22 sierpnia mijają dwa lata od wejścia w życie ustawy antykryzysowej, która ograniczyła przedsiębiorcom możliwość czasowego zatrudnienia do maksymalnie 24 miesięcy. Jeśli po upływie dwóch lat pracy podwładny będzie ją kontynuował w tej samej firmie, może zażądać zawarcia stałego kontraktu, który gwarantuje zdecydowanie lepszą ochronę przed zwolnieniem.

Aby tego uniknąć, firmy mogą wypowiadać pracownikom czasowe umowy o pracę przed końcem 24 miesięcy zatrudnienia. Dla kontraktów, które trwały już lub zostały zawarte 22 sierpnia 2009 r., termin ten upływa 22 sierpnia 2011 r.

Odkładanie decyzji

– Obecnie, najprawdopodobniej z powodu nieznajomości przepisów, firmy nie podejmują jeszcze decyzji w sprawie zatrudnionych na czas określony. Sądzę jednak, że niedługo może się w nich rozpocząć wielkie sprawdzanie terminowych kontraktów i ustalanie, które z nich mogą przekształcić się w stałe umowy – mówi Grzegorz Ruszczyk, radca prawny z Kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.

Podkreśla, że firmy często zatrudniają pracowników np. na okres dwóch lat.

Łącznie na czas określony w I kwartale 2011 r. było zatrudnionych aż 3,2 mln osób.

– Z naszych obserwacji wynika, że firmy korzystające z rozwiązań zawartych w pakiecie antykryzysowym nie przedłużą zatrudnienia około 20 – 30 proc. pracowników, których umowy mogłyby się przekształcić w stałe kontrakty – mówi Grażyna Chmielowska z Adecco Poland, jednej z największych agencji pracy tymczasowej.

Jak wynika z naszych szacunków zagrożonych zwolnieniem może być nawet 100 tys. osób, które do tej pory pracowały na podstawie długotrwałych, termionowych umów o pracę.

Dozwolone kroki

Aby uniknąć zatrudnienia pracownika na podstawie stałej umowy, pracodawcy powinni dokładnie sprawdzić, kiedy upłyną 24 miesiące od momentu zatrudnienia na podstawie umowy (lub kolejnych umów) na czas określony.

– Dopiero po przepracowaniu tego okresu pracownik będzie mógł wystąpić do sądu o ustalenie, że obie strony łączy już stała umowa o pracę – mówi Przemysław Stobiński, radca prawny z CMS Cameron McKenna Dariusz Greszta.

Najłatwiejszym sposobem na uniknięcie przekształcenia umowy terminowej w stałą jest jej wypowiedzenie, tak aby uległa rozwiązaniu jeszcze przed upływem dwóch lat od jej podpisania lub zawarcia pierwszej z kolejnych umów terminowych. Na przykład jeżeli dwuletni okres zatrudnienia na czas określony minąłby 22 sierpnia 2011 r., wypowiedzenie (dwutygodniowe) trzeba złożyć do 5 sierpnia 2011 r. Umowa rozwiąże się wówczas 20 sierpnia 2011 r., a więc jeszcze przed upływem dwuletniego, maksymalnego okresu zatrudnienia na czas określony.

W trudniejszej sytuacji znajdują się te firmy, które w umowie na czas określony nie zawarły klauzuli o możliwości jej wypowiedzenia.

– W takim przypadku mogą one zaproponować pracownikowi rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron. Mogą też samodzielnie wcześniej rozwiązać umowę wbrew przepisom o rozwiązywaniu umów, ale takie działanie jest ryzykowne – mówi Przemysław Stobiński.

Podkreśla, że w takiej sytuacji pracownik będzie mógł się domagać odszkodowania, a sąd może zasądzić je nawet w wysokości wynagrodzenia za okres pozostały do upłynięcia terminu, na jaki zawarto umowę.