Policyjni związkowcy już wiedzą, że nie da się utrzymać wszystkich przywilejów

Statystyczny policyjny emeryt przepracował 28 lat, a listonosz przynosi mu co miesiąc 2,1 tys. zł – wynika z danych resortu spraw wewnętrznych. Gorzej, że sporą część służby mundurowi potrafią spędzić na pełnopłatnym zwolnieniu: każdego dnia 6 tys. policjantów jest chorych.

Policyjni związkowcy zapowiadają, że nie będą się sprzeciwiać podniesieniu granicy nabywania praw emerytalnych do 20 lat służby. – Dzisiejsze przywileje, wywodzące się jeszcze z czasów PRL, są nie do utrzymania – przyznaje szef policyjnych związków Antoni Duda.

W żadnym kraju Unii Europejskiej nie ma podobnych rozwiązań. Najczęściej policjanci uzyskują uprawnienia emerytalne w wieku 60 (Niemcy), a nawet 65 lat (Austria). Innym przykładem jest Francja, gdzie do nabycia praw emerytalnych jest konieczne wysłużenie 25 lat i osiągnięcie wieku 50 lat.

– Myślę, że podobne rozwiązanie ostatecznie zostanie wprowadzone w Polsce. Zresztą to nie policjanci będą najgłośniej protestować – uważa wysoki rangą urzędnik resortu spraw wewnętrznych.

Z danych zakładu emerytalno-rentowego MSWiA wynika, że mundurowi odchodzą na emerytury po wysłużeniu 22 lat i kolejnych 6 na cywilnych posadach. Aktualnie emerytury i renty pobiera 180 tys. byłych funkcjonariuszy. Średnio co rok 4 tys. policjantów odchodzi na emerytury – poza np. okresem rządów PiS, gdy zmuszono do przejścia na emerytury niemal 8 tys. byłych esbeków i zomowców.

– W nowym systemie mundurowym powinno się opłacać pozostawać dłużej w służbie. Powstały setki kawałów o 35-letnich emerytach – przekonywał w piątek premier Donald Tusk.

– Dziś system nie zachęca do pozostawania w służbie. Do 20. roku służby do podstawy emerytury doliczany jest 1 proc., później już tylko 0,5 proc. – przyznaje Antoni Duda.

Jednak jak się dowiedzieliśmy, rząd ma zamiar nie tylko załatwić sprawę policyjnych emerytur i innych przywilejów, lecz także ukrócić masowe uciekanie funkcjonariuszy na L4 – czyli odebrać im pełnopłatne zwolnienia lekarskie.