"W 2003 roku rekordowa ilość ludzi pobierała świadczenia społeczne, (...) była poza rynkiem pracy - czyli rozumiem, że wtedy powinna być bardzo duża liczba wolnych miejsc pracy. A tak nie było" - zaznaczyła.

"Dla porównania - w Szwecji pracuje 70 proc. osób w wieku 55-64 lat, a wskaźnik bezrobocia wynosi tylko 8,2 proc." - dodała.

Jak tłumaczyła, wypychanie emerytów z rynku pracy powoduje ponadto, że osoby te albo w ogóle przestają pracować - a więc nie odkładają składek do ZUS - albo szukają pracy w szarej strefie. Według niej, nowe przepisy "generują szarą strefę".

"Emerytura jest prawem, a nie widzimisię państwa"

"Przeprowadziliśmy reformę emerytalną, (...) zakładającą, że wysokość emerytury jest uzależniona od składek. (...) W związku z tym, emerytura jest prawem, a nie widzimisię państwa" - powiedziała.

Jej zdaniem, "państwo nie powinno się wtrącać do tego, czy ubezpieczony, chcąc skorzystać z emerytury, pracuje czy nie". "Tymczasem po podpisaniu tej ustawy państwo mówi: "my, emerycie, decydujemy, czy możesz pracować na emeryturze czy nie, my decydujemy, w którym momencie życia przestajesz być aktywny" - tłumaczyła.