absolwent szuka pracy przez 2 miesiące, podczas gdy polski – dwa lata.