Sprawa zwolnienia Grażyny Szapołowskiej z Teatru Narodowego w Warszawie to nie tylko ciekawostka rodem z plotkarskiego portalu. Ukazuje, jakie problemy ze stosowaniem skostniałego prawa pracy będziemy mieć w przyszłości. Nie tylko wobec artystów, ale także tzw. wolnych strzelców lub wysokiej klasy specjalistów.
W sobotę Szapołowska miała zagrać w „Tangu” Mrożka na deskach Teatru Narodowego, ale spektakl odwołano z powodu jej nieobecności. Autor „Wesela w Atomicach” napisałby, że magister sztuki z doświadczeniem scenicznym zatrudniony na etacie w placówce kulturalnej wysokiego szczebla nie stawił się tego dnia pracy. Dyrektor artystyczny tejże placówki odwołał widowisko i dokonał wypowiedzenia mu umowy.
Cała sprawa nasuwa jednak więcej refleksji rodem ze sztuk Mrożka. Warto zadać sobie pytanie, czy ustawodawca może w ogóle utrzymać zatrudnianie artystów w ryzach prawnych procedur. Problem ten dostrzegł resort kultury i przygotował projekt zmian w przepisach, które mają uporządkować ich zatrudnianie. Skoro artyści pracują na etatach np. w teatrze, to dyrektor tej placówki powinien mieć prawo do decydowania o tym, czy zwolni aktora czy tancerza z uczestnictwa w spektaklu, po to aby mógł występować gdzie indziej. To nie zamach na wolność artystyczną, skoro aktorzy czy tancerze sami decydują się na podpisywanie umów z placówkami artystycznymi i pobierają od nich wynagrodzenie.