W karetkach wciąż brakuje lekarzy, którzy mają specjalizację z zakresu medycyny ratunkowej. Dlatego resort zdrowia proponuje wydłużenie o dwa lata okresu przejściowego, tak aby mogli w nich jeździć medycy z inną specjalizacją.
Stacje pogotowia ratunkowego mają dwa rodzaje karetek. W skład osobowy karetek typu S (specjalistyczne) wchodzą lekarze. Z kolei w typie P (podstawowe) nie ma lekarza, ale są pielęgniarka i ratownik.
Zgodnie z ustawą z 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz.U. nr 191, poz. 1410 z późn. zm.) docelowo lekarzami pracującymi w karetkach typu S powinni być tacy, którzy mają specjalizację z zakresu medycyny ratunkowej albo są w trakcie jej robienia. Problem w tym, że tych brakuje. Z danych resortu zdrowia wynika, że w niektórych województwach ponad 40 proc. lekarzy zatrudnionych w specjalistycznych zespołach ratownictwa medycznego nie spełnia wymogu ustawy. Obecnie w karetach pracuje 5808 lekarzy, z czego tylko 3712 spełnia wymagania ustawy, czyli ma lub robi specjalizację z zakresu medycyny ratunkowej. Ustawa przesądza też, że lekarze bez specjalizacji z zakresu medycyny ratunkowej mogą wchodzić w skład osobowy zespołów specjalistycznych tylko do końca tego roku.