Reforma szkolnictwa wyższego. Zobacz co się zmieni

autor: Urszula Mirowska-Łoskot14.09.2010, 03:00; Aktualizacja: 14.09.2010, 16:21

Reforma szkolnictwa wyższego spowoduje kłopoty kadrowe prywatnych uczelni. Firmy wpłyną na program studiów. Uczelnie nie będą mogły pobierać dowolnych opłat od swoich studentów. Skróci się droga naukowców do osiągnięcia stopnia doktora habilitowanego.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (24)

  • Marcn(2011-07-04 23:17) Zgłoś naruszenie 00

    W tej chwili są wydawane są bardzo duże sumy na szkolnictwo wyższe w Polsce. Za te pieniądze można zmienić wiele rzeczy, np: kupić sprzęt na który wcześniej nie można było sobie pozwolić. Jednego jednak pieniądze nie zmienią: komunistycznego myślenia w którym tkwi jeszcze wiele instytucji w Polsce a zwłaszcza duże państwowe uczelnie.

    Odpowiedz
  • fdaf(2010-11-07 00:12) Zgłoś naruszenie 00

    prawo rzymskie i tak będzie zbierało krwawe żniwo, trzeba się go obkuć dobrze i zdaje się

    Odpowiedz
  • ll(2010-11-04 15:00) Zgłoś naruszenie 00

    System otwarty na zagranicznych naukowcow. Pesja adiunkta w Polsce to srednio 2-2,5tys zl netto. POlska jest krajem biednym, ale to najmizerniejsza pensja w stosunku do krajowego PKB na glowe w UE. I teraz jeszcze:

    - zakaz wieloetatowosci w prezencie od ministerstwa.
    - liczenie punktow KBN - im wiecej tym lepiej, zeby jeszcze wiecej w Polsce powstawalo beznadziejnych artykulow, kt nikt nie czyta.
    - obowiazkowa habilitacja po 8 latach - super, bedzie jeszcze wiecej jeszcze gorszych publikacji, kt. nikt nie czyta. Nie bedzie juz miejsca, zeby skladowac to wszystko w piwnicach uniwersyteckich wydawnictw. Trzeba bedzie wozic na wysypisko.

    Pensja odpowiednika adiunkta w Anglii to prawie 20 tys zl miesiecznie, fundusze na badania i studenci z calego swiata. Musialbym na glowe upasc, zeby wrocic.
    Zrobienie z pracownikow uniwersytetu dziadow droga do nauki na swiatowym poziomie. Super!

    Odpowiedz
  • prąd zmienny(2010-09-24 08:10) Zgłoś naruszenie 00

    z pewnością z tym finansowaniem zmiany będą dramatyczne:)...

    Odpowiedz
  • malgorzata.academicus(2010-09-20 08:10) Zgłoś naruszenie 00

    O ile kierunek zmian - zwlaszcza wprowadzenie KRK - jest sluszny, o tyle mam co najmniej bardzo powazne watpliowsci do szans jego realizacji w obecnie panujacym ladzie akademickim na polskich uczelniach. Zmiana tego ostatniego jest w moim glebokim przekonaniu absolutnie niezbedna do rozpoczecia pozytywnych zmian. Inaczej bedzie to tylko mieszanie w proznym, gdyz srodowisko uczelnianych korporacji niestety do perefekcji opanowalo dzialanosc pozorancko-wizerunkowa... Dodatkowo nie wierze, ze w wyniku obecnych procedur doboru cial decyzyjno-reprezentacyjncyh (CKK, RGSW) czy tez utrzymania procedur obecnej PKA przez Komitet Ewaluacji Jednostek, jest szansa na merytoryczne kryteria w miejsce obecnych ukladow i dazen do jak najdluzszego zachowania status quo.

    Pozostaje tylko nadzieja, ze calkowicie nowa ustawa nie zostanie napisana pod dyktat przedstawicieli srodowiska.

    Odpowiedz
  • doktorant(2010-09-18 10:04) Zgłoś naruszenie 00

    popieram wydaje sie ze to dobry projekt

    Odpowiedz
  • Adiunkt(2010-09-18 01:01) Zgłoś naruszenie 00

    Jak ta poroniona ustawa wejdzie w życie natychmiast uciekam z UW. Prywaciarz gdzie teraz jestem na drugim etacie da mi 2,5 raza wiecęj u niego na pierwszym. Do tego kontrakt 5 lat. Jakoś do emerytury dociągnę. Na pewno nie będę lizał dupska feudalnym belwederom na UW w zamian za mglistą obietnicę habilitacji i śmieszną pensyjkę.

    Odpowiedz
  • morświn(2010-09-17 20:15) Zgłoś naruszenie 00

    qwerty szybciej pisze niż myśli. Wzmianka o Akademiach Morskich jest bez sensu. Własnie ich absolwenci nie muszą emigrować. Pracując na statku można mieszkać w dowolnym kraju. Zapewniam cię, że ze wględów kulturowych i rodzinnych w zdecydowanej większości wybierają Polskę. Co więcej tutaj wydają większość zarobionych niemałych pięniędzy (utrzymanie rodziny, mieszkania itp.). Korzysta na tym polski budżet.
    Warto również zweryfikować informacje o polskiej flocie handlowej. Przykładowo PŻM (przedsiębiorsto państwowe) posiada obecnie 75 jednostek o łącznej nośności ok. 2,1 mln dwt.) i funduje stypendia studentom Akademi Morskich. Podobnie czynią inni armatorzy (nie tylko polscy, ale jak wcześniej wspomniałem nie ma to większego znaczenia - nie jest ważne gdzie się zarabia, ale gdzie się wydaje pieniądze).

    Odpowiedz
  • Realista(2010-09-17 14:25) Zgłoś naruszenie 00

    ULA - piszesz emocjonalnie ale niestety brednie. Środki na stypendia przekazywane są uczelniom przez MNiSW w zależności od liczby studentów. Manipulowanie srednią nic nie da bo 100% tej kwoty i tak musi być wypłacone studentom (więc uczelnia nic na tym nie zarobi niezależnie od wymagan jakie postawi). Ambitni studenci ryjący o kazdą setną stopnia ... no sorki ... chyba tylko na Twój wiek można zgonić tą mitologizację rzeczonych :-)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • ( kiedys adiunkt)(2010-09-16 15:33) Zgłoś naruszenie 00

    Każdy z piszących tu durni podnieca się , nie wiedząc że to kosmetyka. Bo nie wie, że już znaleziono obejście tych przepisów. A do póki wszyscy nie będą na kontraktach 4 letnich a habilitowane i belwederskie krowy nie będą musiały pracować a będą miały dożywotnie darmowe etaty to żadnych zmian nie bedzie. I system feudalny pozostanie . Przecież każdy wie że nauka w Polsce to pośmiechowisko . Rzuciłem to 3 lata temu i jestem wolnym człowiekiem. Bo nie warto tkwić. Mam firmę i jestem wolnym człowiekiem.

    Odpowiedz
  • Student(2010-09-15 20:09) Zgłoś naruszenie 00

    qwerty podjął bardzo ważny temat po pierwsze ilu doktorów czy profesorów w Polsce zajmuje się praca naukową? Ilu napisało podkreślam napisało własne podręczniki czy skrypty? Ilu z nich publikuje a nie przepisuje na prędce tłumaczone podręczniki zachodnich autorów? Bywają profesorowie których średnia wydań wynosi 3 na rok a ja się pytam jakim cudem można odwalić robotę żmudna i ciężka, prace wymagające przeczytania wielu publikacji licznych trudno dostępnych nieraz autorów, licznych konsultacji? w efekcie zalewają nas popularno naukowa źle tłumaczoną fantastyka nie swojego pióra w dodatku. Gdzie tu mowa o jakości kształcenia skoro same korzenie edukacji są spróchniałe? Jesli tak się podchodzi do pracy naukowej to trudno oczekiwac lepszego podejścia do studentów, którym wciska sie te pozal sie Boze buble za nie małe pieniądze. Jestem jak najbardziej za jednoetatowością kadry naukowej moze wtedy zajma się oni powoażnie ksztalceniem i pracą naukową.

    Odpowiedz
  • qwerty(2010-09-15 12:21) Zgłoś naruszenie 00

    Oto wypowiedź forumowicza z Australii na jednym z www: „...niedawno wywiad z prezesem PAN, który stwierdził, że tylko co piąty polski profesor prowadzi działalność naukową. Natomiast 70% tychże profesorów posiada co najmniej dwa etaty. Już sam koncept posiadania więcej niż jednego etatu jest całkowicie niewyobrażalny w Australii. Albo inna rewelacja. W roku 2009 połowa absolwentów polskich szkół wyższych (wliczając te prywatne) była bezrobotna. Albo coś takiego: Polska posiada aż dwie wyższe akademie morskie utrzymywane przez podatników, które uczą za darmo wszystkich chętnych, ale nie posiada własnej marynarki handlowej, wiec absolwenci w całości emigrują...” Niemcy na taką gospodarkę mają precyzyjne określenie: polnische Wirtschaft.

    Odpowiedz
  • kama(2010-09-15 11:31) Zgłoś naruszenie 00

    Co jedna propozycja to lepsza... żal, na pewno będziemy w 5-ce-tylko od końca.Najlepszym argumentem zawsze jest dla mnie to, że niby blokuje się miejsca studiując dwa kierunki, ale nikt nie powie , że studiujemy dwa, bo byliśmy lepsi, przecież jakby maturzysta miał lepszy wynik i tak by się dostał,a zamykając drogę bardziej zdolnym nie podniesiemy poziomu

    Odpowiedz
  • elaryszard(2010-09-15 07:47) Zgłoś naruszenie 00

    Kiepsko to widzę, jako że w Polsce profesorem trudno zostać, ale łatwo być

    Odpowiedz
  • Observer(2010-09-14 23:18) Zgłoś naruszenie 00

    Racja merkury tylko jeszcze kilka rzeczy - ponad tym co mowisz trzeba pomyslec o strategii. Pytanie jest jaka droga powinno isc szkolnictwo wyzsze:
    - tredy swiatowe niestety pokazuja umasowienie szkolnictwa wyzszego, tzn wiekszosc mlodych ludzi ma bachelora badz mastera
    - czy my tez chcemy zeby polowa mlodziezy miala dyplomy czy chce,y jedynie 10 procent spoleczenstwa zeby mialo tytuly magistra

    W zasadzie w kazdej gospodarce wiecej niz 10 procent ludzi z wyksztalceniem wyzszym nie jest potrzebne, do polowy prac biurowych osmiele sie powiedziec ze technik ksiegowy itp by starczyl.

    Jak znam zycie pojdziemy ta sama droga co swiat idzie czyli im wiecej tym lepiej. Z tego powodu nie moge sie z toba zgodzic ze uczelnia powinna ksztalcic ogolnie. W przypadku systemu edukacji wyzszej na skale masowa, specjalizacja bedzie bezpieczniejsza osmiele sie powiedziec ze lepsza. Masy nie sa w stanie byc wybitne i pojac wiedze z wielu dziedzin technologii przykladowo.

    Podsumowujac, poki sie kadra nie zmieni poty bedzie tak samo. To ludzie sa sila w takim sektorze jak edukacja. Kiepsko to widze...

    Odpowiedz
  • markus(2010-09-14 14:23) Zgłoś naruszenie 00

    Popieram jednoetatowość! Wykształcony doktorant!!! Nie ma dla niego etatu na uczelni.Wstyd!!!

    Odpowiedz
  • dx(2010-09-14 14:23) Zgłoś naruszenie 00

    dobrze bo z jakiej racji Szkoły wyższe, zarówno publiczne i niepubliczne, pobierają opłat za egzaminy poprawkowe, komisyjne, dyplomowe czy złożenie pracy dyplomowej? jak płacimy taką grubą kasę za studia? skandal

    Odpowiedz
  • Ela(2010-09-14 10:22) Zgłoś naruszenie 00

    A ja popieram jednoetatowość. Pracuję w jednostce naukowej i obserwuję, jak boom wyższych szkół niepublicznych zniszczył jednostki naukowe. W instytutach mało się płaci, bo pani minister mało daje. Stawki są huczne ponad 10 tys. złotych ale tylko na papierze. Pracownicy naukowi "dorabiają" w szkołach. W efekcie traci na tym jakość pracy naukowej.

    Odpowiedz
  • Ula(2010-09-14 10:02) Zgłoś naruszenie 00

    Tak! Tak! i jeszcze raz TAK! Ciężkie pieniądze wydajemy na studia. Obniżają wysokość wypłacanego stypendium naukowego, bo nie dostają dofinansowania, a człowiek ryje i traci zdrowie.
    NAJGORSZE jest to, że obniżają średnią semestralną ( co później będzie mieć odwzorowanie na świadectwie dyplomowy - o, zgrozo! jak niesprawiedliwe), żeby wypłacać stypendium jaknajmniejszej liczbie studentów, bo splajtowaliby, a studenci są ambitni i walczą o każdą setną stopnia.

    Walka z wiatrakami.

    Odpowiedz
  • EMERYT BELF(2010-09-14 09:47) Zgłoś naruszenie 00

    TO MY NIGDY WYKŁADOWCY UW I BĘDZIEMY NAMAWIAĆ STUDENTÓW ABY NIE GŁOSOWAŁY NA PO WCÓWUBOWCÓW

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane