Rzecznik MEN: Skontrolowano tylko kilkadziesiąt szkół

Odnosząc się do raportu rzecznik MEN Grzegorz Żurawski powiedział PAP, że NIK, podając dane dotyczące liczby sal gimnastycznych oraz ich wymiarów, brała prawdopodobnie pod uwagę tylko ich liczbę, a nie faktyczną dostępność uczniów do obiektów sportowych. Przypomniał, że wiele szkół działa w zespołach, gdzie jedna sala jest salą dla kilku szkół. Tak samo jest jeśli chodzi o związki szkół z miejskimi lub gminnymi ośrodkami sportu; wiele w nich utworzonych zostało przy szkołach i uczniowie korzystają z nich na co dzień, choć formalnie są to różne byty. Przypomniał także, że infrastruktura sportowa ciągle wzrasta - tworzone są Orliki i place zabaw w ramach programu "Radosna szkoła".

Żurawski zwrócił też uwagę na metodę kontroli prowadzoną przez NIK. "Skontrolowano tylko kilkadziesiąt szkół. Z badań przeprowadzonych przez MEN w blisko 3 tys. szkół wyłania inny obraz WF w szkołach. Wynika z nich, że około 30 proc. szkół skorzystało z wprowadzonej w ubiegłym roku możliwości prowadzenia lekcji w formach zgodnych z zainteresowaniami uczniów, a w gimnazjach - ponad 50 proc. To bardzo dużo jak na tak nowy przepis" - ocenił. Przypomniał, że możliwość zróżnicowania oferty zajęć wprowadzono właśnie po to, by zachęcić do aktywności fizycznej.

Pytany o zaniedbania w bezpieczeństwie w szkołach Żurawski podkreślił, że za wszelkie uchybienia tego typu odpowiada dyrekcja danej szkoły i powinny być one zgłaszane do kuratoriów.