Znaki zapytania

Najwięcej wątpliwości wzbudza fakt, że mimo przyjętych zmian uczelnie nadal nie wiedzą, jak z nich korzystać. Rektorzy wciąż nie znają odpowiedzi na wiele pytań. Na przykład – jak zorganizować monitoring karier absolwentów. Nowe prawo narzuca taki obowiązek, ale już nie precyzuje, jak szkoły powinny zbierać informacje.

– Brakuje narzędzi do prowadzenia systematycznych badań o ścieżkach zawodowych absolwentów – mówi Lesław Piecucha ze Stowarzyszenia Edukacja dla Przedsiębiorczości.

Rektorzy nie wiedzą też, jak tworzyć programy nauczania, kierując się KRK. Dlatego część z nich zapowiada, że na razie będzie się trzymać starego sytemu.

Może się okazać, że motorem napędowym dla szkół wyższych będzie niż demograficzny. Jeśli nie zmodernizują skostniałego systemu nauczania i dostosują się do nowych wymogów, przegrają z konkurencją walkę o studenta.

Z opinii ekspertów wynika, że szkolnictwo wyższe jest na wysokim poziomie w tych krajach, w których jest dobrze dofinansowywane. W Polsce zarobki młodych naukowców nie osiągają nawet poziomu średniej krajowej. Dlatego kuszeni wyższymi wynagrodzeniami zaraz po zrobieniu doktoratu uciekają do zagranicznych placówek naukowych. Zaś profesorowie opowiadają, że za artykuły w popularnych gazetach dostają podobne wynagrodzenia jak za książkowe publikacje naukowe. Jakości szkolnictwa nie zmieni żadna reforma, dopóki uczelnie nie zaczną konkurować o najlepszych uczonych oraz gwarantować im możności rozwoju.

PRAWO

Co się zmieni dzięki ustawie

Uczelnie

● nie będzie sztywnych standardów kształcenia, uczelnie z uprawnieniami habilitacyjnymi same napiszą program studiów;

● kształcenie będzie przebiegać we współpracy z pracodawcami i na ich zlecenie;

● zniesiony będzie wymóg zatwierdzania przez ministra nauki regulaminów studiów i statutów uczelni.

● wprowadzony zostanie obowiązkowy monitoring kariery zawodowej absolwentów.

Studenci

● na drugim kierunku studiów będą mogli bezpłatnie studiować tylko najlepsi;

● powstanie katalog opłat których uczelnia nie będzie mogła pobierać od studentów;

● wzrosną stypendia socjalne kosztem stypendiów naukowych – z równego podziału na 60 proc. i 40 proc.;

● więcej studentów będzie uprawnionych do stypendiów socjalnych.

Nauczyciele akademiccy

● wykładowca podejmie pracę maksymalnie na dwóch etatach;

● zlikwidowane zostanie stanowisko docenta;

● skróci się procedura habilitacyjna. Na stanowisku profesora będzie mógł być zatrudniony doktor, który w innym państwie przez co najmniej pięć lat kierował zespołami badawczymi;

● wykładowca, który będzie chciał zdobyć tytuł profesora, poza dokonaniami badawczymi będzie się musiał wykazać wkładem w rozwój młodej kadry naukowej.

Uczelnie powinny kształcić elity. Nowy system do tego nie doprowadzi

Ireneusz Białecki | profesor Uniwersytetu Warszawskiego

Czy reforma poprawi jakość kształcenia?

To zależy od tego, jak szkoły wykorzystają nowe przepisy. Reforma wprowadza ułatwienia dla uczelni w tworzeniu nowych programów i kierunków. Pozwoli to na lepsze dopasowanie oferty edukacyjnej do potrzeb rynku pracy.

Mając swobodę w tworzeniu programu, uczelnie będą rezygnować z najdroższych zajęć.

Może się tak stać. Liczy się dyplom uczelni, a nie to, co za nim stoi. Następuje dewaluacja dyplomu. Jednak to zaczyna się powoli zmieniać. W sytuacji niżu demograficznego najlepsze uczelnie powinny konkurować i już konkurują o studenta.

Oferując mu lepszą jakość?

Dla kandydata nie zawsze cenna jest ta jakość. Maturzyści, wybierając studia, kierują się różnymi motywami. Już od kilku lat mówi się o nadprodukcji prawników czy pedagogów. A mimo to te kierunki wciąż są najbardziej popularne. Uczelnie nadal tworzą studia, które mają wątpliwe przełożenie dla gospodarki, np. marketing w języku angielskim czy zarządzanie wiekiem. Kandydaci się na to decydują. Niektórzy specjalnie wybierają łatwe studia.

Do czego to prowadzi?

Do coraz większego różnicowania się poziomu szkół i jakości dyplomów. Kiedy rynek pracy to dostrzeże, a już zaczyna, spadnie liczba chętnych na byle jakie studia. Wówczas albo wzrośnie popyt na dobre szkoły i kursy zawodowe, albo zmienią się studia licencjackie. Będą lepiej przygotowywać zawodowo, a wartość licencjatu wzrośnie na rynku pracy. Jednak do tego szkoły wyższe powinny się przystosować. Na razie rynek pracy nie ceni dyplomu licencjata. Dlatego prawie wszyscy licencjaci kontynuują naukę na studiach magisterskich. To marnotrawstwo.

Powstaną mechanizmy motywujące kadrę akademicką do lepszej pracy?

Nowe przepisy zmuszają naukowców do gry pod parametry. Ważna będzie liczba publikacji, cytowań czy ankieta wypełniania przez studentów. A to są pozory. Lepiej raz na rok napisać dobrą pracę naukową, niż spełniać liczbowe parametry. Nowy system może podniesie wydajność naukową i dydaktyczną uczelni, ale może też zdeformować pracę akademicką.

A więc może się okazać, że polskie uczelnie nie awansują w światowym rankingu szkół wyższych?

Nawet jeśli awansują z czwartej do trzeciej setki rankingu, może to być zmiana iluzoryczna. Uczelnie poniżej 200. miejsca są porządkowane już w kolejności alfabetycznej. Chodzi o to, by szkoły wyższe miały motywację do pracy odpowiadającej potrzebom społecznym. Aby tworzyły wysokiej jakości elity i kadry profesjonalistów, postawy innowacyjne. Istnieje obawa, że zaproponowane zmiany do tego nie doprowadzą.