Poszukujący pracy

Od 1 lutego 2009 r. dyrektor PUP może pracownikowi, który ukończył 45 lat, zapłacić za szkolenie (na jego wniosek). Kwota ta odpowiada maksymalnie trzem średnim pensjom. Jedyny warunek, który zainteresowany musi spełnić, to zarejestrować się jako poszukujący pracy (jednocześnie może być zatrudniony). Tyle że starsi pracownicy również nie korzystają z takiej możliwości. W Rzeszowie i Grudziądzu w ubiegłym roku przeszkoliła się jedna taka osoba, w Warszawie – dwie (spośród 1868), w Sztumie żadna.

Zdaniem przedstawicieli urzędów pracy pracownikom trudno jest brać udział w szkoleniu ze względów organizacyjnych. W tygodniu powinni na naukę poświęcić co najmniej 25 godzin. Na brak zainteresowania szkoleniami nie bez wpływu pozostaje postępowanie samych pracodawców.

– Firmy nie naciskają w tej sprawie, bo nie zależy im na podnoszeniu kwalifikacji pracowników. Ci natomiast oczekują, że to z inicjatywy pracodawcy będą się szkolić – mówi Anna Dziubińska, kierownik Centrum Aktywizacji Zawodowej w PUP w Sosnowcu.

Jeszcze inaczej jest w firmach, które zatrudniają pracowników na czas określony.

– Ze względu na krótki termin trwania umowy pracodawcy często powstrzymują się z inwestowaniem w kompetencje i naukę – mówi prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

To oznacza, że pracodawcy ograniczają możliwość rozwoju bardzo dużej rzeszy osób. Zgodnie z aktualnymi danymi GUS na koniec 2010 r. 3,5 mln pracowało na umowach na czas określony.

Pakiet antykryzysowy

Brak zainteresowania firm podnoszeniem kwalifikacji starszych pracowników potwierdza również fakt, że nie korzystają z innych instrumentów, które im to umożliwiają. Chodzi o ustawę z 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców (Dz.U. nr 125, poz. 1035 z późn. zm.). Zgodnie z nią firma, której obroty spadły o co najmniej 15 proc. po 1 lipca 2008 r., może otrzymać z Funduszu Pracy (FP) częściową refundację kosztów kursów. Z ponad tysiąca, które wykazały trudną sytuację finansową, zaledwie 10 skorzystało z możliwości szkolenia pracowników. Jak wynika z danych resortu pracy, kosztowało to urzędy pracy 1,5 mln zł.

To niewiele, zwłaszcza że na wypłaty z tego funduszu na pomoc dla firm oraz szkolenie pracowników zarezerwowano tylko w tym roku 15 mln zł. Jak podkreślają eksperci, tak małe zainteresowanie to efekt również tego, że wsparcie trafia do firm pod warunkiem, że mają u siebie fundusz szkoleniowy.

– Bardzo niewiele zakładów nim dysponuje. Jest on finansowany przez pracodawcę i stanowi obciążenie jego bieżącej działalności – mówi Adam Ambrozik z Pracodawcy RP.

Brak zainteresowania szkoleniami firm, jak i samych pracowników, jest jednak krótkowzroczne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę zmiany demograficzne na rynku pracy. Liczba starszych pracowników będzie bowiem z każdym rokiem rosła. Tym bardziej osoby takie powinny zadbać o podniesienie kwalifikacji we własnym zakresie. Wysyłanie starszych pracowników na szkolenia leży również w interesie pracodawców.

Jeżeli tego nie będą robić, z każdym rokiem będzie im trudniej o znalezienie i utrzymanie doświadczonych pracowników. Nie pomoże im w tym na pewno pełne otwarcie rynku niemieckiego.