Osoby, które w 2011 roku chcą jednocześnie pracować i otrzymywać emeryturę, mają jeszcze tylko tydzień na złożenie wniosku w tej sprawie do ZUS.
Coraz więcej osób zgłasza się do oddziałów ZUS, aby złożyć wniosek o emeryturę – sprawdził „DGP”. Ci, którzy zrobią to do 31 grudnia (będą wtedy jeszcze obowiązywać korzystniejsze dla emerytów przepisy), do końca września przyszłego roku będą mogli równocześnie pracować i otrzymywać emeryturę bez konieczności zwolnienia z pracy.
– Ludzie nie tylko dzwonią, ale także przychodzą osobiście, dopytując się o szczegóły nowych rozwiązań. Niektórzy mają już komplet dokumentów i od razu składają wnioski o emeryturę. Jest ich teraz dwa razy więcej niż kilka tygodni temu – mówi Anna Krysiewicz z oddziału ZUS w Białymstoku.
Także w oddziale w Chrzanowie coraz więcej osób interesuje się możliwością równoczesnego pobierania pensji i emerytury bez obowiązku zwolnienia z pracy.
Reklama
– Sądząc po liczbie pytających, po świętach zgłosi się do nas dużo osób pragnących dorabiać do emerytury na starych zasadach – mówi Barbara Traczyk-Zawadzińska z oddziału ZUS w Chrzanowie.
Z każdym dniem coraz większe zainteresowanie emeryturami jest także w innych miastach na Śląsku. Zdaniem Beaty Kopczyńskiej z oddziału ZUS w Rybniku ubezpieczeni składający teraz wniosek chcą być pewni, że rzeczywiście do końca września będą mogli równocześnie pracować i pobierać emeryturę. Pracownicy ZUS wyjaśniają, że pierwsza emerytura zostanie wypłacona za grudzień tego roku, a ostatnia na starych zasadach – we wrześniu przyszłego roku.
Powodem zamieszania jest uchwalona przez Sejm ustawa z 16 grudnia 2010 r. o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw (czeka na podpis prezydenta). Wprowadza ona zmiany w ustawie z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 153, poz. 1227 z późn. zm.). Zgodnie z nimi ZUS zawiesi prawo do emerytury bez względu na wiek i wysokość przychodów, jeśli osoba uprawniona do emerytury nie zwolni się z pracy. Osoby, które złożą wnioski przed 1 stycznia 2011 r. (czyli przed dniem wejścia w życie nowych przepisów), chcąc zachować prawo do emerytury, będą musiały do końca września rozwiązać umowę z firmą.
Według Agnieszki Chłoń-Domińczak, eksperta ubezpieczeniowego ze Szkoły Głównej Handlowej, uzależnianie wypłaty emerytury od zwolnienia się z pracy jest sprzeczne z propagowanym elastycznym wiekiem emerytalnym.
– To nieprawda, że wszystkie osoby następnego dnia wrócą na swoje stanowiska. Na przykład urzędnikiem można zostać tylko w wyniku konkursu trwającego kilka miesięcy – ostrzega Agnieszka Chłoń-Domińczak.
Nie lepiej będzie w prywatnych firmach. Zdaniem Jacka Santorskiego, psychologa biznesu, część firm chętnie wykorzysta zmianę w przepisach emerytalnych. Pozbędzie się drogich pracowników i przyjmie osoby gotowe pracować za mniejsze pensje.
– Przedsiębiorcy nie kierują się sentymentami. Pracownik raz zwolniony, do tego mający emeryturę, może nie wrócić na dawne stanowisko – mówi Jacek Santorski.
Jeśli tak się stanie, rząd zamiast zaoszczędzić 700 mln zł na wypłacie świadczeń, straci wpływy z podatków i składek.