– Korzyść jest dwustronna. Wśród lekarzy nawet 50 proc. to osoby pracujące na kontraktach i z nich strony nie ma żadnych skarg – mówi dyrektor siedleckiego szpitala.

Kontrakty ratują szpitale

Tego, czy faktycznie rośnie liczba nieprawidłowości w wykorzystywaniu tzw. kontraktów, nie jest w stanie zweryfikować ani resort zdrowia, ani Państwowa Inspekcja Pracy (PIP). Ten pierwszy nie zbiera takich danych, inspekcja natomiast ma jedynie zbiorcze dane dotyczące skarg w sprawie stosowania umów cywilnoprawnych. Nie wiadomo, ile z nich dotyczy pracowników medycznych. Faktem jest jednak, że od 2008 roku, kiedy zaczęły obowiązywać unijne przepisy dotyczące czasu pracy, m.in. ograniczenie do 40 godzin tygodniowego czasu pracy, możliwość wydłużenia pracy tylko za zgodą pracownika, w szpitalach rośnie liczba pracowników kontraktowych.

– Ponieważ ich nie dotyczą unijne ograniczenia, szpital pracuje przez całą dobę – mówi Cecylia Domżała, dyrektor szpitala powiatowego w Wyszkowie.

Umowy na wyrost

GIP potwierdza jedynie, że w przepisach prawa brak jest regulacji zakazujących zawierania umów cywilnoprawnych. Te określa kodeks cywilny. W kodeksie pracy jest jednak mowa o tym, jakie przesłanki musi spełniać umowa, aby uznać ją za umowę o pracę. Zgodnie z art. 22 par. 1, jeżeli pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, to jest to nawiązanie stosunku pracy.

W przypadku zawarcia umowy cywilnoprawnej, która faktycznie nosi cechy stosunku pracy, pracownik może złożyć skargę na pracodawcę do okręgowego inspektora pracy. Może również wystąpić do sądu pracy z roszczeniem o ustalenie istnienia stosunku pracy (art. 189 k.p.c.).