NFZ bez informacji

Jak podkreśla Dorota Suchy, zastępca dyrektora śląskiego oddziału NFZ, o wielu zakupach i inwestycjach szpitali realizowanych za unijne środki fundusz nie był informowany. Dowiaduje się o nich dopiero wtedy, gdy świadczeniodawca występuje o kontrakt. Jej zdaniem to podstawowy błąd szpitali. Jeżeli kupują sprzęt, to powinny wcześniej wiedzieć, czy NFZ podpisze z nimi umowy na jego wykorzystywanie.

– Jeżeli świadczeniodawca planuje zakup jakiegoś sprzętu, którego w naszym regionie brakuje, powinien zwrócić się do funduszu z prośbą o tzw. promesę, czyli przyrzeczenie otrzymania kontraktu na określone usługi medyczne. W tym roku wydaliśmy tylko dwie takie zgody – podkreśla Dorota Suchy.

Szpitale nie zwracają się o zgodę do NFZ, ponieważ nikt jej od nich nie wymaga.

Wystarczyło oświadczenie

W konkursach organizowanych przez marszałków województw rozdysponowano już na infrastrukturę szpitalną ponad 2,2 mld zł. Jednak, jak informuje Przemysław Janiszewski z urzędu marszałkowskiego w Kielcach, od potencjalnych beneficjentów wymagane było tylko oświadczenie o tym, że działają w publicznym systemie zdrowia (tzn. mają lub będą miały kontrakt z NFZ).

Leszek Sikorski, dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, które wypłaciło szpitalom już prawie 1,3 mld zł z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, przyznaje, że instytucje liczyły na rozsądek szpitali i ich organów założycielskich. Uważały, że to oni wiedzą najlepiej, jakie urządzenia są im potrzebne i jakimi usługami będzie zainteresowany NFZ.

Teraz szpitale mogą liczyć tylko na to, że w oddziałach NFZ pojawią się dodatkowe środki i zostaną rozpisane nowe konkursy. Na to jednak szanse są małe, bo fundusz ani nie ma więcej pieniędzy, ani tym bardziej nie jest gotowy na podwyższanie tzw. limitów, czyli liczby nieodpłatnych świadczeń wykonywanych przez placówki medyczne.

Najpierw plan, potem zakup

Zdaniem ekspertów część unijnych środków zostanie zmarnowana. Wszystko dlatego, że rozwój infrastruktury w polskiej ochronie zdrowia odbywa się w sposób niekontrolowany.

Jak podkreśla Adam Kozierkiewicz, ekspert w dziedzinie ekonomiki zdrowia, w wielu krajach UE każda inwestycja w ochronie zdrowia musi być poprzedzona decyzją administracyjną. W Niemczech np., chcąc rozbudować szpital ze środków publicznych, trzeba uzyskać zgodę władz regionalnych oraz płatnika na sfinansowanie tej inwestycji.

– W Polsce rozwój infrastruktury szpitalnej nie jest planowany, a powinien być realizowany według priorytetów ustalanych regionalnie przez marszałka i NFZ. Inwestowanie powinno być skoordynowane z kontraktowaniem – podkreśla Adam Kozierkiewicz.

Bez dochodów przez 5 lat

Dodatkowym utrudnieniem dla szpitali jest brak zgody Komisji Europejskiej na odpłatne wykorzystywanie sprzętu zakupionego przez publiczne szpitale za unijne środki. Przez pięć lat nie będą mogły na nim leczyć prywatnych pacjentów, nawet wtedy gdy przekształcą się w spółki. Świadczenie usług odpłatnych spowodowałoby udzielenie bezprawnej pomocy publicznej. Resort zdrowia twierdzi, że placówki, które starały się o dofinansowanie z UE, były o tym informowane.

Dla szpitali, które nie otrzymają zwiększonego kontraktu z NFZ, może to oznaczać spore problemy finansowe. Zniechęci także szpitale do przekształcania się w spółki. Dlatego gorączkowo poszukują one sposobu na obejście tego zakazu.

– Może jakimś rozwiązaniem byłoby zlecanie podwykonawstwa na sprzęcie kupionym za środki z UE innym podmiotom, które mają kontrakt z NFZ – zastanawia się Leszek Sikorski.

Wtedy aparatura nadal byłaby wykorzystywana nieodpłatnie, a to pozwoliłoby szpitalowi utrzymać trwałość unijnego projektu. Dodaje jednak, że ostateczna interpretacja przepisów należy do Ministerstwa Zdrowia. Resort na razie nie wypowiada się w tej sprawie.