JERZY KWIECIŃSKI - Musimy wymagać większej skuteczności, zwłaszcza od projektów dotyczących rynku pracy. Nie liczy się to, ile zorganizujemy szkoleń, tylko czy udział w nich pomoże bezrobotnym wrócić na rynek pracy.
Czy unijne projekty szkoleniowe psują rynek? Zgadza się pan z tą opinią?
Na normalnym rynku szkoleniowym ta sama usługa ma różną cenę. Na rynku unijnych szkoleń brakuje mi tego zróżnicowania. Firmy, które są bardzo dobre i mają wysokie stawki, w ogóle nie weszły na ten rynek. Jest na nim niewielu dużych graczy, którzy bali się, że jeżeli nie będą na nim obecni, to w ogóle wypadną z gry. Najwięcej jest firm, które oferują słabe szkolenia, a w Europejskim Funduszu Społecznym (EFS) zobaczyły swoją szansę. Dzięki małym kosztom mogą zarobić więcej i zdobyć klientów. To jest negatywny aspekt wejścia z dużą ilością unijnych pieniędzy na rynek szkoleniowy.